"Kaczyński wyhodował sobie polityka z ostrymi pazurami i kłami. Pozwolił mu urosnąć ponad miarę"

- Obawiam się, że po ogarnięciu szeregów i pewnego chaosu zacznie się wdrażanie planu dalszej rewolucji, która obejmie m.in. wolność mediów, reformę sądownictwa, być może zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych i kolejne przejawy wojny kulturowej - mówił w TOK FM Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki", komentując przyszłość koalicji rządzącej.
Zobacz wideo

Po wielu dniach politycznego spektaklu i medialnych dywagacji na temat przyszłości Zjednoczonej Prawicy udało się osiągnąć porozumienie. Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin podpisali w sobotę nową umowę koalicyjną, choć nie ujawnili jej szczegółów. Przyszłość koalicji rządzącej była głównym tematem niedzielnego wydania "Gości Passenta" w TOK FM. Na wstępie prowadzący pytał swoich gości, czy dobrze się stało, że konflikt w koalicji w końcu został przygaszony. 

- Uchylę się od odpowiedzi. Generalnie rządy Zjednoczonej Prawicy dla Polski są niebezpieczne. W związku z tym stabilizacja tej władzy nie budzi mojej radości - odparł Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika "Polityka". - Obawiam się, że po ogarnięciu szeregów i pewnego chaosu zacznie się wdrażanie planu dalszej rewolucji, która obejmie m.in. wolność mediów, reformę sądownictwa, być może zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych, kolejne przejawy wojny kulturowej i umocnienie systemu przedziwnej władzy osobistej Jarosława Kaczyńskiego, który (…) otrzymuje pewne narzędzia czy instrumenty administracyjne - dodał.

Zdaniem naczelnego "Polityki", "cały ten spektakl z podpisaniem porozumienia koalicyjnego był jakiś taki smutny i groteskowy". - Panowie byli ponurzy i w sposób sztywny oznajmili radosną nowinę, że podpisali porozumienie - stwierdził. Skrytykował również fakt, iż nie ujawniono treści umowy. Zdaniem Baczyńskiego "świadczy to o tym, że panowie mają coś do ukrycia". 

- Dla mnie ten spektakl pokazuje jedną najważniejszą rzecz (…). Mianowicie, że chodziło o to, by w obliczu brykania pana Ziobry jednak utrzymać władzę i koalicję większościową. Bo ani rząd mniejszościowy, ani tym bardziej wcześniejsze wybory (...) sprawy by nie rozwiązały - stwierdził z kolei Michał Broniatowski z Politico i Onet.pl. Jego zdaniem skutki trwania koalicji Zjednoczonej Prawicy "mogą być różne". - Jeśli Jarosław Kaczyński rzeczywiście wejdzie do rządu, to Mateusz Morawiecki będzie wyglądał jak konferansjer na posiedzeniach rządu - stwierdził dziennikarz, bo - jak dodał - wszyscy członkowie posiedzenia i tak będą patrzeć na prezesa PiS i jego reakcje. 

Przypomnijmy, wciąż nie ma oficjalnego potwierdzenia, że Kaczyński znajdzie się w rządzie. Jednak politycy Prawa i Sprawiedliwości w swoich wypowiedziach dają jasny sygnał, że tak się stanie. Prezes miałby przejąć kierownictwo nad nowo utworzonym komitetem ds. bezpieczeństwa i uzyskać tytuł wicepremiera. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

"Ziobro nadal jest największym zagrożeniem dla Kaczyńskiego"

Goście Daniela Passenta zastanawiali się też, kto w całej tej sytuacji wygrał, a kto przegrał. Zdaniem redaktora Baczyńskiego, trudno to stwierdzić dziś jednoznacznie, bo "praktyczne konsekwencje" porozumienia są wciąż nieznane. Z drugiej strony redaktor przyznał, że wzmocniona została pozycja Zbigniewa Ziobry. - On tej batalii nie przegrał. Jeśli Jarosław Kaczyński rzeczywiście wejdzie do rządu jako wicepremier i pośrednik między Ziobrą a Morawieckim, to będzie dla tego drugiego upokorzenie - ocenił Baczyński. 

Redaktor Broniatowski podał już bardziej zdecydowanie: "Mnie się wydaje, że zwycięzcą jest Ziobro". Przypomniał kilka jego kontrowersyjnych działań z ostatniego czasu, m.in. nawoływanie do wypowiedzenia tzw. konwencji antyprzemocowej, apel o zawetowanie rozmów ws. unijnego budżetu czy udzielenie wsparcia finansowego gminom, w których wprowadzane są strefy anty-LGBT. Jak wskazał Broniatowski - całe to podpisane w sobotę porozumienie pokazuje, że Ziobro robił to wszystko "bezkarnie". - Pokazał, że można sobie tak poskakać i że można zagrozić istnieniu rządu. Pokazał swoją siłę - powiedział. I co więcej, zdaniem dziennikarza, Ziobro "tę siłę utrzymał i dalej jest najpotężniejszych politycznym zagrożeniem dla Jarosława Kaczyńskiego". 

Podobnego zdania był sam redaktor Passent, który dziwił się jednak, że lider partii mającej marginalne poparcie w sondażach jest tak ważną postacią w polskiej polityce. - To jest dowód na to, że nasza demokracja jest bardzo niedoskonała - ocenił prowadzący audycję. Podkreślił, że Ziobro zbudował swoją siłę "dzięki prezesowi Kaczyńskiemu i de facto - na jego plecach".

Według redaktora Baczyńskiego Jarosław Kaczyński, który jest "niesłychanie wrażliwy, jeśli chodzi o swój osobisty prestiż", zdaje sobie sprawę z tego, że "wyhodował sobie polityka z ostrymi pazurami i kłami, i że pozwolił mu urosnąć ponad miarę". - Udział Zbigniewa Ziobry we władzy jest ośmio-, a może nawet i dziesięciokrotne większy niż jego poparcie w elektoracie - podkreślał Baczyński. Wskazał, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny świetnie "obudował się", jeśli chodzi o ludzi i struktury w prokuraturze. - Stworzył silny i spójny ośrodek władzy, który może zagrażać nie tylko spójności koalicji, ale też osobiście Jarosławowi Kaczyńskiemu, Mateuszowi Morawieckiemu i innym ważnym figurom Zjednoczonej Prawicy - oceniał redaktor naczelny "Polityki". 

DOSTĘP PREMIUM