Profesor UW pozywa Przemysława Czarnka za jego homofobiczne wypowiedzi

Prof. Jakub Urbanik, prawnik i przedstawiciel społeczności LGBT, składa pozew o naruszenie dóbr osobistych przez Przemysława Czarnka. Domaga się przeprosin m.in. w TVP oraz 20 tysięcy zł na rzecz stowarzyszenia "Miłość nie wyklucza".
Zobacz wideo

Prof. Urbanik w swoim pozwie powołuje się na dwie wypowiedzi Przemysława Czarnka. Jedna to cytowane często słowa z kampanii prezydenckiej: "Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją".

Druga wypowiedź zawierała zdanie: "Nie ma wątpliwości, że cała ta ideologia LGBT wyrastająca z neomarksizmu (a ten z marksizmu) pochodzi z tego samego korzenia, co niemiecki narodowy socjalizm hitlerowski, który jest odpowiedzialny za wszelkie zło II wojny światowej, zniszczenie Warszawy i zamordowanie powstańców".

- Wypowiedzi Przemysława Czarnka naruszają głęboko moją godność jako osoby nieheteronormatywnej, moje poczucie przynależności do społeczności, moje poczucie bezpieczeństwa w tej społeczności. To są wszystko dobra osobiste. Wypowiedzi mają ewidentnie znamiona homofobicznej mowy nienawiści - mówi nam Jakub Urbanik.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

W pozwie wskazano, że wypowiedzi posła Czarnka uderzają w godność powoda, wykluczają go ze wspólnoty, antagonizują przeciwko niemu cześć społeczeństwa, obniżają poczucie akceptacji oraz wzbudzają uzasadniony lęk i poczucie zagrożenia.

Pełnomocnik profesora - mecenas Michał Wawrykiewicz z Inicjatywy Wolne Sądy - mówi nam, że do pozwu dołączona jest m.in. opinia językoznawcy. - Konkluzja tej opinii brzmi: "Analizowane wypowiedzi mają charakter homofobiczny, jednoznacznie wykluczający i dyskryminacyjny, a ponadto wprowadzają odbiorców komunikatów w błąd (poznawczy), przedstawiając zagadnienia dotyczące seksualności człowieka niezgodnie z normami naukowymi" - cytuje adwokat. Z opinii wynika też, że wypowiedzi Przemysława Czarnka "bezpośrednio prowadzą do społecznokulturowych napięć i dehumanizacji wybranych społeczności".

Pełnomocnicy profesora chcą, by sąd w tym procesie przesłuchał konkretne osoby, w tym profesorów prawa, antropologów kulturowych i więźnia obozu w Auschwitz-Birkenau.

- Nikt nie może posługiwać się takim językiem. Zwłaszcza zaś nauczyciel akademicki, bo jego podstawowym obowiązkiem jest chronienie swych studentów. Nie wolno mu nikogo wykluczać - mówi Urbanik. Zwraca przy tym uwagę, że jedynym pozytywem całej sytuacji jest to, że dziś - przy nagonce na osoby LGBT - mówi się o prawach tych osób.

- Jeżeli jest jakikolwiek aspekt pozytywny takiej retoryki ludzi obozu władzy w ostatnich latach, to jest to wzrost świadomości konstytucyjnej. Prawa społeczności homoseksualnej i transpłciowej wchodzą do świadomości społecznej. Mamy te same prawa, z tej samej Konstytucji wynikające. To jedyna nadzieja w tej sprawie - dodaje profesor Uniwersytetu Warszawskiego.

Inna pełnomocniczka Urbanika - mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram przekonuje, że "nie można się godzić na dehumanizację żadnej grupy społecznej". - Prawa człowieka nie są przywilejem, arbitralnie przyznawanym według kaprysu władzy. Ciągłe powtarzanie uprzedzeń przyczynia się do pogłębiania szkodliwych podziałów społecznych, polaryzacji oraz do wzrostu postaw nienawiści - dodaje.

Pozwem o ochronę dóbr osobistych przeciwko dr. hab. Przemysławowi Czarnkowi, profesorowi KUL, wykładowcy na Wydziale Prawa i kandydatowi na ministra edukacji i nauki zajmie się Sąd Okręgowy w Warszawie. 

DOSTĘP PREMIUM