"Przenoszona ciąża" Trzaskowskiego? "Warszawa to duże miasto, tu ciągle coś się będzie działo"

W sobotę swą działalność miał zainaugurować ruch społecznych Rafała Trzaskowskiego - ale wydarzenie odwołano. Prezydent Warszawy tłumaczył, że musi zająć się awarią oczyszczalni ścieków Czajka.
Zobacz wideo

W sobotę 5 września swoją miał zainaugurować działalność ruch społeczny zapowiedziany przez Rafała Trzaskowskiego po wyborach prezydenckich. Wydarzenie jednak odwołano, a sam prezydent Warszawy zapowiedział, że start ruchu pod hasłem "Nowa Solidarność" przesunie się o kilka tygodni ze względu na awarię oczyszczalni ścieków Czajka. 

Co do tego, że ruch powstanie, wątpliwości nie ma Izabela Leszczyna. Posłanka, którą wymienia się w gronie kandydatek na stanowisko szefowej klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, mówiła o tym w Poranku TOK FM. - Jestem przekonana, że ruch powstanie, trudno, żeby prezydent Warszawy, kiedy ma poważną awarię, zostawił swoich zastępców i powiedział: sorry, umówiłem się z ludźmi - dodawała. Relacjonowała również, że kilka dni temu w czasie posiedzenia zarządu Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski wyraźnie mówił, że ruch nie ma być w kontrze do PO czy jakiejkolwiek partii. - Ma być ruchem społecznym, który aktywizuje ludzi, którzy mają powiedzieć, jakiego chcą państwa, jaka wizja Polski jest im bliska - wskazywała. 

Jej zdaniem to zupełnie normalne, że w takim mieście jak Warszawa "ciągle coś się dzieje". Odrzucała jednocześnie odpowiedzialność Trzaskowskiego za awarię w Czajce. - Przecież to nie on przepiłował rurę. Dobrze mówiła o tym Hanna Gronkiewicz-Waltz (była prezydent Warszawy - red.) - jeden sieje, drugi zbiera, trzeci je. Gdyby w Warszawie rządził PiS, to pewnie do dzisiaj by te ścieki do Wisły wpływały - mówiła Izabela Leszczyna. Na argument, że to przecież Lech Kaczyński - również były prezydent Warszawy - jest wskazywany przez polityków KO jako odpowiedzialny niedociągnięć przy projekcie, odpowiedziała: "Zajął się projektowaniem Czajki za późno i zrobiono to źle. Powiedzieć, że to wina Trzaskowskiego, to jest gruba przesada". 

"Przenoszona ciąża" Trzaskowskiego

Dużo bardziej sceptycznie do odłożenia startu ruchu społecznego odnosili się komentatorzy. Renata Grochal z "Newsweeka" porównała tę sytuację do "przenoszonej ciąży". - Zbliża się termin rozwiązania, rodzina czeka z prezentami, rozwiązania nie ma, rozczarowana rodzina odchodzi - mówiła obrazowo, przekonując, że w polityce liczy się timing. - Ten czas moim zdaniem już minął. Ludzie oczekiwali po wyborach prezydenckich jakiegoś spektakularnego gestu. Niektórzy chcieli nowej partii politycznej, inni ostrej reakcji. Trzaskowski wybrał drogę pragmatyczną, bo nie ma pieniędzy i struktur - wskazywała. Zdaniem dziennikarki mogło być tak, że pomysł ruchu, kiedy został ogłoszony, nie był jeszcze do końca przemyślany, również w kontekście tego, jakie ma on mieć kontakty z Platformą Obywatelską, czyli macierzystą partią prezydenta Warszawy.  

"W Warszawie ciągle coś się będzie działo"

Grochal dodała, że nie widzi wielkiego związku między problemami z oczyszczalnią Czajka a inauguracją ruchu społecznego. Warszawa jest wszak wielkim miastem, w którym co i rusz pojawiają się problemy. - Jak Trzaskowski teraz nie ma na to czasu, to nie będzie go miał za miesiąc czy za trzy - dodała dziennikarka.

Sytuacji nie rozumie również Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej". Przyznał, że w jego opinii po wyborach prezydenckich, w których Trzaskowski zdobył ponad 10 mln głosów, wydaje się, że szczęście opuściło prezydenta Warszawy. - Świetnie się sprawdził w kampanii, ale teraz wygląda na rozgoryczonego tym, że musi się zajmować awarią Czajki - wskazywał. Wspominał również o wpisie w mediach społecznościowych, który był odpowiedzią Rafała Trzaskowskiego na uruchomienie przez PiS licznika ścieków wpadających do Wisły. - We wpisie epatuje moralną wyższością nad przeciwnikami ws. licznika ścieków, mówiąc, że on mógłby uruchomić licznik ścieków wpadających do Wisły za czasów rządów PiS w Warszawie. Mam wrażenie, że większość wyborców oczekuje skuteczności od polityków, angażowania się na 100 proc., a nie epatowania moralną wyższością - mówił gość Dominiki Wielowieyjskiej, przyznając, że nie rozumie, co się dzieje. - Mam wrażenie, że Rafał Trzaskowski się kompletnie pogubił. To wygląda tak, jakby ten ruch miał przykryć poważny kryzys w PO, która nie wie, kim jest. Dlaczego Trzaskowski zaczyna się mazać? - zastanawiał się. 

DOSTĘP PREMIUM