Senat odrzuci piątkę dla zwierząt? Michał Kamiński wyjaśnia, dlaczego nie chce poprzeć Kaczyńskiego

Piątkę dla zwierząt krytykowali w Senacie politycy wszystkich opcji. - Ustawa o ochronie zwierząt, niezależnie od szczerych intencji, które towarzyszą zwłaszcza jej zwolennikom, jest elementem planu - stwierdził wicemarszałek Senatu Michał Kamiński. I zapowiedział, że "nie zamierza głosować z Jarosławem Kaczyńskim".
Zobacz wideo

"Piątka dla zwierząt wywołała w Senacie gorącą dyskusję, podczas której nowelizację ustawy o ochronie zwierząt krytykowali nie tylko senatorowie opozycji, ale też członkowie PiS. Szef senackiego klubu tej partii Marek Martynowski przyznał, że nie ma kontroli nad klubem. Za odrzuceniem noweli w całości opowiedziała się senacka Komisja Rolnictwa, a Komisja Ustawodawcza przyjęła ponad 30 poprawek. Podczas debaty zgłoszono kolejne poprawki, również te zapowiadane przez premiera.

Ostatecznie Senat zdecydował o przesunięciu głosowania nad poprawkami z wtorku na środę. - To głosowanie będzie bardzo ważnym testem dla większości Jarosława Kaczyńskiego we własnym obozie politycznym. Dzisiaj jesteśmy świadkami najpoważniejszego kryzysu wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy - oceniał w TOK FM wicemarszałek Senatu Michał Kamiński. Jego zdaniem ostatnim tak dużym kryzysem było wyjście z PiS-u Zbigniewa Ziobro. 

Odwołanie Tomasza Grodzkiego? "Nie wyobrażam sobie"

W mediach zaczęły się również pojawiać nieoficjalne informacje o tym, że władze PO są wściekłe na marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. I mogłyby nawet chcieć jego odwołania. - Nie wyobrażam sobie, abym mógł zagłosować za wnioskiem o odwołanie marszałka Tomasza Grodzkiego. To by oznaczało, że przechodzę do koalicji z Prawem i Sprawiedliwością - oświadczył Michał Kamiński, który jest członkiem klubu PSL-UED. 

Jak mówił dalej Kamiński, jeżeli chodzi o ustawę o ochronie zwierząt jego klub ma "różnice zdań z częścią przyjaciół z Platformy Obywatelskiej".  - Ale ta różnica wynika z powodów taktycznych, a nie ideowych. Ja jestem, tak samo jak wielu ludzi, zwolennikiem totalnego zakazu hodowli futerkowych. Udowadniam swoje stanowisko codziennie, ponieważ jestem wegetarianinem, nie jem mięsa i jestem przeciwny zabijaniu zwierząt - zaznaczył. 

Zwracał również uwagę, że problemem są nie tylko same przepisy zawarte w ustawie, ale również sposób, w jaki nowe prawo chce wprowadzić Jarosław Kaczyński. Zdaniem Kamińskiego wicepremier i prezes PiS robi to w "charakterystyczny dla siebie sposób", czyli sposób "nieeuropejski, niedemokratyczny, zamordystyczny".  - Proszę się nie dziwić, że ja dzisiaj w Senacie nie zamierzam głosować z Jarosławem Kaczyńskim, który wczoraj ogłosił, że nie będzie dawał się terroryzować pieniądzom z Unii Europejskiej - stwierdził. 

- Ustawa o ochronie zwierząt, niezależnie od szczerych intencji, które towarzyszą zwłaszcza jej zwolennikom, jest elementem planu. Metoda polityczna Jarosława Kaczyńskiego przy tej ustawie jest dokładnie taka sama, jak wszędzie indziej - kontynuował. - Ubolewam, że część naszych wyborców jest w tej sprawie rozdarta. Po jednej stronie mają to, co ja, czyli absolutne przekonanie, że elementem cywilizacyjnych wartości jest szacunek do praw zwierząt. Ale wyznacznikiem szacunku dla wartości naszej cywilizacji jest również sprzeciw wobec polityki Jarosława Kaczyńskiego - dodał. 

PiS stracił kontrolę nad senatorami. "Zobaczyli, że można się buntować"

Na koniec Michał Kamiński wyjaśnił również, dlaczego jego zdaniem PiS utracił kontrolę nad swoimi senatorami, którzy krytykowali projekt swojej partii. - Tu się kłania jednomandatowy system wyborczy - stwierdził. Tłumaczył, że senatorowie PiS pochodzą w dużej mierze z okręgów we wschodniej Polsce, a tam większość wyborców to rolnicy, którzy są przeciwni piątce dla zwierząt. I zwrócił uwagę na jeszcze jedną kwestię. - Po tym, co ostatnio zrobił Ziobro, autorytet Jarosława Kaczyńskiego jest siłą rzeczy mniejszy. Ludzie zobaczyli, że można się zbuntować przeciwko niemu - podsumował. 

Ryszard Terlecki zapewnił jednak, że dyscyplina w głosowaniu cały czas obowiązuje w klubie PiS, który jest za poprawkami. Przypomniał, że za złamanie dyscypliny grozi usunięcie z klubu i partii.  - Różne mogą być konsekwencje - stwierdził Terlecki. I dodał, że ma nadzieję, iż wszyscy senatorowie PiS zagłosują zgodnie ze stanowiskiem partii. - Na komisji to można na to przymknąć oczy. Gorzej będzie przy głosowaniu - powiedział. 

DOSTĘP PREMIUM