Odwiedziny w szpitalu w czasie pandemii to sprawa "właściwie niemożliwa". Czarnkowi się udało. Prokuratura śledztwa nie wszczyna

Na krótko i w reżimie sanitarnym - w takich warunkach miał odwiedzić babcię w szpitalu poseł Przemysław Czarnek, u którego dwa dni później potwierdzono koronawirusa. Tymczasem lubelskie szpitale robią wszystko, by takich odwiedzin unikać - wykorzystują aplikacje wideo, a czasem informacje o stanie zdrowia czytają rodzinom przez telefon lekarze czy pielęgniarki.
Zobacz wideo

Dziś na oddziale rehabilitacji, na którym był poseł, wstrzymane są przyjęcia pacjentów. Kilkadziesiąt osób - personel i pacjenci - ma koronawirusa albo jest na kwarantannie. Oczywiście, nie ma pewności, kto i w którym momencie był źródłem zakażenia. Szpital wydał oświadczenie, że "tezy, które sugerują, że źródłem zakażeń koronawirusem w szpitalu był Przemysław Czarnek są nieprawdziwe". Sam poseł napisał na Twitterze, że odwiedził babcię na krótko, w pełnym reżimie sanitarnym. 

- Byłam zaskoczona, że pan poseł w ogóle wszedł na teren szpitala, ponieważ rodziny nie mogą odwiedzać pacjentów i jest to niezależne od tego, w jakim stanie są ci pacjenci - mówi dr Renata Florek-Szymańska z Porozumienia Chirurgów "Skalpel", na co dzień pracująca w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym przy Alei Kraśnickiej w Lublinie. - Ta sytuacja pokazała, że są równi i równiejsi - dodaje.

W sprawie Przemysława Czarnka i jego wizyty w szpitalu wpłynęły dwa zawiadomienia do prokuratury. Jedno przesłane mailem do prokuratury w Lublinie, którego autorka przywołuje art. 160 KK dotyczący narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Drugie zawiadomienie przygotował poseł KO - Artur Szłapka.

Katarzyna Matusiak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie przekazała nam, że po analizie doniesień medialnych na temat wizyty Przemysława Czarnka w szpitalu nie podjęto decyzji o wszczęciu z urzędu postępowania w tej sprawie. Nie dopatrzono się - na ten moment - znamion przestępstwa

"Gdzie tu etyka? Gdzie zrozumienie dla innych?"

- Rozumiem ból, gdy ktoś z naszych bliskich jest bardzo ciężko chory i wiemy, że może odejść. Rozumiem, że większość z nas chciałaby w takiej sytuacji swojego bliskiego pożegnać. Moja mama zmarła kilka dni temu. Leżała na intensywnej terapii. Nie pozwolono mi wejść... Nie mogłam być z nią nawet przez minutę, a posłowi wolno? Jest pandemia, każdy z nas może być źródłem zakażenia, nawet o tym nie wiedząc. Ja to rozumiem, ale jak można stosować tak różne standardy? Gdzie tu etyka? Gdzie zrozumienie dla innych? - pyta pani Ewa, mieszkanka Lublina.

Szpital Wojskowy w Lublinie napisał w oświadczeniu, że - mimo generalnego zakazu odwiedzin - "dopuszcza się możliwość odwiedzin pacjentów w stanie bardzo ciężkim, których rokowanie co do przeżycia lub utraty zdrowia jest poważne". Szpital powołuje się przy tym na Ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, argumentując, że "pacjent ma prawo do kontaktu osobistego, telefonicznego lub korespondencyjnego z innymi osobami".

Z kolei rzeczniczka wojewody Agnieszka Strzępka przekazała dziennikarzom, że w decyzji z 25 czerwca (dotyczącej ograniczenia wizyt) znajduje się zapis: “Przebywanie na terenie podmiotu leczniczego osób postronnych dopuszczalne jest wyłącznie w przypadkach szczególnie uzasadnionych, po uprzednim uzyskaniu zgody osoby uprawnionej do jej udzielenia zgodnie z obowiązującymi w tym podmiocie procedurami i z zachowaniem pełnych zasad bezpieczeństwa epidemiologicznego”.

Jakie są zasady odwiedzin w szpitalach? Jest polecenie wojewody

12 marca 2020 roku, w związku z pandemią, wojewoda lubelski wydał polecenie, w którym zakazał odwiedzin pacjentów przez osoby spoza szpitala. Nie ma w nim mowy o odstępstwach - zwraca uwagę na Twitterze sędzia, Paweł Strumiński. 

Pacjenci w stanie zagrożenia życia leżą m.in. na oddziale intensywnej terapii w Szpitalu Klinicznym nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie - to tu trafiają m.in. najcięższe przypadki z koronawirusem. Jak mówił na antenie TOK FM ordynator, prof. Mirosław Czuczwar, w zasadzie nie ma mowy o odwiedzinach. - To jest naprawdę trudny moment. Proszę mi wierzyć, rozumiemy to, że każdy powinien mieć prawo do pożegnania się z bliskimi, do ostatniego spotkania, natomiast w warunkach pandemii jest to trudne, a właściwie niemożliwe - mówił profesor.

Informacje o stanie zdrowia od lekarza czy pielęgniarki

Na oddziale, w innej sali, leżą też pacjenci, którzy są w ciężkim stanie, ale nie mają Covid-19. - Wtedy staramy się to umożliwić. Przebieramy członków rodziny w nasze stroje ochronne i staramy się to zrobić. Czasami staramy się też korzystać ze środków audiowizualnych - dodaje Mirosław Czuczwar. Chodzi np. o połączenie rodziny z pacjentem za pośrednictwem aplikacji wideo w telefonie.

- Mamy pandemię i tu naprawdę nie ma dobrego wyjścia - mówi profesor. Informację o stanie zdrowia chorego przekazują rodzinie pielęgniarki, lekarze. To tylko jeden z takich wpisów: 

W Szpitalu Klinicznym nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie też generalnie odwiedzin nie ma. Są wyjątki, gdy chory jest umierający - rodzina może napisać prośbę do rzecznika praw pacjenta, a ten ustala to z kierownictwem danego oddziału. Takie prośby są, ale nie wszystkie są uwzględniane. - Nie możemy wpuszczać iluś osób na oddział, kiedy mamy pandemię i każdy może być źródłem zakażenia. To są bardzo trudne życiowe wybory, również dla nas, ale nie możemy narażać życia i zdrowia naszych pacjentów. Choć jednocześnie serce nam się kraje, gdy musimy odmówić zobaczenia chorego - mówi nam jeden z lekarzy. Szczegółowe informacje dotyczące odwiedzin osób ciężko chorych znajdują się na stronie szpitala

W Łodzi rodzice przez wiele tygodni nie mogli odwiedzać swoich dzieci. Sytuacja w Centrum Zdrowia Matki Polski w Łodzi była dramatyczna. Po głośnych protestach szpital zwiększył liczbę miejsc w hotelu przyszpitalnym.

DOSTĘP PREMIUM