Dorn o sytuacji w koalicji. "Albo Ziobrze zostanie złamany kręgosłup, albo okaże się, że Kaczyński stracił zęby"

"To przesilenie ma najpoważniejszy z możliwych powód, czyli realną władzę. Jest oczywiste, że nikogo tak naprawdę politycznie nie obchodzi ustawa o ochronie zwierząt - emocje i przekonania są ważne, ale nie one rozstrzygają o realnej polityce" - ocenia były wiceprezes PiS i jeden z najbliższych współpracowników braci Kaczyńskich - Ludwik Dorn.
Zobacz wideo

Prominentni politycy Prawa i Sprawiedliwości powtarzają do czwartkowego wieczora, że czas przygotować się na rząd mniejszościowy, bo koalicji rządowej de facto nie ma.

O diagnozę sytuacji pokusił się też Ludwik Dorn. "Albo Zbigniewowi Ziobrze zostanie po raz drugi złamany kręgosłup, tym razem z przemieszczeniem i paraliżem (pierwsze złamanie, ale bez przemieszczenia, miało miejsce w 2015 r., gdy po porażce w wyborach do Parlamentu Europejskiego Ziobro wrócił na prezesowskie łono), albo okaże się, że Jarosław Kaczyński stracił zęby i zgubił sztuczną szczękę. Albo rybka, albo akwarium" - napisał w komentarzu w "Wyborczej".

Współzałożyciel Prawa i Sprawiedliwości, przez lata jeden z najbliższych współpracowników Jarosława i Lecha Kaczyńskich, podkreślił, że powód kryzysu jest "najpoważniejszy z możliwych". Bo chodzi o "realną władzę". "W skrócie rzecz ujmując, chodzi tu o głowę premiera Mateusza Morawieckiego, co było jasne od początku, a jest jeszcze jaśniejsze po wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który klarownie wywiódł, że szef rządu złamał konstytucję i ustawy, zlecając Poczcie Polskiej przygotowania do przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych" - przypomniał Ludwik Dorn.

Ziobro stawia się Kaczyńskiemu

Jarosław Kaczyński nie mógł puścić płazem krytyki projektu, który gwarantuje bezkarność urzędnikom za decyzje podejmowane w czasie pandemii. To ważniejsze niż sprzeciw wobec zmiany w ustawie o ochronie zwierząt.

"Jarosław Kaczyński zareagował na to zgodnie z zasadami sztuki politycznej" - podkreślił Dorn. Wczoraj odbyło się więc posiedzenie klubu PiS, bez polityków SP i Porozumienia. Było dyscyplinowanie, zapowiedź sankcji wobec tych, którzy nie poprą pomysłów partii.

"Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, skąd taka szaleńcza szarża Zbigniewa Ziobry? Czytelnicy „Wojny Peloponeskiej” Tukidydesa wiedzą, że najsilniejszym motywem działań politycznych jest strach. W lipcu Kaczyński miał odrzucić złożoną przez Ziobrę propozycję połączenia PiS i Solidarnej Polski, co dawałoby temu drugiemu pozycję wiceprezesa, a jego ludziom umocowanie w centralnych i terenowych organach PiS - czyli zabezpieczałoby ich interesy w procesie tworzenia list wyborczych w 2023 r. (...) Wchodząc w rolę sumienia i gwaranta ortodoksyjnej prawicowości Zjednoczonej Prawicy Ziobro zaczął przygotowywać sobie pas szahida, bo wie, że tylko w takiej kamizelce będzie mógł skutecznie negocjować z Kaczyńskim listy wyborcze. Na zasadzie: chcesz mnie zabić politycznie i zrobić ze mnie marionetkę, to pamiętaj, że ja mogę nacisnąć guzik. Sam zginę, ale ty, nawet jeśli przeżyjesz, to będziesz bezsilnym kaleką" - opisuje sytuację były wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.

Ludwik Dorn w komentarzu dla "Wyborczej" podsumowuje, że trudno będzie o kompromis w tak napiętej sytuacji. Z zapowiedzi polityków PiS wynika, że o pierwsze konkretne decyzje dotyczące niesubordynacji posłów mogą zapaść w poniedziałek.

DOSTĘP PREMIUM