Mazurek o raporcie o praworządności w Polsce: Bezmiar kłamstwa, dziwaczności i śmieszności

Europosłowie PiS na konferencji prasowej w PE krytykowali zachowanie tych polskich eurodeputowanych, którzy deklarowali poparcie dla projektu raportu ws. praworządności w Polsce. Europosłanka Beata Mazurek oceniła, że ten projekt to "bezmiar kłamstwa, dziwaczności i śmieszności".
Zobacz wideo

W PE odbyła się debata na temat praworządności w Polsce. Europosłowie dyskutowali nad projektem raportu komisji wolności obywatelskich, który wskazuje na "przytłaczające dowody" łamania zasad państwa prawa i praw podstawowych. PiS uważa, że dokument jest stronniczy i że forsuje wizję sytuacji w Polsce oderwaną od rzeczywistości.

Europosłanka Beata Mazurek na konferencji prasowej powiedziała, że "rzeczą niezwykle smutną - delikatnie powiedziawszy - jest apel posła Andrzeja Halickiego, który mówił, że będzie zachęcał wszystkich europarlamentarzystów z EPP (ang. European People's Party - Europejskiej Partii Ludowej), żeby za tym zafałszowanym, nieprawdziwym raportem zagłosowali".

- To jest przykre, kiedy nasi parlamentarzyści polscy wiedzą o tym, że tam są przekłamania, tam są kłamstwa - po pierwsze pozwalają na to, żeby te kłamstwa były, a po drugie jeszcze zachęcają polityków innych państw, by za tym bezmiarem kłamstwa, dziwaczności i śmieszności głosowali - podkreśliła Mazurek.

Raport krytykował także Jaki

Również europoseł Patryk Jaki (PiS) krytykował zachowanie polskich europarlamentarzystów związanych z opozycją. Mówił, że wprowadzali innych europosłów w błąd m.in. nie mówiąc o tym z jakiego powodu i jakiej grupie osób obniżono emerytury, a także pokazując zdjęcia tablic "LGBT-free zones".

W rozmowie z dziennikarzami Jaki krytykował treść raportu. - Sami państwo widzicie, jaki jest poziom absurdu. Zarzuca się nam np., że zrobiliśmy coś, że na uczelniach wyższych nie ma wolności. W Polsce jest zupełnie na odwrót. My nic nie zrobiliśmy, jeżeli chodzi o uczelnie wyższe, a mamy problemy z wolnością, ale z lewicowej strony - powiedział. Wskazał, że "na przykład na Uniwersytecie Śląskim (...) jest ścigana nauczycielka z ponad 20-letnim stażem przez rzeczników dyscypliny za to, że przywoływała tradycyjną definicję rodziny".

Europoseł mówił, że zdaniem autorów projektu raportu łamaniem praworządności jest np. "ustawa antyterrorystyczna", która - jak wskazał Jaki - była wprowadzana według wytycznych NATO. - Dokładnie tak samo, jak w większości państw Unii Europejskiej - ale tam można, a w Polsce nie można - mówił. Jaki odpierał też zarzuty o upolitycznianie wyboru sędziów. Argumentował m.in., że "w Niemczech bezpośrednio politycy wybierają sędziów".

Co zawiera raport?

Eurodeputowani komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i praw wewnętrznych (LIBE) w lipcu przy sprzeciwie eurodeputowanych PiS przyjęli projekt, który wskazuje na ciągłe pogarszanie się stanu demokracji, rządów prawa i praw podstawowych w Polsce.

W tekście skoncentrowano się "na nieustannie pogarszającej się sytuacji w Polsce w zakresie funkcjonowania systemu legislacyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa i praw sędziów oraz ochronie praw podstawowych".

Z raportu wynika, że sytuacja w Polsce uległa pogorszeniu od czasu wszczęcia przez Komisję Europejską postępowania z art. 7. W związku z tym domagają się od Rady zajęcia się tą sprawą i "przystąpienia wreszcie do działania", w obronie praw obywateli.

Głosowanie całego PE w sprawie raportu zaplanowane jest na piątek.

DOSTĘP PREMIUM