Maciej Wąsik broni agentów CBA: Podczas czynności w domu Giertycha zachowywali się zgodnie z procedurami

Jestem pewien, że funkcjonariusze CBA, realizując czynności w domu Romana Giertycha, zachowywali się zgodnie z procedurami, w sposób odpowiedni i niezwykle kulturalny - ocenił wiceszef MSWiA Maciej Wąsik, odnosząc się do zarzutów, że agenci CBA zachowywali się wobec córki Giertycha w sposób seksistowski.
Zobacz wideo

Skoro CBA działało zgodnie z procedurami, to proszę mi wyjaśnić, zgodnie z którą procedurą działali funkcjonariusze CBA, którzy robili niedwuznaczne propozycje i zachowywali się w sposób seksistowski w stosunku do mojej córki" - napisała w niedzielę wieczorem na Twitterze Barbara Giertych, żona Romana Giertycha komentując działania biura antykorupcyjnego w ich domu w Józefowie.

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik, odnosząc się we wtorek w telewizji wPolsce.pl do tych zarzutów, zaznaczył, że Centralne Biuro Antykorupcyjne jest profesjonalną służbą, która do tego typu czynności przygotowuje się "niezwykle profesjonalnie". - W tym przypadku wyobrażam sobie, że służby przygotowały się jeszcze bardziej starannie, wiedząc o tym, że ta czynność będzie wykonywana u osoby, której zatrzymanie może wzbudzić medialne wzmożenie - powiedział.

Wąsik podkreślił, że jest pewien, "że funkcjonariusze zachowywali się zgodnie z procedurami, że wykonywali czynności w sposób odpowiedni i niezwykle kulturalny". - To zresztą dała wyraz w wywiadzie "na gorąco" córka pana mec. Giertycha - powiedział. Dodał, że w jego ocenie sytuacja, o której później napisała w mediach społecznościowych, jest niemożliwa. - Według mnie jest to niemożliwe, ale jeżeli tak uważa, to niech złoży zawiadomienie do prokuratury - powiedział.

Wiceszef MSWiA dodał, że w trakcie przeszukania domu, "ze względu na pewną ostrożność procesową wszystkie czynności były dokumentowane, także w postaci nagrania audio i wideo". - Będzie można zweryfikować, kto mówi prawdę i czy przypadkiem te zarzuty wobec funkcjonariuszy nie są próbą odsunięcia uwagi opinii publicznej od istoty sprawy, bo istotą sprawy jest bardzo poważna sprawa gospodarcza, bardzo poważna nieprawidłowość, która wyczerpuje znamiona przestępstwa - powiedział Maciej Wąsik.

Zapytany o wpisy Radosława Sikorskiego na Twitterze sugerujące, że CBA nie powinno uczestniczyć w tej akcji, Wąsik odpowiedział, że służba ta "jest dedykowana do tego typu spraw". - CBA powstało jako wyspecjalizowana służba specjalna do walki z korupcją i przestępstwami gospodarczymi. Takimi jak właśnie wyprowadzanie pieniędzy ze spółek i gdyby pan Radosław Sikorski był pilnym uczniem i pilnym parlamentarzystą, to pamiętałby, że sam głosował za ustawą o CBA w roku 2006 - stwierdził wiceminister.

- To nie była prosta sprawa, a uczestnicy tego przedsięwzięcia "gospodarczego" zadbali o to, żeby skomplikować to jak najmocniej, żeby zamącić tę wodę, bo w mętnej wodzie łatwiej pewne rzeczy zrobić - ocenił Wąsik.

Komentując decyzje sądu w sprawie braku środka zapobiegawczego w postaci aresztu dla części podejrzanych w tej sprawie osób, zaznaczył, że sąd miał prawo do takiej decyzji. - Natomiast mnie boli w tej sytuacji jedna rzecz, że sąd jak gdyby stwierdził, że prokuratura nie uprawdopodobniła przestępstwa, z czym nie mogę się zgodzić - powiedział. Dodał również, że w przypadku braku aresztu, sąd powinien "zastosować inne środki, które sprawią, że osoby, które zostały zatrzymane w tej sprawie, np. nie uciekną". - Mam nadzieję, że sąd drugiej instancji wnikliwiej rozparzy zażalenie prokuratury - zaznaczył.

Zatrzymanie Giertycha 

Roman Giertych jest jedną z 12 osób podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Przedstawiono im zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Podejrzanym grozi za to do 10 lat więzienia.

W czwartek późnym popołudniem Roman Giertych trafił do warszawskiego szpitala po tym, jak zasłabł w trakcie przeszukiwania jego domu przez funkcjonariuszy CBA. Po przedstawieniu zarzutów wobec Romana Giertycha zastosowano środki zapobiegawcze w postaci 5 mln zł poręczenia majątkowego, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.

Prokuratura nie wnioskowała o areszt dla Romana Giertycha. Obecnie przebywa on w Szpitalu Bródnowskim. Obrońcy Giertycha przekonują - a ma to potwierdzać protokół przesłuchania, do którego dotarła "Wyborcza" - że w trakcie stawiania zarzutów Giertych był nieprzytomny.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM