"Propozycja PiS ws. RPO jest niezgodna z konstytucją. Rzecznikiem nadal musi być Bodnar - czy tego chce, czy nie"

- Rzecznik Praw Obywatelskich musi mieć nie tylko wysoki autorytet, ale także legitymację. Tego nie da się zastąpić pokątnymi działaniami ustawodawczymi - mówił w TOK FM prof. Marek Chmaj. Konstytucjonalista wyjaśniał, jak wygląda procedura powołania nowego RPO i przewidywał, jakie działania podjąć może partia rządząca.
Zobacz wideo

Kto będzie nowym Rzecznikiem Praw Obywatelskich? Zdaje się, że do jego wyboru droga jeszcze daleka, choć kadencja Adama Bodnara dobiegła końca już kilka dni temu. Lewica chce, by Sejm pochylił się nad jego następcą jeszcze w tym tygodniu. Prawo i Sprawiedliwość podchodzi do tej propozycji sceptycznie twierdząc, że "pośpiech nie jest uzasadniony". 

Jedyną zgłoszoną kandydatką na stanowisko RPO jest Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, popierana przez organizacje pozarządowe. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by poparcia udzieliła jej także sejmowa większość. Sytuacja jest więc patowa. Jak wskazał w TOK FM prof. Marek Chmaj, ustawodawca przewidział taką sytuację. - Adam Bodnar będzie Rzecznikiem tak długo, aż wybierze się jego następcę. Chce czy nie chce - musi - stwierdził konstytucjonalista. 

Zaznaczył, że rozwiązanie, jakoby ustępujący RPO pełnił obowiązki do wyboru następcy jest zapisane w ustawie. Jest jednak pewne "ale". - Może być tak, że Prawo i Sprawiedliwość zrealizuje swoją zapowiedź, dokona nowelizacji ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich i na przykład powoła instytucje osoby pełniącej obowiązki Rzecznika do czasu wyboru właściwego Rzecznika przez Sejm i Senat - podał prof. Chmaj. O takim scenariuszu pisał niedawno "Dziennika Gazeta Prawna"

- Takie rozwiązanie będzie oczywiście niezgodne z konstytucją i sprzeczne z przepisami, które wyznaczają rolę Rzecznika Praw Obywatelskich i sposób jego powołania. Ale uważam, że to nie jest niemożliwe - stwierdził gość Mikołaja Lizuta.

Chmaj podkreślał, że RPO musi mieć nie tylko wysoki autorytet, ale także legitymację. - A legitymacja wynika z tego, że jest wybierany przez Sejm za zgodą Senatu, czyli przez obie izby polskiego parlamentu. Tej legitymacji nie można zastąpić pokątnymi działaniami ustawodawczymi. Zatem należy czekać, aż będzie wyznaczona kandydatura kompromisowa - przekonywał dalej konstytucjonalista. 

Kto wskazuje kandydata na RPO?

Dopytywany przez prowadzącego, kto może zgłaszać kandydatury na Rzecznika Praw Obywatelskich - wskazał, że zgodnie z prawem są to dwa podmioty. Po pierwsze - marszałek Sejmu, a po drugie - grupa co najmniej 35 posłów.

- Tych kandydatur może być więc zgłoszonych kilka. Sejm musi nad nimi głosować osobno, a za osobę wskazaną przez Sejm uważa się tę, która uzyskała większość bezwzględną ważnie oddanych głosów, czyli "za" musi głosować ponad połowa posłów - wyjaśniał Chmaj. 

W polskim parlamencie akurat tak się złożyło, że w jednej izbie większość ma Zjednoczona Prawica, a w drugiej - Koalicja Obywatelska. Chmaj nadmieniał, że Senat nie może sam podejmować decyzji ws. następcy Adama Bodnara, ponieważ do izby wyższej "przechodzą" już tylko te kandydatury, które uzyskały odpowiednie poparcie w Sejmie. 

Na tzw. giełdzie nazwisk ws. kandydatury na nowego Rzecznika Praw Obywatelskich pojawił się ostatnio Marek Jurek, były marszałek Sejmu i były prezes Prawicy Rzeczpospolitej. Sam zainteresowany we wtorkowym Poranku TOK FM powiedział, że nie prowadzi żadnych rozmów z politykami w tej sprawie. - Natomiast biorąc pod uwagę, że generalnie uważam ten urząd i tę problematykę za bardzo ważną, to bardzo się cieszę i jest to dla mnie cenne, że grono ludzi, których sam cenię, uznało, że mój głos w tych sprawach może być ważny - powiedział. Wśród osób, które widzą Jurka na tym stanowisku jest grupa prawicowych dziennikarzy i ekspertów - z Tomaszem Terlikowskim i Piotrem Trudnowskim na czele.

DOSTĘP PREMIUM