Premier Morawiecki w Sejmie o przygotowaniach Polski do walki z epidemią. "Być może grozi nam trzecia fala"

Ustawowe uregulowanie noszenia maseczek, zwiększanie liczby łóżek w szpitalach, wprowadzenie w wyższych klasach szkół podstawowych nauczania zdalnego lub hybrydowego, stworzenie aplikacji "Stop Covid" - to niektóre z zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego przedstawione w środę w Sejmie.
Zobacz wideo

W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 10 040 nowych zakażeniach koronawirusem - to rekord, jeśli chodzi o dobowy przyrost zakażeń i jednocześnie pierwszy raz, kiedy ich liczba przekroczyła w naszym kraju 10 tysięcy.

W pierwszych słowach swojego wystąpienia premier Morawiecki skupił się na przedstawieniu "faktów naukowych" na temat koronawirusa. Mówił m.in. o przenoszeniu wirusa przez bliski kontakt między ludźmi czy o tym, że młode osoby przechodzą chorobę łagodniej. - Ograniczanie kontaktu, maseczki, dystans, odpowiednie warunki sanitarne, wietrzenie - to jest coś, co przerywa transmisje wirusa w najbardziej skuteczny sposób - przekonywał Morawiecki. I wskazał, że Polska stosuje te środki od początku epidemii.

- Na pewno mamy do czynienia z bardzo groźnym zjawiskiem. Z drugą falą. Być może grozi nam trzecia fala. Jesteśmy uzależnieni od tego, czy wynaleziona zostanie szczepionka, czy lekarstwo na koronawirusa - mówił szef rządu.

Jak rząd przygotował się do drugiej fali?

Jeśli chodzi o przygotowanie Polski - Morawiecki mówił m.in. o poczynionych przez rząd "zakupach". Wskazał maseczki, których w magazynach ma być kilkanaście milionów; pół miliarda rękawiczek, przyłbice, kombinezony, maski trójwarstwowe. - Do samym szkół w sierpniu rozwieźliśmy 75 tysięcy termometrów bezdotykowych - mówił. 

Zapewniał, że podczas sezonu letniego Polska zwiększała możliwości testowe. Jak mówił, jeszcze kilka miesięcy temu w kraju przeprowadzano ok. 4 tysiące testów dziennie, a dziś możliwości sięgają 80 tysięcy. 

- W lipcu przygotowaliśmy strategię powiatów zielonych, żółtych i czerwonych - podał. - Przygotowaliśmy również aplikację "Stop COVID". Następna rzecz to zwiększenie liczby łóżek [w szpitalach] od początku września z 6 tysięcy na 16 tysięcy - wyliczał dalej premier. Mówił też o "potrojeniu" stanu łóżek z respiratorami". Zapewniał też, że w magazynach jest ponad 2,5 tys. respiratorów gotowych do podłączenia. 

Polska i koronawirus. Stan na dziś

- Trzeba pokazać, jaki jest stan łóżek zajętych. To około 60 proc. na dziś. To duży procent, ale ciągle zwiększamy bazę łóżkową - mówił szef rządu. Jak dodał, duża liczba zakażeń oznacza, że musi rosnąć liczba łóżek dostępnych dla pacjentów i "to się dzieje". - W naszym planie jest założenie co najmniej 15 tysięcy nowych łóżek. 13 tysięcy jest już zidentyfikowanych - zapewniał. 

Dalej Morawiecki przypomniał, że we wrześniu nastąpił wzrost aktywności społecznej i podniósł się tzw. wskaźnik R (który pokazuje, jaka jest transmisja wirusa z człowieka na człowieka). W związku z tym, jak mówił premier, w październiku zdecydowano się wprowadzić nowe obostrzenia, m.in. nakaz zakrywania ust i nosa. 

Morawiecki przestrzegał, że "musimy nauczyć się żyć z pandemią", bo ona może co chwila słabnąć i się wzmacniać.

Sytuacja w gospodarce

Jeśli chodzi o gospodarkę - premier przekonywał, że Polska "zareagowała błyskawicznie" na kryzys, jaki dotknął cały świat. Mówił o wprowadzanych wiosną "tarczach antykryzysowych". - Nie było w żadnych podręcznikach rad (...), jak poradzić sobie z takim kryzysem. To był pierwszy raz, kiedy świat zetknął się z taką katastrofą. Przeszliśmy przez to relatywnie suchą stopą - przekonywał Morawiecki. 

