Waszczykowski: Łukaszenka może nie wrócić z Rosji, może dostanie jakąś daczę na Krymie

- Wszystkie scenariusze na Białorusi są na stole. Nie wiadomo, co Łukaszenka usłyszy w Moskwie, ale pewne jest, że będzie robił to, co zostanie mu podyktowane na Kremlu - mówił w TOK FM Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych.
Zobacz wideo

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział w poniedziałek, że w najbliższych dniach prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka złoży wizytę w Moskwie. Zaprzeczył doniesieniom mediów, że do wizyty dojdzie 13 września. Zdaniem Witolda Waszczykowskiego, europosła PiS, w sprawie Białorusi nadal wszystkie scenariusze są na stole. - Trzeba rozważać każdy z nich. Łukaszenka może nie wrócić z Rosji, może dostanie jakąś daczę na Krymie, a Kreml dojdzie do wniosku, że warto zmienić go na kogoś młodszego. Być może przekonają go do innej linii i rozmowy o nowej konstytucji, co może spacyfikować nastroje na ulicach Mińska. Może też zostać wzmocniony w Moskwie i być może zdecyduje się na wariant siłowy, w stylu placu Tiananmen (w 1989 roku Chiny brutalnie spacyfikowały protesty w centrum Pekinu - red.) - wyliczał były szef polskiej dyplomacji i dodał, że pewne jest, iż prezydent Białorusi będzie realizował taki scenariusz, jaki zostanie mu podyktowany w Moskwie.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Waszczykowski odniósł się też do sprawy otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalanego. Ocenił, że w tym jego "prywatnym nieszczęściu" jest też sporo szczęścia. - Bo ten nowiczok (substancja, która miał zostać otruty red.) odkryto w Niemczech i jest też duża szansa, że tamtejsza służba zdrowia go wyleczy. A polityczne szczęście jest w tej sytuacji takie, że Niemcy nie bardzo mogą tą sprawę zamieść pod dywan. Pytaliśmy, ile jeszcze trzeba, po ataku na Gruzję, na Donbas, po otruciu Skripali, żeby zmienić tam podejście do Rosji. Dzisiaj sytuacja się zmienia - mówił Waszczykowski.

MSZ do poprawki

Jan Wróbel pytał też europosła PiS o marginalizację pozycji resortu spraw zagranicznych. Dziennikarz przypomniał, że w zasadzie całość stosunków polsko-amerykańskich przeniesiono do kancelarii prezydenta, z kolei relacje naszego kraju z Unią Europejską to domena kancelarii premiera. Waszczykowski wskazywał, że należy teraz zdefiniować na nowo rolę MSZ. - Trzeba się zastanowić, czy ma być zapleczem tych dwóch ośrodków i ma zajmować się innymi sprawami - powiedział były szef tego resortu. Pytany, czy to dobre rozwiązanie odparł: "Nie i już kiedyś napisałem na ten temat, za co spotkała mnie krytyka ze strony premiera, który zapytał, czy już zapisałem się do opozycji". - De facto taka sytuacja jest, trzeba ją na nowo zdefiniować. Albo to zostanie przyklepane i tak to będzie, albo MSZ dostanie nową rolę z nowym ministrem. Wszystko zależy od decydentów - stwierdził Waszczykowski.

Przekonywał także, że w czasie gdy on był szefem MSZ, było inaczej. - Resort miał istotniejszą rolę. Wspierał te dwa ośrodki. Zastanawialiśmy się, jak wzmocnić panią premier Beatę Szydło. Były pomysły, żeby obudować ją sekretariatem ds. europejskich, bo ona potrzebowała urzędników, którzy na bieżąco by ją przygotowywali do uczestnictwa w Radach Europejskich. Z panem prezydentem współdecydowaliśmy. Rola MSZ była wiodąca. Zmieniono tę sytuację, ale ja to za nie odpowiadam - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM