"Zaryzykowałbym tezę, że dopóki szefem PSL jest Władysław Kosiniak-Kamysz, to koalicja PiS i PSL nie jest możliwa"

- Jest grupa w PSL, którzy chcieliby współpracy z PiS. Mówi się na przykład o Marku Sawickim i jego frakcji - mówił w TOK FM Andrzej Stankiewicz, zastępca redaktora naczelnego Onetu. Jak dodał, oferta PiS dla ludowców jest "bardzo konkretna", a w grę wchodzą nie tylko stanowiska rządowe.
Zobacz wideo

Między Prawem i Sprawiedliwością, Porozumieniem Jarosława Gowina i Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry wciąż trwają rozmowy koalicyjne. Redaktor Andrzej Stankiewicz w rozmowie z Maciejem Zakrockim w TOK FM zwracał uwagę, że między liderami Zjednoczonej Prawicy "jest ogromne współzawodnictwo" i "fundamentalny konflikt", zwłaszcza na linii Mateusz Morawiecki - Zbigniew Ziobro. - Morawiecki jest politykiem trochę bardziej umiarkowanym, a Zbigniew Ziobro radykalnym i na tym radykalizmie chciałby zbudować swoją pozycję polityczną - mówił wicenaczelny Onetu. - Długofalowo to konflikt generacyjny o władzę na polskiej prawicy po Jarosławie Kaczyńskim - dodał.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Mimo tych wszystkich "tarć", Stankiewicz przekonywał, że liderzy Zjednoczonej Prawicy koniec końców dojdą do porozumienia. - Ta koalicja ma za sobą już niejedno. (…) A ci wszyscy główni gracze zdają sobie sprawę, że właściwie nie ma alternatywy dla Zjednoczonej Prawicy i te mniejsze ugrupowania - partia Gowina i partia Ziobry - poza współpracą z PiS nie mają właściwie nic. Mogą mówić buńczucznie, że sami sobie poradzą (…), ale nie, nie poradzą sobie - oceniał surowo dziennikarz. Zdaniem gościa TOK FM, jednym z podstawowych problemów Gowina i Ziobry jest brak pieniędzy.

Poza tym, jak mówił Stankiewicz, "jest jeszcze parę rzeczy, które liderzy Zjednoczonej Prawicy chcieliby razem zrobić", a oprócz tego każdy - Morawiecki, Gowin i Ziobro - liczy, że się na tej koalicji jeszcze wzmocni - podsumował ten wątek dziennikarz.

Koalicja PiS z PSL? 

Prowadzący audycję Maciej Zakrocki pytał też o rzekome rozmowy między Prawem i Sprawiedliwością a Polskim Stronnictwem Ludowym. O tym, że PiS "kusi" ludowców pisała przed kilkoma dniami "Gazeta Wyborcza". Politycy PSL wszystkiemu zaprzeczają, ale w nowym wywiadzie dla tygodnika "Sieci" sam Kaczyński przyznaje, że rozmawiał z liderem ludowców Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

"Rozmawialiśmy z panem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i rzeczywiście jest trochę inny niż niektórzy politycy PSL, z którymi zdarzało nam się rozmawiać w okresie ostatnich 30 lat, ale generalnie rzecz biorąc, to człowiek, który wydaje się stać jednoznacznie po drugiej stronie (...) Wiemy, że są tam tacy, którzy chcieliby inaczej, ale są obecnie za słabi, by coś zmienić" - powiedział prezes PiS.

- Zaryzykowałbym tezę, że dopóki szefem PSL jest Władysław Kosiniak-Kamysz, to koalicja PiS i PSL nie jest możliwa - skomentował redaktor Stankiewicz. - Kosiniak-Kamysz wyraźnie definiuje swoją politykę jako politykę obrony pozycji PSL w obszarach wiejskich, małomiasteczkowych, ewentualnie wyjścia szerzej, a to jest naturalny konflikt z PiS - dodał. Gość TOK FM wyjaśniał, że Prawo i Sprawiedliwość od kilku lat wygrywa wybory, bo ma świetne notowania na wsi, przejął elektorat ludowców i od wielu lat coraz bardziej marginalizuje tę formację. Gdyby więc doszło do współpracy obu ugrupowań - ludowcy mogliby zostać całkowicie przykryci przez PiS, podobnie jak kiedyś Samoobrona czy Liga Polskich Rodzin - PiS przejąłby nie tylko ich posłów, ale i resztę elektoratu.

- Podobne rozumienie prezentuje ścisłe kierownictwo PSL, bo to są ludzie z pokolenia Kosiniaka-Kamysza, dobrani zresztą przez niego. Także ważna frakcja europosłów PSL na czele z byłym szefem tej partii Jarosławem Kalinowskim sprzeciwia się koalicji z PiS - mówił Stankiewicz przypominając, że jeszcze w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego ludowcy szli pod wspólnym szyldem Koalicji Europejskiej (m.in. z Platformą Obywatelską, Nowoczesną i SLD).

- Natomiast jest grupa w PSL, którzy chcieliby współpracy z PiS. Mówi się na przykład o Marku Sawickim i jego frakcji. Jednak to wciąż jest mniejszość - powiedział Stankiewicz. Zaznaczył, że oferta ze strony PiS jest bardzo konkretna. W grę wchodzą nie tylko stanowiska rządowe, ale również posady w agencjach rolnych, na których ludowcom bardzo zależy. Poza tym - gdyby doszło do koalicji na poziomie rządowym - Prawo i Sprawiedliwość prawdopodobnie dokooptowałoby ludowców do współpracy w sejmikach, a to oznaczałoby kolejne stanowiska. - Jest więc duży nacisk aparatu PSL na Kosiniaka-Kamysza, bo jest to największa polska partia, natomiast jego rozumienie polityki jest zupełnie inne - podsumował Stankiewicz.

DOSTĘP PREMIUM