Biedroń krytykuje Trzaskowskiego za niezajmowanie się Warszawą. "Warto się uczyć na błędach, również na moich"

- Dobrze by było, żeby Rafał Trzaskowski zdecydował się, czy zajmuje się polityką samorządową, czy ogólnopolską - taki postulat wysunął w Poranku TOK FM Robert Biedroń. Pytany, jak to się ma do jego doświadczeń, kiedy był krytykowany przez radnych Słupska za nadużywanie delegacji, odpowiedział: "Może warto uczyć się na błędach innych, również na moich".
Zobacz wideo

W sobotę działalność miał zainaugurować ruch społeczny Rafała Trzaskowskiego. Inicjatywa jednak została zawieszona, a sam prezydent Warszawy tłumaczy to koniecznością pilnego zaangażowania się w sprawę awarii oczyszczalni ścieków Czajka. - Dobrze by było, żeby Rafał Trzaskowski zdecydował się albo na politykę samorządową, albo ogólnopolską - stwierdził Robert Biedroń w Poranku TOK FM. Przyznał, że prezydent Warszawy ma mandat do tego, by robić "rebranding" Platformy Obywatelskiej - tym bardziej że jego zdaniem partia ta bardzo tego potrzebuje. 

"Mówienie o Trzaskowskim jak dyskusja o Janie Pawle II na prawicy"

Bronił jednak prawa do krytykowania prezydenta stolicy. - Dyskusja o Rafale Trzaskowskim wygląda czasem jak dyskusja o Janie Pawle II na prawicy. Media neoliberalne czy politycy reagują z histerią na uwagi jakiekolwiek pod adresem Rafała Trzaskowskiego, co jemu samemu może zaszkodzić - stwierdził były kandydat na prezydenta. 

Chcesz posłuchać całej rozmowy? Za 5 zł odblokujesz wszystkie podcasty

Dominika Wielowieyska dopytywała jednak o to stawianie Trzaskowskiego przed wyborem: samorząd czy polityka ogólnopolska. Chodziło o doświadczenia Roberta Biedronia jako prezydenta Słupska, któremu m.in. część radnych tego miasta zarzucała wykorzystywanie delegacji służbowych do prywatnych celów. W ciągu trzech lat Biedroń aż 206 dni miał spędzić na wyjazdach zagranicznych. - Zajmowałem się miastem i te wszystkie sprawy były związane z miastem, a nie z budowaniem nowego ruchu. Kiedy podjąłem się budowania Wiosny, po prostu nie wystartowałem w wyborach na kolejną kadencję - tłumaczył Biedroń. I jak dodał, "prawdziwa cnota krytyki się nie boi". - Nie powinniśmy się też skupiać na krytyce. Warszawie brakuje dobrego gospodarza, to widać. Jest dużo problemów do rozwiązania, na których trzeba się skupić. Sporo było też obietnic wyborczych. Sugerowałbym, także bazując na moich błędach, skupić się na byciu dobrym gospodarzem. Może warto uczyć się na błędach innych - mówił polityk. 

SLD spotyka się w hotelu, a w zarządzie zasiada żona Czarzastego

Dominika Wielowieyska pytała Roberta Biedronia również o sprawę czerwcowego spotkania polityków SLD w hotelu w Spale. Doszło do niego w czterogwiazdkowym hotelu "Mościcki", należącym do firmy, w zarządzie której zasiada żona szefa Sojuszu, Włodzimierza Czarzastego. Pisała o tym "Gazeta Wyborcza". 

Biedroń przyznał, że sprawę należy wyjaśnić. - Ten sam, podobnej jakości problem ma Platforma Obywatelska. Dzisiaj tam też są formułowane zarzuty. Trzeba unikać takich sytuacji, trzeba robić wszystko, żeby do takich niejasności nie dochodziło. Szczególnie na lewicy powinniśmy być wolni od takich zarzutów - powiedział europoseł.

Według "GW" czerwcowe posiedzenie w Spale nie było jedyne. Dziennik podkreśla, że o hotelu mówi się w SLD "Hotel Czarzastego". Jednym ze współwłaścicieli (prawie 70 proc.) hotelu i działki jest spółka wydawnicza MUZA SA. Jej wiceprezesem jest Małgorzata Czarzasty, żona lidera SLD.

Dziennik przypomniał, że także Koalicja Obywatelska miała organizować wyjazdowe posiedzenie klubu w ekskluzywnym hotelu w Lidzbarku Warmińskim, który jest łączony z nazwiskiem jednego z tamtejszych liderów PO, byłego marszałka województwa warmińsko-mazurskiego, a obecnie posła Jacka Protasa. Ostatecznie posiedzenie klubu KO odbędzie się 15 września w Warszawie.

DOSTĘP PREMIUM