Koniec wojny Banasia z PiS? Prezes NIK przywraca obowiązki swojemu zastępcy

Prezes Najwyższej Izby Kontroli przywrócił kompetencje swojemu zastępcy Tadueszowi Dziubie - informuje środowa "Rzeczpospolita". Jak pisze dziennik, "to koniec wojny" Prawa i Sprawiedliwości z Marianem Banasiem.
Zobacz wideo

Marian Banaś odsunął Tadeusza Dziubę od nadzoru nad kontrolami w połowie lipca. Złożył też zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa właśnie przez wiceszefa NIK. Jak pisał Onet, Dziuba miał bowiem wpływać na wyniki kluczowej kontroli dotyczącej skuteczności działań Beaty Kempy jako ministra odpowiedzialnego za zagraniczną pomoc humanitarną. Banaś domagał się odwołania swojego zastępcy, ale nie było na to zgody partii (a Tadeusz Dziuba to człowiek PiS, wieloletni poseł, były wojewoda wielkopolski).

Według informacji "Rzeczpospolitej", Dziuba wrócił do NIK w poniedziałek. "Przywrócono [mu] wszystkie kompetencje, a także nadzór nad wszystkimi kontrolami, które zostały mu dwa miesiące temu odebrane" - czytamy w dzienniku. Decyzję Banasia potwierdził "Rz" sam Tadeusz Dziuba, ale odmówił szerszego komentarza.

Portal tvn24.pl zwraca z kolei uwagę, że właśnie w dniu przywrócenia kompetencji Tadeuszowi Dziubie "zgłoszeni przez Mariana Banasia kandydaci na członków kolegium Najwyższej Izby Kontroli odebrali akty powołania do tego gremium". Chodzi o kandydatury Małgorzaty Humel-Maciewiczak, Grzegorza Walendzika i Henryka Jana Wnorowskiego. Dziennikarze podkreślają, że na akceptację marszałek Sejmu Elżbiety Witek czekały one od miesiąca. 

"W izbie mówi się o zawarciu 'paktu o nieagresji' między prezesem Banasiem a politykami PiS" - czytamy w tvn24.pl.

Rok Banasia w NIK

Marian Banaś został powołany na szefa NIK nieco ponad rok temu, głosami Prawa i Sprawiedliwości. Szybko jednak ich drogi się rozeszły. Przyczyną był materiał "Superwizjera" TVN, który ujawnił m.in., że Banaś miał zaniżać w oświadczeniach majątkowych dochody z wynajmu nieruchomości w Krakowie. Mowa była także o zorganizowaniu w dawnej kamienicy Banasia pokoi na godziny oraz o kontaktach z krakowskim półświatkiem. Początkowo przedstawiciele partii rządzącej zaciekle bronili nowego szefa NIK. Przekonywali o jego uczciwości i rzetelności. Mówili, że jest "kryształowy", krytykowali TVN. Mniej więcej na przełomie listopada i grudnia PiS zmienił kurs i zaczął dążyć do odwołania Banasia ze stanowiska w NIK, co się nie udało.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM