Cichanouska w Warszawie: Jestem przekonana, że po nowych wyborach będziemy podtrzymywać dobre stosunki z Polską

Jestem przekonana, że po nowych wyborach na Białorusi będziemy podtrzymywać dobre stosunki z rządem polskim - powiedziała w środę w Warszawie liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska. Dziękowała też za poparcie jej i całego narodu białoruskiego w walce o przyszłość.
Zobacz wideo

Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska w środę przebywa z wizytą w Warszawie. Chwilę po godzinie 9 spotkała się z premierem Mateuszem Morawieckim. Po rozmowach oboje wystąpili na wspólnej konferencji prasowej. Szef rządu przekonywał, że "Polska jest otwartym domem dla wszystkich Białorusinów, którzy potrzebują pomocy". - W ramach naszego programu "Solidarni z Białorusią" pomagamy osobom represjonowanym, staramy się wspierać środowiska białoruskie, które niosą pieśń wolności na Białoruś - mówił. 

- Walczymy (...) o to, by sprawa białoruska była cały czas żywa na forum międzynarodowym, w Unii Europejskiej, w Brukseli, ale także w Waszyngtonie i we wszystkich demokratycznych państwach świata. Jesteśmy pełni podziwu dla narodu białoruskiego za determinację, odwagę, walkę o wolność o demokrację - przekonywał dalej Morawiecki.

Następnie premier - wraz z Cichanouską - udali się do Domu Białoruskiego w Warszawie i tam spotkali z mniejszością białoruską. Morawiecki podkreślił, że willa na Saskiej Kępie ma być Domem Białoruskim. - Życzymy wszystkim Białorusinom, żeby swój prawdziwy, najwspanialszy dom jak najszybciej znaleźli na Białorusi, ale realistycznie wiemy, że ta walka musi się skądś też toczyć, być prowadzona, być wspierana. Wszystkie osoby, które chcą tę walkę w sposób zorganizowany toczyć, będą miały wsparcie ze strony Unii Europejskiej i ze strony państwa polskiego, ze strony - jestem przekonany - wszystkich sił politycznych w Polsce - zadeklarował. I przekazał Swiatłanie Cichanouskiej symboliczne klucze do nowej siedziby Domu Białoruskiego. 

Cichanouska w swoim wystąpieniu podkreślała z kolei, że "naród białoruski zaczął walczyć o swoje prawa". - O prawo do mówienia, wybierania i decydowania, jaka będzie przyszła naszej ukochanej ojczyzny - wyliczała. Mówiła, że "w tej chwili dzieją się straszne rzeczy na białoruskich ulicach, bo przemoc nie zna granic". - Ludzie nie mogą pogodzić się z tym, co było 8 i 9 sierpnia, kiedy wyszli na ulicę i zaczęli bronić swoich praw. Dla nas, dla narodu, nie ma już legitymizacji i nie możemy przyjmować (Alaksandra Łukaszenki - PAP) jako naszego przywódcę - powiedziała.

Liderka białoruskiej opozycji wyraziła przekonanie, że białoruskiemu społeczeństwu "pomogą nowe i sprawiedliwe wybory, aby wybrać prawdziwego prezydenta, który nie będzie wybierał sobie, z kim z sąsiadów się przyjaźni, a będzie prowadził politykę otwartości i ze wszystkimi sąsiednimi krajami".

Cichanouska podziękowała za przyjęcie jej w Polsce oraz wszystkich tych, którzy zostali zmuszeni do wyjazdu z Białorusi. - W naszym kraju są trudne czasy, ale z drugiej strony radosne, bo to, co się teraz odbywa, budzi we mnie godność, że naród Białorusi się obudził, że czujemy się jednym narodem - powiedziała.

Polityczka przyznała również, iż "jest przekonana", że po nowych wyborach Polska i Białoruś będą podtrzymywać dobre stosunki. Jak dodała, "nasze przyjacielskie stosunki będą kontynuowane i będą rozkwitały". - Dziękuję wszystkim, że zebraliście się, aby poprzeć mnie i cały naród białoruski w walce za naszą świetlaną przyszłość, dziękuję bardzo - powiedziała Cichanouska.

Cichanouska na Uniwersytecie Warszawskim

Około godziny 11 Cichanouska rozpoczęła wykład na Uniwersytecie Warszawskim. W swoim wystąpieniu, mówiąc o tym dlaczego fala protestów na Białorusi jest unikatowa, Cichanouska zwróciła uwagę na rolę i postawę białoruskich kobiet, które według niej przewodniczą tym protestom. - Białoruska polityka i Białoruś jako taka, nigdy nie widziała takiego zaangażowania kobiet na wszystkich poziomach, na wszystkich szczeblach, ponieważ to kobiety są jedną z najbardziej represjonowanych grup na Białorusi - przekonywała.

Relacjonowała, że to głównie kobiety zbierały głosy dla opozycjonistów podczas kampanii prezydenckiej, stały z nią na scenie i "były zawsze na pierwszej linii frontu". - To one łamały kordony milicyjne i to one chroniły mężczyzn przed milicją - zaznaczyła Cichanouska. - Jestem pewna, że są zainspirowane moją rolą w tym procesie - podkreśliła. - Nasi mężczyźni trafili do więzienia, w związku z tym znaleźliśmy tę siłę, aby poczynić krok naprzód i aby wyjść przed nich, aby wyjść na pierwsza linię, aby iść cały czas naprzód - mówiła Cichanouska.

Według niej, wiele protestujących kobiet zrozumiało, że "nasza rola w życiu jest znacznie większa, niż dotąd myślały". - W rzeczywistości możemy być liderami, przywódcami - zapewniła. - Może to być trudne dla wielu mężczyzn, żeby sprzeciwiać się nam kobietom - oświadczyła.

DOSTĘP PREMIUM