Kaczyński nie jest o wszystkim informowany? Były senator PiS: Ma pewien kłopot z percepcją rzeczywistości

Zdaniem prof. Aleksandra Bobki kryzys w koalicji rządowej może skutkować "deziobryzacją" w urzędach i państwowych spółkach. Jak podkreślił gość TOK FM, nie jest to jednak najważniejsze. Dużo bardziej niepokojący jest bowiem dla byłego senatora PiS... stan wiedzy Jarosława Kaczyńskiego o sytuacji w państwie.
Zobacz wideo

Prof. Aleksander Bobko uważa, że forma ostatnich starć w Zjednoczonej Prawicy jest "dla sympatyków porozumienia prawicy trochę zaskakująca i konfundująca". - Te ostatnie prawie pięć lat, kiedy PiS z koalicjantami rządzi, one były w zasadzie niezwykle spokojne, jeśli idzie o element wewnętrznej rywalizacji. To wszystko działo się jednak w ukryciu czy podskórnie. Natomiast teraz wylało się to na zewnątrz - ocenił w Poranku Radia TOK FM były senator PiS i wiceszef resortu nauki i szkolnictwa wyższego.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Prof. Bobko uważa, że skutkiem napięć będzie przywrócenie odpowiedniej hierarchii w koalicji - Solidarna Polska i Porozumienie "będę musieli być bardziej spolegliwi", jako mniejsze i mniej liczące się ugrupowania.  - W publicystycznym skrócie można powiedzieć, że będą musieli słuchać Jarosława Kaczyńskiego. Jest sprawą oczywistą, że obecnie władza pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest ogromna. Jesteśmy w takiej specyficznej sytuacji , w której jako szeregowy poseł, sprawuje on ogromną władzę. Dla wielu jest to sytuacja trochę irytująca i pozakonstytucyjna (...). Mamy taki ustrój z super prezydentem nieprzewidzianym przez konstytucję - mówił gość Poranka Radia TOK FM. I dodał, że taka sytuacja ma taki plus, że "wiemy, w którym pokoju, pod jakim adresem znajdują się osoby, które realnie sprawują w Polsce władzę".

Czy Kaczyński jest o wszystkim informowany?

Wiosną mieliśmy kryzy koalicyjny wywołany niezgodą Porozumienia Jarosława Gowina na wybory korespondencyjne. Do obecnego kryzysu doprowadziła przede wszystkim postawa Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Karolina Lewicka pytała więc byłego senatora, czy skutkiem będzie "deziobryzacja", czyli usuwanie polityków SP z ważnych stanowisk nie tylko w ministerstwach.

Zdaniem prof. Bobki można spodziewać się roszad w urzędach i państwowych spółkach. Ale jak podkreślił, przy okazji rozmowy o zawodach, jakich dostarczyli Kaczyńskiemu koalicjanci, warto zwrócić uwagę na co innego. Rozmówca Karoliny Lewickiej zwrócił uwagę na to, że prezes PiS wiosną bardzo długo upierał się, by przeprowadzić wybory korespondencyjne, "choć już w kwietniu wiadomo było, że będzie to fizycznie niemożliwe". - Niepokoi mnie, że pan prezes Kaczyński przez długi okres, mimo wszystko, parł do tych wyborów i miał pretensję do Gowina. Ten kluczowy dzisiaj ośrodek władzy jest nie najlepiej informowany o realnym stanie rzeczy. A więc ma pewien kłopot z percepcją rzeczywistości, która jest oczywista dla postronnych i przeciętnych obywateli - zauważył.  

- Sugeruje pan, że jest blokada komunikacyjna i Jarosław Kaczyński o pewnych rzeczach się nie dowiaduje? Na przykład nie dowiedział się o pewnych przeszkodach i trudnościach od ministra Sasina? - dopytywała dziennikarka. 

- Tak by z tego wynikało i to jest dla mnie istotny powód do niepokoju, bo jeżeli ktoś sprawuje rzeczywiście władzę i jest człowiekiem poważnym, sprawnym, racjonalnym i brnie w taką sytuację, to jest to niepokojące - odpowiedział były wiceminister.

- A może po prostu mówią mu, co chce usłyszeć... - zauważyła Lewicka. 

- To jest niestety element naturalny (...). Jak ktoś ma wielką władzę to wtedy ludzie z jego otoczenia nie lubią mówić mu niemiłych dla jego ucha rzeczy - podsumował gość TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM