Gowinowi i Ziobrze nie grozi los słynnych przystawek PiS. Prof. Czapiński: Dobrze odrobili lekcje

Jarosław Kaczyński nie zdecydował się na szybkie rozwiązanie kryzysu w Zjednoczonej Prawicy. Choć nad jednym z koalicjantów wisiała groźba wyrzucenia z rządu, to wszystko zmierza ku zdecydowanie mniej dramatycznemu rozwiązaniom. Jak komentował w TOK FM prof. Janusz Czapiński, Solidarna Polska i Porozumienie dobrze wiedzą, że mogą się postawić, bo bez nich rząd Morawieckiego nie ma większości w Sejmie.
Zobacz wideo

Sejmowa większość Zjednoczonej Prawicy wisi na zaledwie pięciu głosach. Tak mała przewaga nad opozycją daje koalicjantom PiS-u mocne argumenty do ręki. Jak mówił w TOK FM prof. Janusz Czapiński, ugrupowania Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina brykają od czasu do czasu, ponieważ wiedzą, że prezes PiS tak naprawdę nie może się z nimi rozstać. - Gowin bryknął przy okazji wyborów majowych, a teraz Ziobro broni swojej pozycji, wpływów. Wie, że niełatwo byłoby się zdecydować Jarosławowi Kaczyńskiemu na rozstanie, choćby nie wiem, jak złe o panu Ziobrze miał zdanie - mówił rozmówca Piotra Maślaka.

Z powodu tak małej przewag, jaką ma rządowa koalicja, już od tygodnia obserwujemy serial dotyczący kryzysu w Zjednoczonej Prawicy. Na początku słyszeliśmy, że ziobryści mogą zostać nawet wyrzuceni z koalicji, a min. Ziobro ze stanowiska ministra sprawiedliwości. Teraz o tak drastycznych rozwiązaniach praktycznie nie słychać.

Jak ocenił prof. Czapiński, "Solidarna Polska i Porozumienie dobrze odrobiły lekcje" i nie grozi im los słynnych przystawek z czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego. W latach 2006-2007 stawianie się premierowi/prezesowi PiS skończyło się końcem rządu z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. - W związku z tym brykają świadomi tego, że Jarosław Kaczyński nie może się z nimi rozstać - podkreślił gość TOK FM. 

Jarosław Kaczyński idzie do rządu?

Obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz wygląda tak, że do rządu Mateusza Morawieckiego wejdzie Jarosław Kaczyński. Po zakończeniu środowych rozmów prezesa PiS ze Zbigniewem Ziobrą pojawiła się informacja, że Kaczyński ma zostać szefem komitetu ds. bezpieczeństwa. "Jarosław Kaczyński ma wejść do rządu, będzie uczestniczył w jego posiedzeniach; zostanie szefem komitetu ds. bezpieczeństwa i będzie nadzorował ministerstwo sprawiedliwości, MON oraz MSWiA" - poinformowała Polska Agencja Prasowa. Z kolei Ryszard Terlecki stwierdził dziś, że "wszystko wskazuje na to", iż prezes PiS zostanie wicepremierem. 

Według prof. Czapińskiego, choć pomysł, aby szef PiS wszedł do rządu i zajął się kontrolą, nie jest zły, Jarosław Kaczyński nie zdecyduje się na to. - On - z wyjątkiem być może w dużej mierze Ministerstwa Sprawiedliwości i prokuratury - taką kontrolę nad tymi siłowymi segmentami ma poprzez swoich ludzi. Co on by tam mógł jeszcze więcej uzyskać, wchodząc [do rządu - red.]? Nie potrzebuje tego. A potem Trybunał Stanu? On wtedy byłby już odpowiedzialny [za ich działania - red.], a tak nie jest - podkreślił ekspert.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Co Polacy rozumieją z całego konfliktu? 

Zdaniem psychologa społecznego przeciętny Polak zdecydowanie mniejszą uwagę zwraca na wewnętrzny konflikt w Zjednoczonej Prawicy niż media. - Są dwie grupy w polskim społeczeństwie. Są przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości i oni moim zdaniem przedwcześnie zacierają ręce, że Zjednoczona Prawica wchodzi na ścieżkę AWS i że za chwilę się po prostu rozpadnie. Nie rozpadnie się - zaznaczył profesor oraz wskazał także na sympatyków koalicji, którzy mają proste wyjaśnienie tego, co się dzieje. 
- Proste i takie w dodatku, które nie odbiera im apetytu, żeby ponownie wesprzeć, zagłosować na ugrupowania tworzące tę koalicję, zwłaszcza na PiS: kłótnia w rodzinie. We wszystkich rodzinach od czasu do czasu zdarzają się złe okresy: ciszy albo jazgotu. Tutaj mamy do czynienia z jazgotem, który minie, jakoś tam sobie poukładali te relacje (...) - podsumował prof. Czapiński, czym przypomniał konferencję Zbigniewa Ziobry, na której lider Solidarnej Polski argumentował, że "nawet w rodzinie kochających się ludzi czasem dochodzi do konfliktów".

DOSTĘP PREMIUM