Adam Bodnar o chwili satysfakcji i spełnienia jako RPO. "Szykowaliśmy się już do podsumowania"

- Strasznie fajne było to, że ludzie wiedzą, że jest urząd, który im pomaga, że reaguje na bieżąco. Czasem w ciągu kilku godzin byliśmy w stanie podjąć indywidualne interwencje - tak Adam Bodnar mówił w Mikrofonie TOK FM o jednym z tych momentów jego pięcioletniej kadencji na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyniósł mu wiele satysfakcji.
Zobacz wideo

W czwartek końca dobiegła kadencja Adama Bodnara na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednak nie kończy on pracy, ponieważ do dziś nie udało się wybrać jego następcy. Kandydatką na to stanowisko jest współpracowniczka Bodnara, Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, wysunięta przez środowiska pozapolityczne. 

Adam Bodnar pytanie Pawła Sulika o jego największy sukces jako RPO uznał za niełatwe. - Ta działalność przypadła na okres trudny z punktu widzenia praw człowieka. W moim wystąpieniu w parlamencie mówiłem z jednej strony o nurcie antyustrojowym, nurcie kwestionowania wartości demokracji liberalnej i demokracji konstytucyjnej. W tych warunkach w wielu przypadkach moją rolą było hamowanie czy próba hamowania zmian, a jeżeli się hamuje, to trudno mówić o sukcesie, kiedy na koniec i tak uda się przeprowadzić te zmiany, w szczególności w kwestii praworządności - wyjaśniał gość TOK FM. 

Wyliczał wiele wygranych procesów, skuteczne interwencje, ale wspomniał też o momencie "dużej satysfakcji i spełnienia", który nastąpił w ostatnich miesiącach kadencji. - To może zabrzmi trochę paradoksalnie. Był luty, w zasadzie przygotowywaliśmy się już do podsumowań, ja byłem na wykładach w Kanadzie i USA. I nagle wybuchła epidemia koronawirusa i z dnia na dzień musieliśmy przejść na pracę zdalną, zostaliśmy zalani sprawami, totalnie obciążeni pracą. Okazało się, że potrafimy zdalnie pracować niezwykle efektywnie i zespołowo - mówił. Dodał, że przyniosło to ponad setkę wystąpień generalnych, kilkaset interwencji indywidualnych, np. w kwestii 10-tysięcznych kar nakładanych przez sanepid w czasach największych obostrzeń dotyczących poruszania się i gromadzenia na ulicach. 

Mówił też o momentach satysfakcji, kiedy przy współpracy z MSZ udało się sprowadzić Polaków z Chile czy z Australii. - Strasznie fajne było to, że ludzie wiedzą, że jest urząd, który im pomaga, że reaguje na bieżąco. Czasem w ciągu kilku godzin byliśmy w stanie podjąć indywidualne interwencje - dodał Adam Bodnar. 

W czasie audycji Mikrofon TOK FM Adam Bodnar odpowiadał m.in. na pytania słuchaczy. Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM