Ziobro sam wywołał konflikt na prawicy? "Kropla, która przelała czarę goryczy"

Zbigniew Ziobro miał dużą autonomię w rządzie. Jednak teraz użył czegoś, co jest bardzo ważne emocjonalnie dla Jarosława Kaczyńskiego i co mogło mocno zagrać szefowi PiS na nerwach - mówiła w TOK FM Agata Szczęśniak z oko.press.
Zobacz wideo

Jarosław Kaczyński po zakończeniu rozmów koalicyjnych wejdzie do rządu w randze wicepremiera, a swoim nadzorem obejmie między innymi podległy Ziobrze resort sprawiedliwości. W zamian Prawo i Sprawiedliwość oczekuje od Solidarnej Polski lojalności i poparcia między innymi dla ustawy o bezkarności urzędniczej. Tak przedstawia się stan gry na czwartek na godzinę 16 między koalicjantami Zjednoczonej Prawicy. Po południu w siedzibie PiS ma się rozpocząć kolejna narada partii w sprawie przyszłości ZP.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Konflikt w łonie obozu władzy oficjalnie dotyczy ustawy o bezkarności i projektu dotyczącego ochrony zwierząt, ale może mieć też inne dno, o którym w TOK FM mówiła Agata Szcześniak z oko.press, powołując się na ustalenia jej redakcyjnego kolegi Radosław Grucy. – Punktem zapalnym miało być śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej, a konkretnie, wniosek o areszt dla kontrolerów feralnego lotu. Ziobro miał podjąć tę decyzję samodzielnie i to kropla, która przelała czarę goryczy – mówiła Szcześniak. Podkreślała, że szef Solidarnej Polski miał dużą autonomię w rządzie, jeśli jego działania były zgodne z wizją Jarosława Kaczyńskiego. – Jednak teraz użył czegoś, co jest bardzo ważne emocjonalnie dla szefa PiS. Jeśli uderza w kontrolerów, to znaczy, że mówi, iż nie było czegoś takiego jak zamach. To mogło najmocniej zagrać szefowi PiS na nerwach. Jeżeli faktycznie tak było, to Kaczyński mógł w końcu powiedzieć: No nie Zbyszek, to jest jednak o jeden krok za daleko – wskazywała dziennikarka.

Jej zdaniem spór w Zjednoczonej Prawicy był realny i głęboki, jednakże nie spodziewała się, że po 13 latach Jarosław Kaczyńskie wróci do rządu. – W ostatnich latach oglądał wszystko z zewnątrz, zachowywał pozycję osoby, która wszystkim steruje, ale nie bierze żadnej odpowiedzialności. Aczkolwiek, prognozowanie tego, co dzieje się w głowie Kaczyńskiego jest ryzykowne. Nie wiadomo, czy nie jest tak, że on wcześniej zaplanował sobie wejście do rządu, a teraz to realizuje, a my oglądamy sztucznie wywołany chaos – mówiła Szcześniak. Dodała, że Kaczyński może pełnić w rządzie rolę stabilizatora. – Wchodzi, żeby przypilnować, żeby Ziobro i Morawiecki nie rzucili się sobie do gardeł oraz, żeby szef Solidarnej Polski nie wyrósł za dużo. A sam Kaczyński przyjmuje dziwną funkcję nadzoru resortów, bez teki. Stawia się w takiej pozycji pomiędzy, trochę w środku, trochę na zewnątrz – oceniła gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM