Marek Borowski o awanturze w Sejmie: Za tym wszystkim stoi naczelny piroman Polski Jarosław Kaczyński

- Decyzja Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji musiała spowodować eksplozję i na ulicach, i w Sejmie. Do tego wszystkiego pan Terlecki, znany z dość bezczelnych wypowiedzi, pogardliwych, podpalił tę ściółkę - komentaował w TOK FM senator Marek Borowski. Obrady Sejmu zaczęły się od awantury, blokady i apelu wicemarszałka Terleckiego o interwencję Straży Marszałkowskiej.
Zobacz wideo

Od awantury rozpoczęło się dzisiejsze posiedzenie Sejmu. Po tym, jak wicemarszałek Ryszard Terlecki (PiS) pozwolił sobie na uwagę, że maseczki z symbolami protestu kobiet przypominają symbole Hitlerjugend i SS, polityczki Lewicy i Koalicji Obywatelskiej przez chwilę blokowały sejmową mównicę, następnie grupa posłów próbowała dostać się do Jarosława Kaczyńskiego. Na polecenie wicemarszałka interweniowała Straż Marszałkowska, która odgrodziła posłów PiS i samego prezesa od opozycji. 

Senator KO Marek Borowski przyznał w TOK FM, że z taką procedurą (angażowania Straży Marszałkowskiej) jeszcze się nie spotkał, choć - jak dodał - będąc marszałkiem Sejmu też miał wiele konfliktowych sytuacji. Wspominał m.in. blokowanie mównicy przez posłów Samoobrony. - Ostre i emocjonalne starcia różnych stron były wtedy na porządku dziennym. Ale takie rzeczy trzeba umieć rozładowywać. Jako marszałek szanowałem opozycję. I może to powodowało, że udawało się je rozładować. Natomiast w obecnym Sejmie tak nie jest. Opozycja jest traktowana jako konieczne zło - komentował gość Mikołaja Lizuta.

Borowski przyznał, że nie dziwi się emocjom na sali. Jak dodał, decyzja upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji "musiała spowodować eksplozję i na ulicach, i w Sejmie". - Do tego wszystkiego pan marszałek Terlecki, znany z dość bezczelnych wypowiedzi, lekceważących i pogardliwych, podpalił tę ściółkę swoją wypowiedzią, że znak błyskawicy na maskach przypomina mu SS - dziwił się senator.

Podkreślił jednak, że "za tym wszystkim stoi naczelny piroman Polski, czyli Jarosław Kaczyński, który podpalał Polskę już parę razy i postanowił podpalić jeszcze raz".

"Julia Przyłębska nie podjęła żadnej decyzji sama"

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut pytał, dlaczego akurat teraz - w dobie pandemii - Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej zdecydował się rozstrzygać tak ważną i kontrowersyjną społecznie sprawę. Może - jak mówił - chodziło o to, by przykryć fakt rozszerzającej się epidemii koronawirusa w naszym kraju i coraz większych kłopotów służby zdrowia. 

- Julia Przyłębska nie podjęła żadnej decyzji sama, bo ona nie podejmuje samodzielnie decyzji. Jarosław Kaczyński dał po prostu zielone światło i powiedział "działajcie". Więc zadziałali - odparł Borowski. Dopytywany, czy temu wszystkiego przyświecała chęć "przykrycia" pandemii, odparł: "Nie sądzę".

Zdaniem byłego marszałka Sejmu, powody tej oraz innych budzących kontrowersje decyzji mają dla prezesa PiS cel "czysto wewnętrzny". - Wzrost znaczenia radykalnych odłamów w jego partii spowodował, że Kaczyński uznał, że trzeba zradykalizować działania, by uchronić Prawo i Sprawiedliwość przed rozpadem. Ale ta radykalizacja uderza w interesy milionów Polaków i Polski w ogóle - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM