PSL nie składa broni w sprawie "piątki dla zwierząt". "Będziemy walczyć, żeby ta ustawa nie weszła"

Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że PSL będzie walczyć do końca, aby "piątka dla zwierząt" nie weszła w życie. Stwierdził, że w Senacie "coś się skończyło", ale współpraca z PiS-em jest wykluczona. - Tylko jeden senator potrafił się odważnie i przywozicie zachować - ocenił w TOK FM.
Zobacz wideo

Po kilku dniach dyskusji Senat przyjął nowelizację ustawy o ochronie zwierząt z kilkudziesięcioma poprawkami. Wydłużony został czas, w jaki przepisy wejdą w życie, rolnicy mają dostać rekompensaty, zmiany wprowadzono też w zapisach o uboju rytualnym. To jednak wciąż nie satysfakcjonuje polityków PSL. - Nie przeszedł wniosek o odrzucenie bubla prawnego w całości - wyjaśnił krótko w TOK FM prezes ludowców Władysław Kosniak-Kamysz. 

Jego zdaniem nie tylko merytoryka, ale też sam proces legislacji powinien sprawić, że ustawę trzeba było "wyrzucić do kosza". - Proces legislacyjny był niezgodny z prawem europejskim, niezgodny ze zdrowym rozsądkiem, z zasadami dobrej legislacji - wymieniał szef PSL. I dodał, że w kryzysie gospodarczym rząd chce likwidować "jedną z najlepiej rozwijających się branż w przemyśle rolno-spożywczym", którą jego zdaniem jest ubój rytualny.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Ustawa niezgoda z unijnym prawem? Prezes PSL tłumaczy 

Władysław Kosiniak-Kamysz rozczarowany był również tym, jak zagłosowali inni senatorowie opozycji, z których większość poparła nowelizację z poprawkami. - Wyłaniając kandydata na marszałka w Senacie, umawialiśmy się, że to będzie miejsce dobrej legislacji. Nie umawialiśmy się na sprawy programowe, to prawda - przyznał prezes PSL. - Ale umawialiśmy się, że nie będziemy akceptować ustaw niezgodnych z prawem europejskim, wyprowadzających Polskę z Unii, niezgodnych z zasadą praworządności - stwierdził.

Prowadząca audycję Karolina Lewicka dopytywała, w którym miejscu proponowane przepisy są niezgodne z unijnym prawem. - Ograniczają swobodę działalności gospodarczej, ograniczają jeden z filarów Unii Europejskiej, czyli swobodny przepływ towarów i usług - utrzymywał Kosiniak-Kamysz. Na stwierdzenie, że w wielu innych krajach europejskich branża futrzarska nie może działać, odparł, że w Polsce to "mały wycinek, który budzi mniej wątpliwości niż sprawy uboju rytualnego".

Kryzys opozycji w Senacie? "Coś się zakończyło wczoraj" 

Głosowanie w Senacie Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał "testem wiarygodności". - Dla PiS czy wyborcy, którzy na nich głosowali, bo przecież na nich głosowali ci wszyscy rolnicy, którzy teraz protestują, mogą jeszcze na PiS liczyć - stwierdził. Ale Karolina Lewicka zauważyła wtedy, że klęska PiS-u na wsi powinna być dla ludowców powodem do radości. - Nie mogę być szczęśliwy, jak 350 tysięcy gospodarstw hodujących bydło może za chwilę upaść - odparł prezes PSL. 

Odniósł się również do słów Marka Sawickiego, jednego z posłów PSL, który stwierdził, że będzie "optował za rezygnacją ze współpracy z tzw. opozycją w Senacie". - Nie ma mowy o współpracy z PiS, bo widać, że tylko jeden senator potrafił się odważnie i przywozicie zachować. Ale coś się zakończyło wczoraj - powiedział Kosiniak-Kamysz. Przypomniał, że PSL nie poparł majowego głosowania korespondencyjnego, mimo że mógł w tym mieć swój "interes polityczny". - Uznaliśmy, że jest to niezgodne z wartościami demokratycznego państwa prawa - stwierdził. 

Co zatem zdaniem prezesa PSL powinna zrobić opozycja, zamiast wprowadzać poprawki do projektu PiS? - Mogli przedstawić swoją ustawę - oznajmił Kosiniak-Kamysz. - Czemu nie było odpowiedzi, czemu nie było przedłużenia procesu legislacyjnego w Sejmie? Mieliśmy wtedy większość, bo Solidarna Polska głosowała z nami. Na drugi dzień, gdy byłaby zaprezentowana ustawa Platformy albo Lewicy, rozsądnie przygotowana, na pewno nie moglibyśmy mieć pretensji - stwierdził. 

Powoływał się również na krytyczne, wobec procesu legislacyjnego, opinie biura Rzecznika Praw Obywatelskich i profesora Marcina Matczaka. I podkreślił, że marszałek Senatu Tomasz Grodzki starał się przeprowadzić ten proces "dużo rzetelniej", niż miało to miejsce w Sejmie. - Były konsultacje, były wysłuchania publiczne. Szkoda, że nie miał na tyle siły i sprawczości, żeby przekonać senatorów do innego postawienia sprawy - ocenił. 

Piątka dla zwierząt wraca do Sejmu

Teraz nowelizacja Ustawy o ochronie zwierząt wróci z poprawkami do Sejmu. Prezes PSL zapowiada, że ludowcy nie złożą broni i będą walczyć do samego końca. - Zobaczymy, jak się zachowa opozycja w Sejmie. Ale my do końca będziemy walczyć, żeby ta ustawa nie weszła w życie, będziemy składać wnioski do prezydenta o weto - zapowiedział. Choć przyznał, że jak dotąd żadne spotkanie z prezydentem w tej sprawie się nie odbyło. 

DOSTĘP PREMIUM