Konfederacja złowi uciekinierów z PiS? Bosak: Solidarna Polska to nie są ideowcy

Oni przez ostatnie pięć lat autoryzowali politykę rządu, z którą my się nie zgadzamy. Gdyby faktycznie byli ideowcami, to dawno byliby w Konfederacji, tutaj były okazje, żeby się pobuntować - wyjaśniał w TOK FM Krzysztof Bosak z Konfederacji.
Zobacz wideo

Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji, przekonywał w TOK FM, że jego ugrupowanie nie zamierza "łowić" posłów PiS, którzy skonfliktowali się z kierownictwem partii. – Takich pomysłów nie ma. Myślę, że liderzy obozu rządzącego się dogadają. Nie ma zjawiska uciekających z PiS posłów, którzy chcą dołączyć do Konfederacji. Zresztą, każdy taki uciekinier, to jedno miejsce w przyszłym Sejmie mniej dla naszych działaczy, którzy są prawdziwymi ideowcami – ocenił Bosak.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Podkreślał, że o politykach Solidarnej Polski nie można mówić w ten sposób. – Oni przez ostatnie pięć lat autoryzowali politykę rządu, z którą my się nie zgadzamy. Gdyby faktycznie byli ideowcami, to dawno byliby w Konfederacji, tutaj były okazje, żeby się pobuntować – wskazywał były kandydat na prezydenta.

Jego zdaniem partia Ziobry tylko na poczet strategii politycznej i wypracowywania sobie wizerunkowej i programowej autonomii w obozie władzy, pozowała na partię konserwatywną. – Która byłaby rodzajem ubezpieczenia na wypadek usunięcia z list ludzi z Solidarnej Polski. Dla nich kluczowe są pieniądze na kampanie wyborczą oraz właśnie miejsca na listach. Kwestie wizerunkowe były dobierane instrumentalnie – ocenił Bosak.

Dodał, że cały PiS posługuje się retoryką konserwatywną w sposób wyrachowany. – W naszej ocenie to zwykły cynizm i operowanie hasłami miłymi dla ucha konserwatystów. Tymczasem, oni dają siłę skrajnej lewicy, żeby się rozwinęła, poszumiała, żeby mieć takiego chochoła, z którym mogą walczyć – opowiadał gość Jana Wróbla.

Podkreślał jednocześnie, że jego ugrupowanie nie jest zainteresowane tym, żeby w Polsce toczył się jakiś "wielki konflikt ideologiczny”.  – Nas interesuje raczej to, żeby skrajna lewica, zagrożenia związane z anarchizmem czy szkodliwymi ideologiami, były trzymane pod kontrolą przez państwo, a żebyśmy mogli zająć się normalnym życiem (…) Od czasów rządów SLD-PSL, organizacje narodowe o profilu skrajnym były i są inwigilowane przez służby specjalne. (…) A środowiska skrajnie lewicowe rozwijają się, próbują coraz bardziej szumieć w sferze publicznej, a PiS nic z tym nie robi – wskazywał Krzysztof Bosak.

DOSTĘP PREMIUM