Pojednanie w Zjednoczonej Prawicy. "Mamy radosną wiadomość, jest porozumienie"

Jest oficjalne już porozumienie Prawa i Sprawiedliwości z Solidarną Polską i partią Jarosława Gowina. Zjednoczona Prawica ma dalej trwać.
Zobacz wideo

Po wielu dniach politycznego spektaklu i medialnych dywagacji na temat przyszłości Zjednoczonej Prawicy - udało się osiągnąć porozumienie. 

- Mamy dla państwa radosną wiadomość. Zostało zawarte porozumienie. Jestem głęboko przekonany, że ten dzień dobrze zapisze się w naszej historii. Mamy 3 lata do kolejnych wyborów. Jestem zupełnie pewien, że to będą lata dobrze wykorzystane dla Polski. Przed nami dobra przyszłość - mówił w sobotę Jarosław Kaczyński. 

- Siłą Zjednoczonej Prawicy zawsze był pluralizm, a jednocześnie wewnętrzna jedność. Doszliśmy do wspólnych ustaleń dotyczących programu i rządu. Będzie mniej resortów. Rząd będzie funkcjonował sprawniej - podkreślał Jarosław Gowin z Porozumienia. 

- Mamy prawo wnioskować, że kolejne lata też będą dobrym czasem dla Polski, ale wtedy i tylko wtedy, gdy będziemy zgodnie współpracować, szanując decyzje Polaków i wzajemnie swoją podmiotowość - dodał Zbigniew Ziobro, lider Solidarnej Polski. 

- Mamy stabilny rząd i większość parlamentarną, to porozumienie to również potwierdzenie naszych zobowiązań wobec wyborców; zwyciężyła odpowiedzialność - powiedział premier Mateusz Morawiecki. 

Następnie liderzy partii podpisali umową koalicyjną. I okazało się, że to był ostatni punkt spotkania z mediami. Nie podano szczegółów porozumienia, politycy nie odpowiedzieli też na pytania dziennikarzy. 

Długie negocjacje

Spotkania na najwyższym szczeblu trwały w zasadzie do ostatniej chwili. Kierownictwo PiS obradowało na Nowogrodzkiej w czwartek, w środę i w poniedziałek. Rzeczniczka partii Anita Czerwińska wydawała enigmatyczne komunikaty o "zdecydowanych rozstrzygnięciach". Szczegółów jednak nie podawano. Do serii spotkań dochodziło też między Jarosławem Kaczyńskim i Zbigniewem Ziobro oraz między prezesem PiS i Jarosławem Gowinem. 

Jak podawał Onet, Kaczyński postawił Ziobrze kluczowe warunki pozostania w koalicji. Było to m.in. wycofanie sprzeciwu odnośnie tzw. piątki dla zwierząt oraz bezkarności urzędniczej, a także porzucenie przez ziobrystów swojej "krucjaty ideologicznej" ws. walki z LGBT.

Ziobro po raz ostatni na temat koalicji wypowiedział się w poniedziałek. Na specjalnie zwołanej konferencji przekonywał, że Zjednoczona Prawica "jest dobrem dla Polski" i "warto, aby trwała dalej". Zapewniał, że jest gotowy do rozmów z koalicjantami.

Kaczyński w rządzie

Flagowym elementem nowego porozumienia ma być wejście do rządu samego Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS ma objąć kierownictwo nad nowo utworzonym komitetem ds. bezpieczeństwa i nadzorować resorty: sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i administracji oraz obrony narodowej. Jak mówił w TOK FM eurodeputowany PO Radosław Sikorski (który był członkiem pierwszego rządu Kaczyńskiego), prezes PiS wchodzi do Rady Ministrów, aby, bo "chce mieć pewność, co knują jego koledzy z rządu". - Obstawiałabym, że to trochę strach przed tym, co Zbigniew Ziobro może znaleźć na kolegów z PiS i premiera. Takie ubezpieczenie się przed knowaniami - oceniał. 

Problemy w Zjednoczonej Prawicy 

Przypomnijmy, kryzys w Zjednoczonej Prawicy pojawił się po głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy o ochronie zwierząt. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw ustawie opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch z Porozumienia; 15 innych posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu. Wpływ na decyzję miał też sprzeciw posłów Solidarnej Polski wobec tzw. ustawy o bezkarności. 

Po głosowaniu nad projektem ustawy o ochronie zwierząt posłowie PiS mówili o końcu koalicji.  - To jest koniec koalicji i prawdopodobnie rząd mniejszościowy - stwierdził w piątek poseł PiS Marek Suski.

W piątek politycy Solidarnej Polski ostrzegali, że jakakolwiek próba odwołania Ziobry ze stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, oznacza wybory.

Natomiast wiceszef PiS Joachim Brudziński pytany w sobotę w RMF FM, co dalej ze Zbigniewem Ziobro ocenił, że jest on "liderem partii, która w sposób bardzo ostentacyjny pokazała podczas ostatnich głosowań, podczas ostatnich rozmów, że dąży do rozpadu tej koalicji i tego konsekwencje będą oczywiste". "Jeżeli koalicja się rozpadnie, a wszystko na to wskazuje przy tej postawie, którą prezentują dzisiaj nasi koalicjanci, to będą dymisje, to chyba oczywiste" - oświadczył Brudziński.

DOSTĘP PREMIUM