Gowin wraca do rządu i dostanie resort "dekoniunktury i bezrobocia". "Żeby nie miał się za dobrze"

Oficjalna rekonstrukcja rządu za nami. Do gabinetu Morawieckiego mają wejść Jarosław Kaczyński oraz szef Porozumienia, Jarosław Gowin. - Jak widać, PiS chce dzielić się z koalicjantami nie tylko władzą, ale też problemami - ocenił w TOK FM Grzegorz Osiecki z "Dziennika Gazety Prawnej".
Zobacz wideo

W środę o godz. 15.30 premier Mateusz Morawiecki przedstawił w KPRM informację na temat planowanych zmian w składzie Rady Ministrów. Do rządu wszedł Jarosław Kaczyński. Został wicepremierem, który ma przejąć nadzór nad resortami: sprawiedliwości, obrony narodowej oraz spraw wewnętrznych i administracji.  – To ma zbalansować system, aby był mniej podatny na rozchwiania wynikające z siły koalicjantów – wyjaśniał w TOK FM Grzegorz Osiecki z "Dziennika Gazety Prawnej". Jak dodawał, Kaczyński nie kwapi się do objęcia fotela premiera, bo wiązałoby się to z masą formalnych obowiązków. – Jednak poczuł się w obowiązku wejść do rządu, by przeciąć konflikty, szczególnie te między Zbigniewem Ziobrą a Mateuszem Morawieckim. Efekt może być taki, że na tej linii zapanuje spokój. Z drugiej strony, siła ciążenia Kaczyńskiego może być tak duża, że zacznie dominować w rządzie. Niby wchodzi do niego, aby pomóc Morawieckiemu, a długofalowo może osłabić jego pozycję – mówił dalej Osiecki.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Odniósł się też do powrotu Jarosława Gowina, który dostanie funkcję wicepremiera i połączone resorty rozwoju oraz pracy. -  Żeby szef Porozumienia nie miał się za dobrze, to dołożono mu pracy. Taki resort, szczególnie w momencie spowolnienia gospodarczego i kłopotów koronawirusowych, może okazać się twardym orzechem do zgryzienia. Słyszałem, że jak w Porozumieniu dostali tę ofertę, to ktoś nazwał to ministerstwo "resortem dekoniunktury i bezrobocia". Jak widać, PiS chce dzielić się z koalicjantami nie tylko władzą, ale też problemami i wierzą, że Gowin to udźwignie – oceniał gość TOK FM.

Najwięcej kontrowersji budzi wejście do rządu kontrowersyjnego posła PiS Przemysława Czarnka. Były wojewoda lubelski miałby odpowiadać za edukację i naukę. Osiecki przyznał, że sam zastanawia się, jakie będą efekty tej nominacji, bo Czarnek w ostatniej kampanii stał się niemal symbolem walki rządu z "ideologią LGBT". – Pytanie, czy nie będzie się w tej chwili cofał w tym kontekście. To też taki komunikat dla elektoratu PiS, że szkoły nie zostaną odpuszczone, że nie pozwolimy na żadne eksperymenty ideologiczne, czy edukatorów seksualnych. Z drugiej strony z samego PiS-u słychać, że w codziennych kontaktach Czarnek jest racjonalnym człowiekiem. Być może to wszystko było robione na pokaz i będzie w stanie dogadywać się z różnymi środowiskami. Ta kandydatura to jedna wielka zagadka – komentował Osiecki i dodał, że jako szef edukacji w rządzie, Czarnek będzie musiał się zmierzyć przede wszystkim nie ze sporami światopoglądowymi, a przeprowadzeniem szkół przez pandemię.

DOSTĘP PREMIUM