Czy stowarzyszenie Marsz Niepodległości można zdelegalizować? Prawnik przedstawia listę wątpliwości

Opozycja chce delegalizacji stowarzyszenia, które organizuje Marsz Niepodległości. Są już pierwsze złożone wnioski w tej sprawie. Ale zdaniem Marcina Wolnego, prawnika z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, droga do delegalizacji stowarzyszenia Roberta Bąkiewicza jest długa.
Zobacz wideo

Po tegorocznym marszu 11 listopada – i tradycyjnych już bójkach i niszczeniu mieniu – Lewica, Nowoczesna i ugrupowanie Szymona Hołowni domagają się delegalizacji Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. W piątek Koalicja Obywatelska zapowiedziała, że zwróci się do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, by złożył wniosek do sądu o rozwiązanie Stowarzyszenia Marsz Niepodległości oraz Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny.

Jak wyjaśniał w TOK FM prawnik Marcin Wolny, droga do delegalizacji tych grup jest długa i wyboista. - Sąd może zastosować taki środek, jeśli stowarzyszenie wykazuje rażące lub uporczywe naruszenie prawa bądź statutu. Co więcej, uzna też, że nie ma warunków, żeby przywrócić działanie zgodne z normami - mówił ekspert z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Podkreślił, że trudno jest udowodnić, że stowarzyszenie łamie prawo. - Wolność zgromadzeń polega na tym, że każdy może dołączyć do takiego marszu. Organy państwa powinny zwrócić uwagę na transparenty niezgodne z prawem, (…) ale to nie zawsze będzie tak, że środkiem nadzorczym będzie delegalizacja - wskazywał w rozmowie z Rochem Kowalskim.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Prawnik dodał, że są też inne środki dyscyplinowania takich organizacji. - Można udzielić upomnienia, a organ nadzorczy – w tym przypadku prezydent stolicy – może zażądać wyjaśnień. Dlatego sama decyzja o delegalizacji stowarzyszenia byłaby trudna do obrony, a przez to także mało prawdopodobna - uważa Wolny.

"Duma i Nowoczesność" została zdelegalizowana

Dziennikarz TOK FM przypomniał, że sąd zdecydował jakiś czas temu o delegalizacji stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, które wsławiło się między innymi organizacją urodzin Adolfa Hitlera.

Zdaniem prawnika w przypadku stowarzyszenia ze Śląska sąd miał argumenty w postaci mocnego materiału dowodowego. - Należy też pamiętać o takim aspekcie: czy za działalność członków można karać całe stowarzyszenie? Będę teraz adwokatem diabła. Sąd w Pruszkowie skazał Mateusza K., byłego lidera Komitetu Obrony Demokracji, czy zatem taka decyzja musi powodować delegalizację całego KOD? - pytał mec. Wolny.

Przekonywał, że nie można domniemywać, iż każda demonstracja skończy się łamaniem prawa. - Wtedy zakazy zgromadzeń obowiązywałyby wszystkich. Zasadniczo w zakresie stowarzyszeń trudno udowodnić, że ich celem jest działanie niezgodne z prawem. Nawet teraz, gdy obowiązuje dyskusyjny konstytucyjnie zakaz zgromadzeń, to jego łamanie nie uzasadnia delegalizacji stowarzyszenia - tłumaczył prawnik z HFPC.

W jego opinii partie walczą "o swoją przestrzeń w kontekście wydarzeń", do jakich doszło podczas tegorocznego Marszu Niepodległości.  - Dlatego wnioski o delegalizację to bardziej inicjatywa polityczna. Prawnych możliwości działania zgodnie ze standardem konstytucyjnym, czyli swobodą działania stowarzyszeń i wolnością zgromadzeń, to ja za bardzo nie widzę - ocenił Marcin Wolny. Dodawał, że potrzebne są na to dowody, a nie tylko opinie.

DOSTĘP PREMIUM