Syn Mariana Banasia buduje swoją drużynę w NIK. Choć jest "tylko" społecznym doradcą ojca

Oficjalnie Jakub Banaś jest społecznym doradcą sweojego ojca - prezesa NIK Mariana Banasia. Ale, jak wynika z ustaleń "Rzeczpospolitej", ma coraz większe wpływy w Najwyższej Izbie Kontroli.
Zobacz wideo

Jak informuje "Rz", Jakub Banaś "tworzy w NIK swoją grupę wpływów złożoną z ludzi ściągniętych z banku, w którym niedawno pracował". To między innymi jego współpracownicy z banku Pekao SA, z którym rozstał się po tym, jak "Superwizjer" TVN ujawnił, że w krakowskiej kamienicy Banasiów działa hotel na godziny.

41-letni Jakub Banaś wraz z dawnym wiceministrem obrony Romualdem Szeremietiewem stanowią "zespół społecznych doradców prezesa Izby". Jak przypomina "Rz", do tej pory nie było takiego stanowiska w NIK, a ustawa o Najwyższej Izbie Kontroli takie tworu nie przewiduje.

"Społecznym doradcom spoza NIK jej szef dał niezwykle szerokie, i także zdaniem części pracowników Izby kontrowersyjne, uprawnienia. Zobowiązał dyrektorów Izby do udzielania społecznym doradcom „wszelkich informacji i przekazywania dokumentów”. Tacy doradcy pracują bez wynagrodzenia, ale NIK pokrywa koszty ich działalności, m.in. delegacje (wynika to z zarządzenia)" - czytamy w dzienniku.

Byli współpracownicy Jakuba Banasia trafili na stanowiska doradców m.in. do departamentów ekonomicznego oraz prawnego.

"– To taka jego „przyboczna gwardia”. Na jej bazie junior próbuje budować nieformalną strukturę, która będzie realizowała jego plany i interesy związane z próbą zarządzania Izbą z tylnego siedzenia – ocenia jeden z naszych rozmówców, doświadczony pracownik administracji. Inny dodaje: – Syn prezesa ma duży wpływ na decyzje kadrowe, próbuje wydawać polecenia. Jego ingerencja może przekraczać dopuszczalne granice, wielu dyrektorów na to się nie godzi. (...) Sytuacja, jaką stworzył Marian Banaś, powoduje napięcia na linii syn prezesa – funkcyjni pracownicy Izby. – Między nimi „iskrzy”, próbują mu się stawiać nawet ludzie obsadzeni na stanowiskach już przez obecnego prezesa. Dochodzi do patologicznych sytuacji – mówią pracownicy NIK i opowiadają, że Jakub Banaś brał udział w wideokonferencji dotyczącej reformy księgowości i związanej z nią centralizacji. (...) – On nie jest pracownikiem Izby, więc nie miał kompetencji, żeby uczestniczyć w takiej wideokonferencji – oceniają nasi rozmówcy. – Omawiając temat, była m.in. mowa o tym, kto straci stanowiska w związku z reformą, a to kwestie objęte tajemnicą zawodową – zaznaczają" - informuje "Rzeczpospolita".

Jakub Banaś i stanowiska w państwowych spółkach

Kariera 41-letniego Jakuba Banasia od dawna splata się z politycznym zaangażowaniem ojca. Syn Mariana Banasia po wygranych przez PiS wyborach w 2015 trafił do państwowych spółek. Np. gdy szefem MON była Antoni Macierewicz młody Banaś trafił do spółki Maskpol, czołowego producenta sprzętu dla wojska.

Posady w państwowych spółkach skończyły się wraz z publikacjami pokazującymi niejasności dotyczące majątku i znajomości Mariana Banasia.

W lutym dowiedzieliśmy się, że Jakubem Banasiem zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Ale nie przeszkodziło to w pracy dla prezesa NIK - Mariana Banasia.

DOSTĘP PREMIUM