Jarosław Kaczyński w rządzie będzie mógł mniej? "Zawęża sobie pole manewru"

Do tej pory było tak, że pewne decyzje nie sięgały na Nowogrodzką. W budynku kancelarii premiera nie było Kaczyńskiego, więc lokalnie nikt nie miał wątpliwości, że decyzje tam podejmowane to domena Morawieckiego. Teraz będzie inaczej - przekonywał w TOK FM prof. Jarosław Flis.
Zobacz wideo

Powoli klaruje się sytuacja wokół Zjednoczonej Prawicy. Koalicjanci w sobotę podpisali nową umowę, a we wtorek poinformowano, że jest już ostateczny kształt nowego rządu.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jednak zdaniem profesora Jarosława Flisa okres turbulencji jeszcze się nie skończył. – To, że opadło napięcie, nie oznacza, że skończył się spór. Jedni na pewno chcieli ugrać więcej, a niektórzy są przekonani, że mają więcej niż ugrali. To nawet nie było klasyczne liczenie szabel, co bardziej emocji, determinacji i charakteru. Zobaczymy, jak nowa sytuacja będzie działać w praktyce – przekonywał socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zdaniem szalenie istotna jest informacja, też na razie nieoficjalna, że do rządu w randze wicepremiera ma wejść Jarosław Kaczyński. – Tutaj można wyobrazić sobie różne scenariusze. To może być taka trochę zabawa w dobrego i złego glinę, choć nie wiadomo, kto miałby być kim. Morawiecki razem z Kaczyńskim mogą utemperować Ziobrę, a nawet usprawnić proces podejmowania decyzji – wskazywał prof. Flis.

Z drugiej strony socjolog zwrócił uwagę, że taki układ może być dysfunkcjonalny. – Do tej pory było tak, że pewne decyzje nie sięgały na Nowogrodzką. W budynku kancelarii premiera nie było Kaczyńskiego, więc lokalnie nikt nie miał wątpliwości, że decyzje tam podejmowane to domena Morawieckiego. Teraz będzie inaczej – ocenił gość TOK FM. Dodał, że takim ruchem szef PiS zawęża sobie pole manewru. – Do tej pory mógł zmienić premiera na kogoś innego i tłumaczyć, że on nie ma z tym rządem nic wspólnego. Teraz jeśli okaże się, że rząd upadnie, bo panowie Morawiecki z Ziobrą się pokłócą, to Kaczyński pakuje się razem z premierem. Podobnie, jeśli za trzy lata PiS przegrałby wybory. To byłaby osobista porażka Kaczyńskiego. Sprawy miałyby zupełnie inny wymiar – wyjaśniał prof. Flis.

Karolina Lewicka, prowadząca "Wywiad Polityczny" pytała też socjologa o postawę opozycji, która w w zasadzie pozwala PiS-owi dalej narzucać agendę wydarzeń. Prof. Flis ocenił, że teraz szczególnie przed kierownictwem Platformy Obywatelskiej wielka próba i wyzwanie. – Zobaczymy, czy kierownictwo ma jakiś nowy pomysł, czy ugrzęzło w mechanizmach schetynizmu, które paraliżują PO od lat – wskazał ekspert. Rozwinął też, czym jest ów "schetynizm". - To taki proces, że ważne jest tylko kto z kim, kto kogo i patrzenie, żeby nikt nie wyrósł za mocno. Donald Tusk też był w tym mistrzem. Nie było istotne, czy wygramy, ale tylko żebym ja dalej kierował partią. To jest ten problem, który wstrzymuje platformę, np. przed budową zaplecza eksperckiego. Bo przecież do rozgrywek wewnętrznych nie jest to potrzebne. To jest główne obciążanie PO i wydaje się, że najlepszy czas z tym skończyć – ocenił prof. Flis.

DOSTĘP PREMIUM