Gdzie jest Mateusz Morawiecki? "Miał być delfinem, a teraz sobie nie radzi"

Najwięcej na tym konflikcie stracił Mateusz Morawiecki. Potrzebuje wsparcia Kaczyńskiego, żeby poradzić sobie z Ziobrą - ocenił poseł PO Cezary Tomczyk, odnosząc się do konfliktu w obozie władzy.
Zobacz wideo

Wiele wskazuje na to, że negocjacje wewnątrz Zjednoczonej Prawicy dobiegają końca, a jednym z ich efektów będzie wejście Jarosława Kaczyńskiego do rządu. W funkcji wicepremiera i szefa komitetu ds. bezpieczeństwa lider PiS-u będzie między innymi nadzorował ministerstwo sprawiedliwości. – Władza bawi się państwem niczym w grę Monopoly – skomentował gorzko Cezary Tomczyk, poseł PO.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Gość "Wywiadu Politycznego" TOK FM ocenił, że ten układ będzie niefunkcjonalny, bo wicepremier będzie rządził premierem. – Gdzie w tym konflikcie jest Mateusz Morawiecki? Przecież on najwięcej na tym wszystkim stracił. Miał być delfinem, a nie dość, że Ziobro z nim wygrał, to jeszcze potrzebuje wsparcia w rządzie, bo nie może sobie poradzić z ministrem. To sytuacja niekomfortowa i niedobra dla Polski, pozycja Morawieckiego została radykalnie obniżona  – ocenił Tomczyk.

Polityk opozycji podkreślał, że tego typu sytuacje nie zdarzają się w normalnych, demokratycznych krajach. – Proszę sobie wyobrazić, że prezydent Obama miał szefa, albo kanclerz Angela Merkel ma szefa. Takie rzeczy zdarzały się w Rosji, gdzie Miedwiediew zamieniał się roli z Putinem. Cały świat patrzy i widzi. To jakaś fikcja – komentował gość TOK FM.

Jego zdaniem to, że spór wyszedł na światło dzienne, jest oznaką głębokiego konfliktu w ZP. – Zawsze koalicja była szczelna, a teraz jest inaczej. Walka buldogów zawsze była, a teraz nie ma już dywanu – powiedział Tomczyk.

Poseł opozycji wskazywał, że ludzi prawicy łączy teraz tylko obawa przed rozliczeniem, gdy stracą władzę i korzyści dla bliskich w związku ze sprawowaniem władzy. – Wszystkie rządy po 1989 roku popełniały mnóstwo błędów, też kadrowych, ale nigdy nie było tak, że to była metoda rządzenia. Spoiwem tych ludzi są korzyści dla żon, matek, wujków i pociotków. Kiedyś to był powód do wstydu, a teraz żaden polityk z PiS nie jest z tego powodu zawstydzony. Ciągle mówili o układzie, a nie dość, że żadnego nie znaleźli, to jeszcze sami potężny stworzyli – podsumowywał gość Karoliny Lewickiej.

DOSTĘP PREMIUM