Adam Bielan tłumaczy, jak Jarosław Kaczyński wzmocni rząd Morawieckiego. "Tego nie można mu odmówić"

Zaprzysiężenie nowego rządu zaplanowano na godz. 15. Do gabinetu Mateusza Morawieckiego wejdzie m.in. szef PiS Jarosław Kaczyński. Według Adama Bielana to spore "wzmocnienie" rządu.
Zobacz wideo

Prezydent Andrzej Duda w poniedziałek o godz. 15 ma dokonać, na wniosek Mateusza Morawieckiego, zmian w składzie Rady Ministrów. Premier nowy gabinet zaprezentował już w ubiegłym tygodniu. W wyniku rekonstrukcji liczba ministerstw zmniejszy się z 20 do 14. Część resortów zostanie zlikwidowana, a zakres ich kompetencji został podzielony na nowe lub istniejące resorty. Nominację z rąk prezydenta odbierze m.in. Jarosław Kaczyński, który w nowym rządzie będzie pełnił funkcję wicepremiera.

Gospodyni Poranka Radia TOK FM Dominika Wielowieyska przypomniała, że wielokrotnie słyszeliśmy o odchudzeniu rządu. A choć ministerstw jest mniej, to przybyło wicepremierów i stanowisk ministrów bez teki.

Adam Bielan przekonywał w odpowiedzi, że "celem rekonstrukcji nie było odchudzenie rządu, bo oszczędności z tego tytułu dla budżetu państwa są minimalne".  - Celem było usprawnienie podejmowania decyzji, czyli zmniejszenie liczby resortów, przyspieszenie procesu uzgodnień międzyresortowych i walka z tak zwaną Polską silosową, czyli ze zjawiskiem brak współpracy pomiędzy poszczególnymi resortami - wyjaśniał europoseł PiS.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Bielan zachwalał też wejście do rządu Jarosława Kaczyńskiego, który nadzorować będzie pracę resortów siłowych: sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i obrony narodowej. Do tego powołany zostanie komitet ds. bezpieczeństwa. - To dość istotne ciało z punktu widzenia interesu państwa. Nie używałbym w tym kontekście słów "co będzie sprawdzał", bo to oznaczałoby braki w zaufaniu. Bardziej będzie nadawać ton pracy tych resortów – wyjaśniał w Poranku Radia TOK FM Adam Bielan. Europoseł PiS dodał, że nie widzi w wejściu Kaczyńskiego do rządu "niczego zdrożnego".

Jego zdaniem wejście prezesa PiS do rządu to będzie "wzmocnienie" gabinetu Mateusza Morawieckiego. – Można się z prezesem PiS nie zgadzać, ale nie można mu odmawiać doświadczenia politycznego. Dla tego ten rząd będzie silniejszy. Jarosław Kaczyński jest liderem obozu, ale prezesem Rady Ministrów jest Mateusz Morawiecki. Kaczyński niezwykle sumiennie podchodzi do swoich obowiązków, pamiętam to z czasów, kiedy sam był premierem. Nie zawsze wcześniej czy później szefowie rządów poświęcali tyle czasu na pracę – podkreślił rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

Zjednoczona Prawica się dogadała. Co zapisano w umowie?

Zmiany w rządzie to pokłosie nowej umowy koalicyjnej, nad którą negocjacje trwały kilka miesięcy. PiS, Solidarna Polska i Porozumienie się dogadały, ale nie zdecydowano się na ujawnienie treści umowy koalicyjnej.

Bielan stwierdził w TOK FM, że nie widzi przeszkód, żeby w przyszłości porozumienia została upubliczniona. – Choć takie dokumenty rzadko były publikowane. Nie uważam, żeby było w niej cokolwiek, co sprawiłoby, że nie może zostać ujawniona – mówił polityk.

Dominika Wielowieyska dopytywała też o najbardziej kontrowersyjną nominację - dla Przemysława Czarnka na stanowisko ministra nauki i edukacji. Poseł PiS i były wojewoda lubelski, znany jest m.in. z  homofobicznych wypowiedzi. – W ostatnim wywiadzie w tygodniku "Sieci" pan profesor (Czarnek) mówi wyraźnie, że wszyscy są równi wobec prawa niezależnie od orientacji. A słynny cytat, który krąży w sieci (Czarnek w TVP powiedział, że "ludzie LGBT nie są równi ludziom normalnym"- red.) dotyczył osób roznegliżowanych, które w sposób ekshibicjonistyczny paradowały po ulicach Los Angeles. Mówił o tym, a nie o osobach homoseksualnych. (…) Przemysław Czarnek jako polityk ma prawo potępiać osoby nagie, które paradują w środku dnia w centrach miast – ocenił Adam Bielan.

DOSTĘP PREMIUM