Kinga Duda doradczynią prezydenta Dudy. "Mamy własną Ivankę Trump. To dalszy ciąg programu Rodzina na swoim"

- Chciałabym usłyszeć, w jakich sprawach ona ma doradzać prezydentowi. Jaki krawat ma wybrać czy w kwestiach merytorycznych? - mówiła w TOK FM Renata Grochal, komentując powołanie Kingi Dudy na stanowisko doradcy prezydenta. - Na pytanie, czemu on (prezydent) to robi, odpowiedziałbym: bo może. Jest to bardziej niż niesmaczne - podsumował Marcin Celiński.
Zobacz wideo

25-letnia Kinga Duda został społecznym doradcą swojego ojca - prezydenta Andrzeja Dudy.

Po takiej nominacji trudno uniknąć porównania do Stanów Zjednoczonych. - Mamy własną Ivankę Trump, czyli prezydencką córkę, którą tato promuje u siebie - komentowała ironicznie Renata Grochal, dodając: "To jest po prostu ciąg dalszy programu Rodzina na swoim". - To osoba, która miała dwa-trzy staże w kancelariach prawnych w Polsce i Wielkiej Brytanii, absolwentka wydziału prawa... Czy naprawdę w naszym kraju nie bardziej doświadczonych prawników? Chciałabym usłyszeć, w jakich sprawach ona ma doradzać prezydentowi. Jaki krawat ma wybrać do jakiego garnituru czy w kwestiach merytorycznych? A jeśli dotyczy to kwestii merytorycznych, to wydaje mi się, że w tym 38-milionowym kraju jest kilka bardziej doświadczonych osób - oceniła Grochal w TOK FM.

Dziennikarka przyznała, że nominacji dla prezydenckiej córki nie rozumie. - Może pani Kina Duda ma problem ze znalezieniem pracy i tato postanowił jej pomóc? - zastanawiała się. Tym tropem poszła też gospodyni Poranka Radia TOK FM Karolina Lewicka. - Taki wpis, że było się doradcą, w CV ładnie wygląda. A potem może nikt się nie zorientuje, że to było doradzanie prezydentowi, którym był własny ojciec - stwierdziła.

Kinga Duda doradcą prezydenta Dudy. "Dlaczego on to robi?"

Zdaniem Marcina Celińskiego właśnie dalsza kariera córki jest w całej sprawie najważniejsza. -  Mam wrażenie, że podstawowy powód to jest taki, że Kinga Duda, robiąc swoją karierę w Anglii, wpisze sobie w CV, że była doradcą prezydenta Polski - niekoniecznie wpisując, jak ten prezydent się nazywa. To dość prosty numer i wydawałoby się prymitywny, ale kariera Andrzeja Dudy roi się od takich prostych sposobów - uważa publicysta i wydawca.

Według komentatora porównywanie Kingi Dudy do Ivanki Trump jest chybione. - Bo czego by nie mówić, to Ivanka Trump jest osobą bardzo aktywną politycznie, nawet nadaktywną i odgrywa realną rolę polityczną u boku ojca. Natomiast Kinga Duda, jak do tej pory, jak się pojawiała, to w roli maskotki, a nie jako osoba, która ma jakiś wpływ (na politykę - red.) - tłumaczył.

- A na koniec, na pytanie, czemu on (prezydent) to robi, odpowiedziałbym: bo może. I to robi. Sensu wielkiego to nie ma, jest to bardziej niż niesmaczne - ocenił Celiński.

Kinga Duda doradczynią ojca. Czy zajmie głos w sprawie nagonki na środowisko LGBT?

Renata Grochal przypomniała na koniec wystąpienie Kingi Dudy, wygłoszone tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników drugiej tury wyborów prezydenckich. - Niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy, jakiego kandydata popieramy, i kogo kochamy, wszyscy jesteśmy równi, i wszyscy zasługujemy na szacunek - mówił córka Andrzeja Dudy. Trudno było tych słów nie odnieść do ostrej kampanii wyborczej i atakowania osób LGBT, których dopuszczał się sam prezydent oraz inni politycy Zjednoczonej Prawicy.

- Oczekuję więc, skoro jest już tym doradcą, że (Kinga Duda) wystąpi i odniesie się do nagonki na środowisko osób LGBT, która po wyborach prezydenckich się zaostrzyła - powiedziała dziennikarka. Zdaniem Grochal najlepszym dowodem na to, jak zła jest sytuacja, jest to, że o homofobii w Polsce mówiła w swoim dorocznym orędziu szefowa Komisji Europejskiej.

- Strefy wolne od LGBT to strefy wolne od wartości humanistycznych i nie ma dla nich miejsca w naszej Unii - mówiła wczoraj Ursula von der Leyen.

DOSTĘP PREMIUM