Najlepiej świadczy o tym, zdaniem premiera, fakt czy udaje się utrzymać miejsca pracy. - Przez nasze tarcze utrzymaliśmy 5 mln miejsc. To wielkie osiągnięcie. Polacy mogą spać spokojniej niż wielu innych obywateli Europy - utrzymywał. I zapewniał, że polska gospodarka będzie w czołówce państw UE. 

Szkoły i obostrzenia. Możliwa nauka zdalna także w podstawówkach

Jeśli chodzi o szkoły, Morawiecki przypomniał, że zdecydowano się zamknąć szkoły ponadpodstawowe. - Ale z wysoką dozą prawdopodobieństwa dziś, na kolejnym sztabie kryzysowym podejmiemy decyzję, że także wyższe klasy szkół podstawowych będą też podlegać nauczaniu zdalnemu lub hybrydowemu - poinformował premier. 

- Dla osób do 9. roku życia zakażenie rzadko skutkować może poważnymi konsekwencjami dla zdrowia. U nastolatków już to rośnie - dodał. - To osoby starsze chronić musimy za wszelką cenę - przekonywał. 

Premier wskazywał, że dla dzieci najmłodszych nauka w klasie jest bardzo ważna ze względu na efekty społeczne, a nie tylko pedagogiczne. - Dlatego staramy się to różnicować - mówił Morawiecki.

Szef rządu przekonywał, że przepisy i obostrzenia sanitarne muszą być przestrzegane, bo tylko wtedy będą miały sens. - Chroniąc siebie, chronimy także innych, w szczególności starszych - apelował. 

Strategia na przyszłe miesiące

- Mamy trzy główne cele. Po pierwsze: ochrona zdrowia i systemu zdrowia - mówił dalej Morawiecki. - Po drugie: ochrona gospodarki i miejsc pracy. I po trzecie: ochrona seniorów, czyli najsłabszych, bo największa liczba zgonów jest właśnie w tej grupie - powiedział. 

Jak dodał, pierwsza linia obrony to "rygory i obostrzenia", dystans, aplikacja "Stop COVID". - To są oczywiście też nasi medycy - wskazał. Jak dodał, strategia będzie ewoluować, bo pandemia jest wciąż czymś nieznanym i niespodziewanym. 

- Druga linia obrony to nasz system ochrony zdrowia. To już 16 tysięcy łóżek szpitalnych, to nasze izolatoria i kwarantanna sprawdzana przez służby mundurowe - wyliczał. 

- Trzecia liczba ochrony to tworzenie 13 tysięcy nowych łóżek szpitalnych [tylko dla pacjentów z COVID-19] - dodał. 

A jako czwartą linię obrony Morawiecki wskazał tworzone właśnie szpitale tymczasowe (takie jak na Stadionie Narodowym). Premier zapewnił, że takie powstaną w każdym województwie. - Może nie będą potrzebne, ale nie chce za miesiąc czy dwa myśleć dopiero o tworzeniu szpitali tymczasowych - mówił Morawiecki. 

Zapowiedział, że powstanie też ośrodek do rehabilitacji "pocovidowej". Ma powstać w Głuchołazach i służyć tym pacjentom, którzy po przejściu koronawirusa będą wymagali dalszego leczenia i rehabilitacji. - Następny obszar to korpus wsparcia seniorów - podał Morawiecki, zapowiadając, że szczegóły jego działania zostaną przedstawione na dniach. 

- Kolejna kwestia to czerpanie z doświadczeń innych. Jesteśmy jednym z pierwszych krajów, który podpisał umowę z firmami, które pracują nad szczepionką. Po to, żeby być w pierwszej grupie osób, które będą mogły z niej skorzystać - przekonywał premier, zaznaczając, że wciąż nie wiadomo, kiedy ta szczepionka będzie. Mówił też o szczepionkach na grypę. Powiedział, że Polska ma obecnie ponad 3 mln dawek. - Dla seniorów te szczepionki będą dostępne bezpłatnie - powiedział.

- Jeśli popełniliśmy jakieś błędy, to się do nich przyznajemy. Kto nie popełnia błędów, niech pierwszy rzuci kamieniem - powiedział na koniec swojego wystąpienia Morawiecki. - Najbliższe tygodnie, miesiące, a może nawet kwartały to będą najtrudniejsze miesiące i kwartały dla Polski od dziesięcioleci - dodał. 

