Magdalena Biejat: Rząd tylnymi drzwiami, w czasie pandemii, próbuje zaostrzyć prawo aborcyjne. To skandal!

TK ma rozpatrzeć wniosek prawicowych posłów, czy przepis pozwalający na aborcję ze względu na ciężką wadę płodu jest zgodny z Konstytucją RP. - Wykluczenie tej przesłanki to zmuszenie kobiety i jej partnera do patrzenia na cierpienie i torturowanie dziecka. To są zazwyczaj bardzo poważne wady, którymi nic nie da się zrobić. Jeśli takie dziecko przychodzi na świat, to będzie zmuszone do śmierci w ciągu kilku dni - mówiła w TOK FM Magdalena Biejat z Lewicy.
Zobacz wideo

Za trzy dni TK zdecyduje, czy przerywanie ciąży ze względu na ciężkie wady płodu jest zgodne z Konstytucją RP. Za wnioskiem – który jest w Trybunale Konstytucyjnym od 2019 roku - stoi 119 posłów PiS, Konfederacji i PSL-Kukiz’15.  – Jeśli TK wyda wyrok zgodny z życzeniem polityków, to oznacza to natychmiastowy zakaz aborcji. To jest zmuszenie kobiety i jej partnera do patrzenia na cierpienie i torturowanie dziecka. To są zazwyczaj bardzo poważne wady, którymi nic nie da się zrobić. Jeśli takie dziecko przychodzi na świat, to będzie zmuszone do śmierci w ciągu kilku dni – przekonywała w TOK FM posłanka Magdalena Biejat z Partii Razem.

Jak wskazywała, tylko do kobiety i jej partnera powinna należeć decyzja, czy donosić ciążę w przypadku ciężkich wad płodu. – Rząd tylnymi drzwiami, w czasie pandemii, próbuje robić coś takiego. To skandal! Pamiętajmy, że 80 procent Polaków nie chce zaostrzenia ustawy aborcyjnej. Trzeba o tym mówić i naciska, żeby posłowie wycofali ten wniosek – apelowała Biejat.

Przypomnijmy, w Polsce zgodnie z prawem aborcji można dokonać w trzech przypadkach: kiedy istnieje uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego; kiedy zagraża życiu lub zdrowiu ciężarnej kobiety oraz kiedy płód jest nieodwracalnie upośledzony lub śmiertelnie chory. Jak mówiła posłanka Biejat, większość legalnie przeprowadzanych zabiegów aborcji przeprowadzanych jest z trzeciego powodu.

Przeciwko wnioskowi do TK w całym kraju odbywają się "protesty samochodowe" organizowane przez organizacje kobiece.

"Nie potrzebna kolejna wydmuszka"

Magdalena Biejat była też pytana o plany Rafała Trzaskowskiego. W sobotę podczas inauguracji swojego ruchu "Wspólna Polska" prezydent stolicy zapowiedział założenie nowego związku zawodowego o nazwie "Nowa Solidarność". Związek miałby reprezentować m.in. osoby samozatrudnione i pracujące na tzw. umowach śmieciowych. - Plagę tzw. śmieciówek sprowadziła na nas Platforma Obywatelska, a potem nie chciała  z tym walczyć. Fakt, że Rafał Trzaskowski próbuje uzwiązkawiać takich pracowników jest dość dziwacznym pomysłem. To robienie sobie żartów z pracowników – oceniła polityczka Lewicy.

Dodała, że związki zawodowej – z wyjątkiem Solidarności, która jest zblatowana z władzą – świetnie sobie radzą bez "pomocy" polityków. - Związki zawodowe istnieją i powstają oddolnie. Ruch związkowy nie potrzebuje kolejnej wydmuszki tworzonej przez polityków. Związki nie są po to, żeby realizować programy polityczne partii, czy walczyć z PiS. Są po to, żeby walczyć o prawa pracownicze i to robią – podsumowała Magdalena Biejat w rozmowie z Janem Wróblem.

DOSTĘP PREMIUM