Dziemianowicz-Bąk o apelu premiera: Morawiecki chce mieć ciastko i zjeść ciastko

Decyzja o tym, żeby Trybunał Konstytucyjny zajął się tym wnioskiem teraz, była decyzją polityczną - mówiła w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki zwrócił się z apelem do protestujących przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. - Niech ten gniew, niech ta niechęć skupi się na mnie, na politykach, niech dotyka mnie, ale niech nie dotyka tych, których za dwa tygodnie może dotknąć, bo państwo protestujący zetkniecie się z jakimiś osobami starszymi, w autobusie, w domu, na spotkaniu i to może owocować dramatycznymi skutkami – powiedział szef rządu. A jak odpowiedział na ten apel Strajk Kobiet? Jeden z punktów zbiórki piątkowego strajku znajdzie się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Alejach Ujazdowskich. 

Zdaniem Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, posłanki Lewicy, premier "chce mieć ciastko i zjeść ciastko". – Z jednej strony apeluje, żeby nie stwarzać zagrożenia, a sam reprezentuje obóz, który jest sprowokował. To nie jest tak, że Polki nie mają co robić i nie mają teraz innych zmartwień. Decyzja o tym, żeby TK zajął się w środku pandemią kwestią aborcji była polityczna. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby odłożyć to na spokojniejszy czas – mówiła posłanka.

Dodała, że premier ma możliwość działania w tej kwestii. – Może wpłynąć na obóz władzy, żeby w porządku obrad znalazły się ustawy lewicy o dekryminalizacji pomocy przy przerywaniu ciąży i liberalizacji prawa do aborcji. Może przenieść debatę do parlamentu, tam gdzie jej miejsce i w taki sposób wyciągnąć rękę do protestujących – apelowała polityczka.

Podkreślała, że w protestach nie chodzi już o powrót do kompromisu z 1993 roku, ale o realną zmianą w kwestii aborcji. – Od wielu lat badania opinii publicznej pokazują, że zwolenników liberalizacji ustawy antyaborcyjnej jest 60 procent (…) Na tych protestach młodzi ludzie domagają się standardów, które mają ich koledzy i koleżanki z zachodu. Radykalny język protestów jest wyrazem frustracji nie tylko na decyzję pani Przyłębskiej, ale na dziesięciolecia pseudokompromisu, który jest tylko paktem Kościoła i polityków prawicy ponad głowami kobiet. Bez pytania ich o zdanie – wskazywała Dziemianowicz-Bąk.

W piątek Strajk Kobiet zapowiedział ogólnopolską demonstrację w Warszawie. - Energia na protestach jest ogromna. Wybrzmiewają jednoznaczne postulaty i oburzenie, że odbiera się kobietom resztkę ich praw, do decydowania o zdrowiu i życiu - mówiła posłanka. Dodała, że Zjednoczona Prawica robi to w sposób "ucieczkowy". - Chowa się za fasadą TK i tylnymi drzwiami wprowadza niemal całkowity zakaz aborcji w Polsce. Do kobiet dołączają kolejne grupy, które są sfrustrowane arogancją władzy i brakiem dialogu. W piątek można spodziewać się faktycznie największej demonstracji od dnia, kiedy pseudo trybunał wydał ten haniebny wyrok - zapowiadała gościni TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM