Lewicka do Wypija: "Pan ze mnie kpi?" Poseł bronił ustawy dezubekizacyjnej. Ale w końcu sam przyznał, że coś jest nie tak

Przedstawiciel Zjednoczonej Prawicy Maciej Wypij próbował bronić tzw. ustawy dezubekizacyjnej w TOK FM. Twierdził, że "chodzi przede wszystkim o przywileje emerytalne osób, które wysługiwały się poprzedniemu reżimowi, który z demokracją miał mało wspólnego". Prowadząca audycję wskazała jednak wiele przypadków, w których ustawa zawiodła.
Zobacz wideo

Izba Pracy Sądu Najwyższego orzekła w środę w sprawie ustawy dezubekizacyjnej. - Państwo jest uprawnione do rozliczeń z byłym reżimem, jednak przed sądem zawsze staje konkretny człowiek; nie możemy działać jak państwo totalitarne, które nie przestrzegało żadnych reguł, wówczas stalibyśmy się tym samym systemem, który krytykujemy - wskazał Sąd Najwyższy.

O tym orzeczeniu w "Wywiadzie Politycznym" Karolina Lewicka rozmawiała z Michałem Wypijem, posłem Porozumienia Jarosława Gowina i wiceszefem klubu parlamentarnego PiS.

- Konkluzja jest taka, że Zjednoczona Prawica znowu wyprodukowała bubel prawny, który mógł kosztować zdrowie i życie wielu osób. Samobójstwa, zawały serca po obcięciu emerytury do 800 zł - zaczęła dziennikarka TOK FM.

Wypij mówił że "pragnie zwrócić uwagę, że chodzi przede wszystkim o przywileje emerytalne osób, które wysługiwały się poprzedniemu reżimowi, który z demokracją miał mało wspólnego". - Często ta służba wiązała się z krzywdą osób, które chciały żyć w prawdzie i normalnie - mówił.

Na co Lewicka zaznaczyła, że takie rzeczy trzeba ludziom udowodnić. - Państwo zabierali emeryturę wszystkim jak leci, nawet jak jeden dzień pracowali w danej instytucji w PRL-u. To nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością - nie kryła oburzenia. 

- Regulację zaproponowało Prawo i Sprawiedliwość, tłumacząc, że jest ścieżka odwoławcza tak przygotowana, żeby osoby pokrzywdzone mogły z tej ścieżki skorzystać. I tak robiły - bronił ustawy poseł.

- Pan ze mnie kpi? Trybunał Konstytucyjny od 2018 roku tej sprawy nie rozpatruje, bo Julia Przyłębska nie może zmusić sędziów, by wydali wyrok zgodny z wolą Jarosława Kaczyńskiego, więc ścieżka ta jest zamknięta - przypomniała mu dziennikarka (TK nadal nie ocenił, czy ustawa jest zgodna z konstytucją. Sąd Okręgowy w Warszawie, do którego trafiały odwołania ws. emerytur, postanowił zawiesić ich rozpatrywanie do czasu werdyktu Trybunału. Niektóre z odwołań trafiły do innych sądów - red.). 

Wypij twierdził jednak, że "zna sprawy, w których wyroki były wydane i osoby odzyskały swoje należności". 

- Ta ustawa jest spóźniona. Jakby nie była spóźniona, to by nie wrzucała wszystkich do jednego wora. Jest spóźniona 30 lat. Większość uznała, że lepiej objąć nią wszystkich i dać ścieżkę odwoławczą, bo poczucie niesprawiedliwości 30 lat po obaleniu komunizmu było tak duże - tłumaczył się z niej poseł. 

I przekonywał dalej, że "nie ma idealnych rozwiązań, trzeba było te rozwiązania przyjąć trzydzieści lat temu, poczucie dominujące w społeczeństwu jest takie, że sprawiedliwość jakoś została zaspokojona".

Karolina Lewicka znów nie kryła zdumienia. - Cierpią ludzie, którzy są niewinni lub zasłużyli się ojczyźnie, bo przypominam, że obcięto emerytury oficerom, którzy przeprowadzili operację Samum, uratowali z Iraku w 90 roku Amerykanom z CIA, dzięki czemu mieliśmy obniżony dług zagraniczny i pomogli nam w tworzeniu GROM. Prawo i Sprawiedliwość siecze na prawo i lewo sprawiedliwością dziejową - wymieniała.

- Teza mocno niesprawiedliwa - znów oponował Wypij. - Znam przykłady osoby, które walczyły ze zorganizowaną przestępczością w latach 90-tych, mając swoją przeszłość w poprzednich służbach i ich odwołania zostały uwzględnione - dodał. 

Dziennikarka zasugerowała mu, że może najlepiej wycofać się z tej ustawy. - Nie jestem rzecznikiem Prawa i Sprawiedliwości. Też oczekuję od Trybunału Konstytucyjnego, żeby wydał orzeczenie, ścieżka odwoławcza powinna być udrożniona - przyznał poseł.

DOSTĘP PREMIUM