Przemysław Czarnek pozwany za słowa o LGBT. Świadkiem w sprawie przeciwko politykowi PiS będzie m.in. Marian Turski

Poseł PiS i kandydat na stanowisko ministra edukacji i nauki Przemysław Czarnek został pozwany za swoje homofobiczne wypowiedzi. - Przyzwyczailiśmy się, że można w przestrzeni publicznej mówić wszystko. Jednak każdy musi odpowiadać za słowa, które są mową nienawiści. Stąd ten pozew - mówiła w TOK FM mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram.
Zobacz wideo

Pełnomocnicy profesora UW Jakuba Urbanika złożyli dziś (16 października) pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko posłowi PiS Przemysławowi Czarnkowi. Chodzi o homofobiczne wypowiedzi polityka PiS, kandydata na ministra edukacji i nauki o społeczności LGBT.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Jak mówiła w TOK FM mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram, jedna z pełnomocniczek Jakuba Urbanika, w demokratycznym państwie prawa nie może być tak, że nie ponosi się odpowiedzialności za własne słowa.

– Przyzwyczailiśmy się, że można w przestrzeni publicznej mówić wszystko. Jednak każdy musi odpowiadać za słowa, które są mową nienawiści, szerzą homofobię i budują społeczne podziały. Stąd ten pozew. Prawa człowieka nie są przywilejem zależnym od kaprysu władzy. Mamy je zawsze. Wierzymy, że sprawiedliwość będzie po stronie osób LGBT+ - mówiła prawniczka w rozmowie z Rochem Kowalskim.

Gregorczyk-Abram podkreśliła, że pełnomocnicy prof. Urbanika będą starali się udowodnić przed sądem, że takie słowa potrafią wpływać na życie osób ze społeczności nieheteronormatywnej.

– Mamy jako świadków profesorów prawa, pan Marian Turski (historyk i dziennikarz, więzień obozu koncentracyjnego Auschwitz-red.) zgodził się też być świadkiem. Dołączamy do akt też opinię świetnego językoznawcy, że słowa mają znaczenie. Idziemy tutaj też troszkę szerzej. Będziemy wykazywać, że takie sformułowania to nie tylko odzieranie z godności, ale też wypychanie ze społeczeństwa. Czyli w pewnym sensie dyskryminacja. Wiemy, że to niełatwa próba, ale to też nasz moralny obowiązek, nie zgadzać się na krzywdę wyrządzoną osobom LGBT – przekonywała mecenas Gregorczyk-Abram.

Prawniczka zdradziła też, że jej klient jest gotowy na polubowne załatwienie sprawy. – Jednak oczekuje od pana Czarnka przeprosin. Chce z nim porozmawiać, żeby pan poseł zrozumiał, że słowa mają znaczenie. Jaka będzie reakcja profesora Czarnka? Trudno powiedzieć. Nasz klient jest otwarty na opcję ugodową – podsumowała prawniczka.

DOSTĘP PREMIUM