Adam Bodnar skończył kadencję RPO, a następcy nie widać. "W PiS uznali, że teraz są atrakcyjniejsze frukta"

Adam Bodnar skończył pięcioletnią kadencję na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich. Zdaniem Zuzanny Dąbrowskiej z "Rzeczpospolitej" z gracją baletnicy unikał wpadania w polityczne rynny. Publicyści w TOK FM zastanawiali się też, dlaczego PiS nadal zwleka z wyborem następcy Bodnara.
Zobacz wideo

W środę 9 września skończyła się pięcioletnia kadencja Adama Bodnara na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich. Na razie jednak Bodnar dalej będzie kierował urzędem, bo politycy nie porozumieli się jeszcze w sprawie jego następcy. Do tego potrzebna jest zgoda zarówno Sejmu, jak i Senatu. Obecnie jedyną kandydatką jest Zuzanna Rudzińska Bluszcz, którą popiera opozycja i organizacje pozarządowe. PiS nie zgłosiło swojego kandydata.

W związku z końcem kadencji Adam Bodnar wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że był to dla niego czas wielkiej pracy na rzecz obywateli, konstytucji i państwa. "Uważam, że w najlepiej pojętym interesie obywateli i państwa, powinniśmy zadbać o to, aby instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich pozostała niezależna. Na przykładzie najnowszych wydarzeń za naszą wschodnią granicą widzimy, jak bardzo potrzebna jest możliwość rzeczywistej ochrony praw człowieka. Bo każdy ombudsman powinien służyć obywatelom, a nie władzy" - napisał w komunikacie rozesłanym mediom. 

Według Zuzanny Dąbrowskiej z "Rzeczpospolitej" minione pięć lat było bardzo trudne dla RPO. - Konflikty w Polsce w ostatnim czasie w wielkim stopniu dotyczyły praworządności czy praw człowieka. Siłą rzeczy interwencje rzecznika mogły być odczytywane politycznie. Na szczęście Bodnar w sposób niezwykle subtelny i godny, z gracją niezłej baletnicy, unikał wpadania w te rynny, dziury i pułapki. Mimo oskarżeń władzy z niesamowitym wyczuciem realizował swój koncept obrony praw człowieka - komplementowała Dąbrowska.

Chcesz posłuchać, a nie masz Premium? Podcasty możesz odblokować już za 5 zł

Łukasz Lipiński z "Polityki" dopowiadał, że wcale nie dziwi go bierność PiS w wyborze nowego RPO. - Władza uznała, że ma teraz ważniejsze rzeczy na głowie. W tym momencie są inne smaczniejsze, bardziej atrakcyjne polityczne frukta niż posada RPO. Trzeba się podzielić resortami, spółkami - oceniał Lipiński i dodał: "W PiS myślą, że skoro przejęli Trybunał Konstytucyjny, to rzecznik jest w zasadzie bezzębny i wezmą go, jak przyjdzie na to czas".

Dąbrowska wskazywała też na inną trudność polityczną. - Czyli spór ze Zbigniewem Ziobrą. To środowisko bardzo chciałoby objąć ten urząd, wtedy - razem z kolejna reformą SN - mieliby stuprocentową kontrolę nad całym systemem. Jednak w PiS nie ma pewności, czy się na to zgodzić. Jarosław Kaczyński nie chciałby dawać Ziobrze wszystkich instrumentów do ręki. Szef PiS zdaje sobie sprawę, że to zakrawałoby na jakąś hegemonię ministra w sprawach wymiaru sprawiedliwości - mówiła dziennikarka. Dodała, że według niej to właśnie największa trudność strategiczna. - Skąd i kim ma być ta osoba. Tego PiS jeszcze nie rozwiązał - podkreśliła.

DOSTĘP PREMIUM