Agresji na ulicach może być jeszcze więcej. Prof. Dudek ostrzega: Wchodzimy w fazę niesympatyczną

Od marca narasta frustracja i agresja. To się będzie ujawniło w kolejnych wystąpieniach społecznych. Wchodzimy w fazę niesympatyczną i zobaczymy, czy państwo sobie poradzi - wskazywał w TOK FM prof. Antoni Dudek.
Zobacz wideo

To nie był spokojny Marsz Niepodległości. W wyniku starć z chuliganami 35 policjantów zostało rannych. Policja informuje, że zatrzymano 36 osób, zabezpieczono materiały pirotechniczne oraz broń. Władze Warszawy wyceniają straty po marszu na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Zdaniem dr Anny Materskiej-Sosnowskiej z Uniwersytetu Warszawskiego obrazki z centrum stolicy 11 listopada były przygnębiające. – Jest przyzwolenie na takie sytuacje. Wczoraj paski na TVP Info mówiły o marszu zakłóconym przez bojówki. To staje się powszechna narracja, a to oznacza, że państwo sobie nie radzi i trudno będzie wyciągnąć konsekwencje wobec odpowiedzialnych za te zdarzenia – oceniła ekspertka.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Prof. Antoni Dudek z UKSW podkreślił, że organizatorzy wydarzenia kompletnie nie panowali nad uczestnikami marszu. - Te wszystkie ugrupowania prawicowe, które stoją za tym wydarzeniem, się skompromitowały. To szukanie winnych wśród lewackich bojówek czy prowokatorów to klasyczne wytłumaczenie kogoś, kto próbuje jakoś wyjść z tego z twarzą. Niech pokażą chociaż jeden przykład! Marsz Niepodległości od zawsze przyciągał margines, a w tym roku poza nim nikogo innego nie było, więc doszło do eksplozji - ocenił gość TOK FM.

Dodał, że pandemia ma wpływ na niekorzystne zmiany, które zachodzą w psychologii społecznej. - Od marca narasta frustracja i agresja. To się będzie ujawniało w kolejnych wystąpieniach społecznych. Wchodzimy w fazę niesympatyczną i zobaczymy, czy państwo sobie poradzi - powiedział prof. Dudek.

Dr Anna Materska-Sosnowska zgodziła się z taką diagnozą, ale podkreśliła, że to nie może być wytłumaczeniem dla wydarzeń takich jak to, co widzieliśmy wczoraj w centrum Warszawy. - Obawiam się, że to postępujące przyzwolenie na agresje będzie się rozlewało. Przecież sam Jarosław Kaczyński odwoływał się do bojówek. Widać, że państwo jako służby porządkowe, ale też jako sądy czy prokuratura, nie ma pomysłu jak sobie z tym poradzić - wskazała ekspertka z Fundacji Batorego.

Profesor Dudek przyznał, że z całej sytuacji nie ma łatwego wyjścia. - Rząd czekają trudne czasy. Bo to rząd ponosi pełną odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa w państwie. Na ich miejscu porządnie zająłbym się monitoringiem, wyłapaniem tych prowokatorów i postawieniem im zarzutów. Bo oni pojawią się ponownie na ulicach. I to już niedługo - przestrzegał gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM