Czarnek odpowiedzialny za edukację, a Woś za "tożsamość europejską"? "Kabaret kosztem państwa"

Skład nowego rządu został ostatecznie zaakceptowany - poinformowała rzeczniczka PiS, a to oznacza, że lada dzień dojdzie w końcu do zapowiadnej od miesięcy rekonstrukcji. - To jest kabaret, który odbywa się niestety kosztem państwa - ocenił w TOK FM Andrzej Rozenek, poseł SLD.
Zobacz wideo

Na posiedzeniu Rady Koalicji ostatecznie zaakceptowano skład rządu - poinformowała we wtorek po południu, po zakończeniu posiedzenia Rady, rzeczniczka PiS Anita Czerwińska. Według – na razie – nieoficjalnych doniesień rząd ma zostać uszczuplony. RMF FM donosiło we wtorek, że kontrowersyjny poseł PiS, Przemysław Czarnek ma stanąć na czele połączonych resortów edukacji i nauki. – Wyraźnie widać, że PiS skręca coraz bardziej w prawo, bo pan Czarnek nadawałby się do prawego skrzydła Konfederacji. Pewnie toczyłby nieustający spór z posłem Arturem Dziamborem i nazywał go lewakiem. Z kolei dla uczniów i wszystkich zwolenników tego, że edukacja będzie postępowa, to jest czarny dzień i fatalna wiadomość – komentował w TOK FM Andrzej Rozenek, poseł SLD.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Z kolei "Dziennik Gazeta Prawna" poinformował, że obecny minister środowiska Michał Woś po rekonstrukcji rządu ma zostać ministrem bez teki w kancelarii premiera. Miałby się zajmować "prawami obywatelskimi i tożsamością europejską". – To jakaś zdumiewająco głupia nazwa. Równie dobrze mógłby zostać ministrem do spraw nie najmądrzejszych kroków czy fruwających nisko ptaków. Domyślam się, że to po prostu fikcyjne stanowisko dla partyjnego kolegi – komentował Rozenek.

Jego zdaniem cała dyskusja wokół rekonstrukcji rządu jest zbędna. – To jest kabaret, który odbywa się niestety kosztem państwa. Poparcie dla PiS się utrzymuje, ale to wynik dobrych ruchów podjętych kilka lat temu i tego, że skutki fatalnych rządów tych ludzi nie są jeszcze odczuwalne dla wszystkich. To jest jednak kwestia dni, czy tygodni, kiedy zaczniemy to odczuwać. Już widać, co się dzieje ze złotówką, z budżetem. Przestanie nam być do śmiechu, a będzie gorzki płacz, że Polska została oddana w ręce ludzi nieobliczalnych – podsumowywał poseł SLD.

DOSTĘP PREMIUM