Gdzie jest Jarosław Kaczyński? "Pewnie siedzi zadowolony, że jednym ruchem zbił tyle pionków"

W szczycie pandemii wicepremier ds. bezpieczeństwa rozpętał wojnę o aborcję. A potem zniknął. Szkoda, że Jarosław Kaczyński zupełnie nie bierze pod uwagę tego, na co skazuje polskie kobiety - oceniła w TOK FM Renata Grochal z "Newsweeka".
Zobacz wideo

Trybunał Konstytucyjny kierowany przez Julię Przyłębską w czwartek podważył zapisane w ustawie prawo do aborcji w przypadku ciężkich wad płodu. To wywołało masowe protesty na ulicach, w kościołach. Organizacje kobiece zapowiadają, że fala sprzeciwu szybko się nie skończy.

Renata Grochal z "Newsweeka" przyznała w TOK FM, że nie wie, dlaczego PiS, którego posłowie stali za wnioskiem do TK, zdecydował się na "rozpętanie piekła kobiet".

Dodała, że to Jarosław Kaczyński doprowadził do tych protestów na ulicach polskich miast. – Nie wiem tylko, gdzie się teraz schował. Zniknął. W szczycie pandemii wicepremier ds. bezpieczeństwa rozpętał wojnę o aborcję – mówiła dziennikarka. I wskazała, że choć Kaczyński w 2016 roku mówił o rodzeniu płodów niezależnie od ich stanu, tylko po to, by nadać im imię i ochrzcić, to zasadniczo nie jawił się jako "katolicki fundamentalista". – Ileś lat temu mówił, że najprostszą drogą do dechrystianizacji Polski jest Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. A teraz to PiS. Młodzi ludzie protestują przed kościołami, a księża cieszą się na widmo piekła kobiet – podkreślała.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Grochal zwróciła uwagę na to, że prezesowi PiS brakuje empatii. – On traktuje politykę jak partię szachów. Pewnie siedzi dziś zadowolony, że jednym ruchem zbił pionki na wielu polach. Odebrał elektorat Zbigniewowi Ziobrze i Konfederacji. Przy okazji spłacił długi wobec Kościoła, bo ten pomógł mu przecież wygrać kilka kampanii wyborczych. Przykrywa też (orzeczeniem ws. aborcji) problemy rządu z pandemią. Szkoda, że zupełnie nie bierze pod uwagę tego, na co skazuje polskie kobiety. One nie są morderczyniami. Rząd powinien pomagać niepełnosprawnym dzieciom, które już przyszły na świat, a nie odbierać kobietom prawa do decydowania o własnym ciele – oceniła dziennikarka.

Inaczej sytuację postrzega Tomasz Terlikowski. Katolicki publicysta przekonywał w TOK FM, że Jarosław Kaczyński nie jest "demiurgiem". – Wie, że w Trybunale Konstytucyjnym była silna grupa sędziów, na czele z Justynem Piskorskim, która buntowała się przeciwko przekładaniu orzeczenia w tej sprawie. W partii też była taka grupa. To nie Jarosław Kaczyński jest przedmiotem tej sprawy - przekonywał Terlikowski. Podkreślał, że wprowadzenie takich rozwiązań powinno wiązać się z bardzo głębokim programie pomocy psychologicznej i finansowej dla rodzin. – PiS zapowiedział, że to zrobi. Oni widzą, co się dzieje na ulicach. Takie działania zaczną wprowadzać. Zresztą, do tej pory rząd PiS zrobił dla rodzin więcej, niż wszystkie dotychczasowe gabinety razem wzięte – ocenił publicysta.

Ale w zapowiedzi rządu powątpiewała Renata Grochal. – Po Czarnych Protestach (w 2016 roku) było to samo. Pani premier Beata Szydło wprowadziła nawet taki zasiłek - tzw. trumienkowe, dla matek, które urodzą płód z ciężkim wadami. Tylko że to jednorazowa spraw, a nie systemowa pomoc. Wątpię, żeby teraz się to udało, skoro mamy już taki deficyt w budżecie, a pandemia sprawi, że tych pieniędzy będzie jeszcze mniej – powiedziała dziennikarka w Poranku Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM