PiS znów szykuje roszady w Sądzie Najwyższym? "Można odnieść wrażenie, że chodzi tylko o zmiany personalne"

- Gdy słyszymy hasło "reforma sądów", to zaczynamy się bać. Tak jest i tym razem - mówiła w TOK FM prof. Anna Rakowska-Trela, komentując doniesienia o planowanej przez rządzących kolejnej reformie sądownictwa.
Zobacz wideo

Jak wynika z doniesień "Rzeczpospolitej", Prawo i Sprawiedliwość szykuje nową odsłonę reformy wymiaru sprawiedliwości. Największe zmiany mają dotyczyć Sądu Najwyższego, gdzie - według informatorów gazety - zamiast 97 sędziów (na 125 etatów) pozostać ma elitarna 20, może 30-osobowa grupa. Reszta przejdzie w stan spoczynku z powodu reorganizacji. Doniesienia te komentowała w Pierwszym śniadaniu w TOK-u prof. Anna Rakowska-Trela, adwokatka i adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Łódzkiego.

- Słowo "reforma" od kilku lat, w szczególności jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, nabiera nowego znaczenia. Gdy słyszymy hasło "reforma sądów", to zaczynamy się bać. Tak jest chyba i tym razem - powiedziała. Jej zdaniem w pomysłach polityków opisywanych przez dziennik "nie ma żadnej logiki". - Dopiero co powstawały w Sądzie Najwyższym nowe izby i była zwiększana liczba sędziów, a teraz ta tendencja ma być odwrotna i to radykalnie, skoro sędziów ma zostać 20 lub 30 - dziwiła się. 

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Według dziennika, dotychczasowe izby SN mają być też łączone. Izba Dyscyplinarna, do której funkcjonowania ogromne zastrzeżenia ma Trybunał Sprawiedliwości UE, może zostać połączona z Izbą Karną - ta nie budzi żadnych wątpliwości. Izba Cywilna miałaby zostać połączona z Izbą Pracy.

Zdaniem adwokatki, połączenie Izby Karnej z Dyscyplinarną może być pewną formą "ucieczki" przed krytycznymi uwagami ze strony instytucji unijnych wobec właśnie Izby Karnej. Jeśli chodzi zaś o łączenie Izby Cywilnej z Izbą Pracy - ekspertka wskazała, że nie widzi w tym żadnego sensu. 

- We wszystkich sądach, począwszy od rejonowych, a skończywszy na apelacyjnych, są wydziały cywilne i są izby pracy i ubezpieczeń społecznych. Ten podział czemuś służy. Sprawy z zakresu pracy i ubezpieczeń społecznych są po pierwsze specyficzne, a po drugie jest ich sporo, wiec zajmują się nimi osobne wydziały. Podobnie jest w Sądzie Najwyższym - argumentowała.

Według adwokatki planowane zmiany "zupełnie zahamowałyby" postępowania przed Sądem Najwyższym, które i tak trwają dość długo. - Nie sposób nie odnieść wrażenia, że chodzi tylko o zmiany personalne, żeby zostawić tych, których chce się zostawić - powiedziała Rakowska-Trela.

Prowadzący audycję redaktor Piotr Maślak zastanawiał się jednak, czy w Sądzie Najwyższym rzeczywiście potrzebnych jest ponad 100 etatów. Jego rozmówczyni przyznała, że w innych państwach rzeczywiście są sądy, w których sędziów jest zdecydowanie mniej, ale - jak mówiła - "dużo bardziej rozbudowana jest sfera związana z asystentami sędziego, z pomocą dla sędziów". - Natomiast u nas ta sfera nie jest rozbudowana w ogóle - stwierdziła.

DOSTĘP PREMIUM