Kwaśniewski o protestach: Nie można dać się zdominować ekstremalnym pomysłom

Po co w okresie pandemii wrzucać granat do naszego życia i wysadzać ten wahliwy kompromis. Jako polityk bym tego nie robił, mając świadomość, że reakcje na to będą tak wyglądać - przekonywał w TOK FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Zobacz wideo

W całej Polsce nie ustają protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z ubiegłego tygodnia. Instytucja kierowana przez Julię Przyłębską zakwestionowała legalność przepisów ustawy z 1993 roku, która zezwala na aborcję w przypadku ciężkich wad płodu. – Przez 27 lat udawało nam się nie otwierać tej puszki Pandory. Łatwego powrotu do kompromisu nie będzie – ocenił w TOK FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski.  

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji powinien zostać opublikowany najpóźniej 2 listopada - przekazało we wtorek na swojej stronie Rządowe Centrum Legislacji. Jednak eksperci nie mają przekonania, czy faktycznie warto go publikować – taką opinię w TOK FM wyraził między innymi prof. Andrzej Zoll. Kwaśniewski również zaproponował wyjście z tej trudnej sytuacji. – Wyrok dotyczy obecnie obowiązujących przepisów. Sejm mógłby przyjąć nową ustawę, podobną do tej z 1993, ale napisaną innymi słowami. Oczywiście pewnie też zostałaby zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak tutaj żadna ze stron nie jest w stanie w stu procentach postawić na swoim. Nie zadowoli się wszystkich. Ufałbym, że teraz TK nie śpieszyłby się z wydaniem decyzji, żeby nie eskalować konfliktu – mówił Kwaśniewski.

"Kaczyński się przeliczył"

Były prezydent zaznaczał też, że nie rozumie do końca politycznego celu zaostrzenia sytuacji wokół aborcji. – Po co w okresie pandemii wrzucać granat do naszego życia i wysadzać ten wahliwy kompromis. Jako polityk bym tego nie robił, mając świadomość, że reakcje na to będą tak wyglądać – ocenił Kwaśniewski.

Jednak z drugiej strony, zdaniem byłego prezydenta, Jarosław Kaczyński podjął świadomą decyzję, żeby ten temat trafił na agendę. – Chciał wprowadzić mocny temat polaryzujący społeczeństwo, żeby odciągnąć uwagę od problemów w pandemią. Przeliczył się jednak co do skali protestów i sprzeciwu społecznego. Chciał skonsolidować prawą stronę sceny politycznej, ale użył zupełnie nieadekwatnej broni – wskazał były polityk i dodał, że tylko kwestia aborcji i realna groźba wyjścia z Unii Europejskiej może wyprowadzić na ulice takie tłumy.

Dodatkowo, na niekorzyść szefa PiS wpływa to, że w tej chwili tych konfliktów jest zbyt wiele. – Nie doczytał klasyków strategii wojskowości, żeby nie otwierać zbyt wielu frontów na raz. Od wielu lat Kaczyński ma wojnę z anty-PiS, do tego z pandemią, z którą sobie nie radzą. Otworzył kolejny konflikt z rolnikami i hodowcami ustawą o zwierzętach. A do tego teraz sprowokował kobiety i młodych ludzi. Na wszystkich tych frontach zwycięstwa nie będzie – wyjaśniał Kwaśniewski.

Jego zdaniem w poczynaniach Jarosław Kaczyński widać coraz bardziej, że jego polityka opiera się tylko na interesach partii i bezgranicznym cynizmie. – A w jego wystąpieniach widać oderwanie od rzeczywistości. PiS miał ten słuch społeczny i trafiał w potrzeby Polaków, teraz to wyraźnie słabnie. Kiedy cały czas przebywa się w zamkniętej, hermetycznej grupie, gdzie tworzy się kult jednostki i uwielbienie jej nieomylności, to łatwo popaść w odklejenie od rzeczywistości. Wszyscy mu powtarzają, że jest genialny, a nagle się okazuje, że te genialne pomysły nie działają – ocenił Aleksander Kwaśniewski.

Wygrana nie musi być łatwa

Były prezydent wskazywał, że protestujący muszą teraz rozsądnie planować dalsze ruchu. – Proces już się rozpoczął, natomiast trzeba uważać, żeby sam się nie wykoleił przez nieodpowiedzialne działania, które zniechęcą osoby umiarkowane. Nie można dać się zdominować ekstremalnym pomysłom i zachowaniom – mówił gość TOK FM.

W tym kontekście wymienił np. malowanie napisów na murach kościołów. - Protest nie może mieć w swoich szeregach samych radykałów. Potrzebni są też ludzie umiarkowanie, którzy rozumieją cele i sens sprzeciwu. Ważne, żeby tych ludzi nie stracić. Nie gniewam się o brzydkie wyrazy. Moment gniewu to usprawiedliwia. Natomiast nie leciałbym z farbą, żeby takie hasła malować na kościołach - przekonywał Kwaśniewski.

DOSTĘP PREMIUM