Niedzielski: Dzisiejsze wyniki mówią same za siebie

Po Morawieckim głos zabrał minister zdrowia Adam Niedzielski. Jak zaczął, "dzisiejsze wyniki mówią same za siebie". - Te 10 tysięcy [zakażeń] jest liczbą, która nie tylko działa na psychikę, ale stanowi realne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia - powiedział. Podał też, że mniej więcej 20-30 proc. nowych dziennych zakażeń będzie wymagać opieki szpitalnej.

Minister podkreślił, że największe wyzwanie obecnie to powiększanie bazy łóżkowej - zarówno w szpitalach tymczasowych, jak i już istniejących. - Jesteśmy po konsultacjach z wojewodami, z dyrektorami szpitali. (...) Baza łóżkowa, która dziś wynosi około 17 tysięcy zwiększy się o 10 tysięcy - zapowiadał. Dodał, że również sektor prywatny włączył się w walkę z COVIDEM. - Jestem po rozmowach. Mam deklarację ponad 1000 dodatkowych łóżek. To może nie robi wrażenia, ale proszę pamiętać, że prywatna służba zdrowia to jest 4000 łóżek, więc zadeklarowano 25 procent swoich zasobów - uściślił minister. 

Budka: Pan śmie mówić o dystansie? 

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka skrytykował wystąpienie szefa rządu i zarzucił mu kłamstwo. Przypomniał słowa premiera sprzed kilku miesięcy, kiedy Morawiecki mówił, że wirus "jest w odwrocie" i nie należy się go bać. - Pan śmie mówić nam o dystansie społecznym? - dziwił się Budka. 

Polityk zarzucił też rządowi, że przez ostatnie tygodnie zajmował się jedynie sobą, a nie pandemią. Mówił o trudnej pracy medyków i cytował dramatyczne rozmowy dyspozytorów z ratownikami z karetek, którzy godzinami stoją w kolejkach przed szpitalami, bo nie ma miejsca dla pacjentów. 

W kontekście szpitala tymczasowego na Narodowym - Budka przyznał, że to dobra decyzja, ale podkreślał, że podjęta pół roku za późno. 

Morawiecki z telefonem. Wyświetla film na mównicy

- Nie daliście rady. Mówię to z przykrością - powiedział szef PO. Budka przekazał na ręce premiera 16 projektów ustaw zawierających - jak mówił - "filary walki z pandemią".

W odpowiedzi na te słowa premier Morawiecki znów wyszedł na mównicę i wyświetlił nagranie, na którym Borys Budka mówił, że według ekspertyz, jakie posiada - jesienią nie będzie koronawirusa.

Dziambor do Morawieckiego: Jesteście największymi hipokrytami

Ostrych słów wobec szefa rządu nie szczędzili też przedstawiciele Konfederacji. Poseł Artur Dziambor odtworzył fragment wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego ze spotkania latem w kampanii przed wyborami prezydenckimi, którego większość uczestników nie miała maseczek. Premier mówił, że "nie ma się czego bać", a "cała ta choroba na szczęście została zwalczona, jest pod kontrolą". - Jesteście największymi hipokrytami i cynikami w historii polskiej polityki, a pan jest na czele tego nierządu - stwierdził Dziambor.

Zarzucił władzom, że "tarcze antykryzysowe" były tworzone nie w drodze konsultacji z przedsiębiorcami, lecz według wyobrażeń polityków PiS. - Tysiące firm zbankrutowały, zawiesiły swoją działalność; tysiące pracowników zostały zwolnione albo ich pensje zostały obcięte - mówił.

- To, co zrobiliście przez lockdowny, to zbrodnia na polskiej gospodarce; to, co zrobiliście ludziom prowadzącym własne firmy, to niewybaczalny błąd, katastrofalny w skutkach. Mamy rekordowy deficyt budżetowy, największy od 30 lat spadek PKB. Tego się nie odrobi, dlatego, że przeżeraliście lata, w których było dobrze - mówił Dziambor.

"Wpadka PiS"

Pierwotnie Sejm miał wysłuchać wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego ws. przygotowania Polski do epidemii we wtorek. Tego dnia miał się też zająć tzw. ustawą covidową. Jednak na początku posiedzenia szef klubu KO Cezary Tomczyk wystąpił z wnioskiem formalnym o odroczenie obrad Sejmu przynajmniej do środy, aby - jak mówił - posłowie mogli spokojnie zapoznać się z projektem ustawy. Wniosek ten - dość niespodziewanie - udało się przegłosować. W głosowaniu nie uczestniczyło 28 posłów PiS (m.in. premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński). Wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości przyznał w środę, że była to "wpadka".

DOSTĘP PREMIUM