Marek Borowski nie wierzy, że Kaczyński zostanie premierem. "On unika odpowiedzialności. Chce pociągać za sznurki"

Ten konflikt jest trochę jak w filmie gangsterskim. Ojciec chrzestny, trochę już wiekowy, widzi, że młody gangster próbuje mu odebrać część władzy, stara się go usadzić i sprowadzić do parteru - w ten sposób sytuację w Zjednoczonej Prawicy ocenił w TOK FM senator Marek Borowski.
Zobacz wideo

Konflikt w Zjednoczonej Prawicy pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a Solidarną Polską trwa od głosowania nad "piątką dla zwierząt" - nowelizacją przepisów m.in. zakazującą hodowli zwierząt na futra.  W nocy z czwartku na piątek w czasie sejmowego głosowania partia Zbigniewa Ziobry zagłosowała przeciwko forsowanym przez PiS zmianom. Od tamtej pory codziennie pojawiają się nowe doniesienia na temat kryzysu na prawicy. W tle tych doniesień toczą się poza tym rozważania na temat rekonstrukcji rządu i negocjacje na jej temat. Ostatnie spekulacje mówią o scenariuszu, który zakłada objęcie stanowiska premiera przez Jarosława Kaczyńskiego. 

- Absolutnie nie wierzę w to. Jeżeli by tak było, to by znaczyło, że odezwały się w nim instynkty samobójcze. To jest człowiek, który unika odpowiedzialności. On chce pociągać za sznurki, siedząc w swoim gabinecie, w wygodnym fotelu. To jest jakiś wariant tylko medialny - w "Wywiadzie Politycznym"  senator Marek Borowski zdecydowanie odrzucił ten pomysł. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Tymczasem nad odwołaniem Zbigniewa Ziobry chce w Sejmie debatować Koalicja Obywatelska, której szef Borys Budka zapowiedział dziś złożenie wniosku o wotum nieufności wobec niego. Zdaniem Borowskiego Ziobro "jest przede wszystkim jednym z największych szkodników w polskiej polityce, i to od lat". - Dorównuje mu może Antoni Macierewicz i sam prezes, ale prezesa nie trzeba wymieniać - stwierdził senator. 

Określił ministra sprawiedliwości również jako człowieka bardzo ambitnego, "postać, która ma wybujałe ambicje". - Ale jest to mały człowiek. Żałosny, kiedy go spotykają prawdziwe trudności. Do męża stanu, do którego pretenduje, bardzo mu daleko - zaznaczył. 

Podkreślił też, że stworzył prokuratorskie, częściowo sędziowskie imperium i "gdzieniegdzie haków nazbierał". - Ten konflikt, który ma miejsce, to konflikt trochę jak w filmie gangsterskim. Ojciec chrzestny trochę już wiekowy, widzi, że młody gangster próbuje mu odebrać część władzy, stara się go usadzić i sprowadzić do parteru - ocenił to, co dzieje się od czwartku na prawicy. 

DOSTĘP PREMIUM