Mateusz Morawiecki zawetuje unijny budżet? "PiS udaje, że nie wie, co się stanie"

Zapowiedź premiera, że Polska jest w stanie zawetować unijny budżet, wywołała na antenie TOK FM gorącą dyskusję. - Wystarczy przestrzegać Konstytucji i nie będzie problemu z praworządnością - mówił Piotr Zgorzelski. - Nie można łamać traktatów przez wprowadzanie takich zapisów - odpowiadała Magdalena Sroka.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że Polska jest gotowa zawetować budżet UE i Fundusz Odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności. "Polska nie może zaakceptować takiej wersji mechanizmu, prowadzącej do prymatu politycznych i arbitralnych kryteriów nad oceną merytoryczną" - oświadczył Morawiecki. Przesłał w tej sprawie listy do liderów Unii Europejskiej, a podobne stanowisko zajął także premier Węgier Viktor Orbán. 

Tę zapowiedź premiera komentowali w TOK FM posłowie i posłanki - Maciej Konieczny z partii Razem, Izabela Leszczyna z PO, wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL, Hanna Gil-Piątek z Polski 2050 i Magdalena Sroka z Porozumienia - którzy byli gośćmi Dominiki Wielowieyskiej. Najpierw głos zabrał Piotr Zgorzelski, poseł PSL i wicemarszałek Sejmu, który ostro skrytykował działania premiera. 

"Jeżeli PiS ma problem z trójpodziałem władzy, to proponuję prosty kurs z Konstytucji"

- Wara PiS-owi od polskich i europejskich pieniędzy, które należą się polskim przedsiębiorcom, rolnikom i samorządom - oświadczył Piotr Zgorzelski. - Niech sobie premier Morawiecki, w ramach Zjednoczonej Prawicy, wetuje, co chce. Natomiast w czasie pandemii, w czasie kryzysu, te pieniądze są tak potrzebne, jak nigdy. Nie wolno pozwolić na utratę choćby jednego euro - apelował wicemarszałek. 

Zdaniem Zgorzelskiego oczywiste jest, że "wystarczy przestrzegać prawa", a nie "gadać brednie", że z praworządnością "jest jak z yeti". - Jeżeli PiS ma problem z trójpodziałem władzy, to proponuję prosty kurs z Konstytucji, gdzie to jest pięknie opisane. Wystarczy przestrzegać Konstytucji i nie będzie żadnego problemu z przestrzeganiem praworządności, zapisanej jako mechanizm wydawania środków - stwierdził. - Natomiast wiemy, że PiS jest niekompatybilny z normami demokratycznymi, czyli praworządnością i trójpodziałem władzy - dodał. 

Ocenił też, że działanie Mateusza Morawieckiego to "wymachiwanie szabelką na użytek wewnętrznej wojenki" ze Zbigniewem Ziobro. - Dopóki tak jest, to niech tak to będzie, ale jeżeli miałoby to szkodzić polskim przedsiębiorcom, to od razu ostrzegam, że oni już to wiedzą, dzwonią do nas, rozmawiamy - powiedział. - Protesty Strajku Kobiet czy rolników to będzie bułka z masłem. Oni przyjdą pod KPRM i siedzibę PiS, zrobią im taką jesień średniowiecza, że się nie pozbierają - podsumował. 

Premier nie powiedział jednoznacznie, że będzie weto? "To interpretacja" 

Innego zdania była Magdalenka Sroka, posłanka Porozumienia, rzeczniczka prasowa partii i członkini klubu parlamentarnego PiS. - Trochę zmieniony kurs słyszymy w ostatnich dniach, że jednak te środki, które wynegocjował premier Mateusz Morawiecki w lipcu, rzeczywiście są dobrymi środkami dla Polski - stwierdziła. - Uważam, że te środki są absolutnie potrzebne zarówno Polkom i Polakom, jak i całej gospodarce - zaznaczyła. 

Stwierdziła jednak, że koalicja PO-PSL, za czasów swoich rządów, godziła się w Brukseli na wszystko, co dobre dla Polski, ale też na "takie tematy, które nie do końca były w interesie Polski". - Teraz ta strategia jest zupełnie inna - powiedziała. - Jak wstępowaliśmy do UE, to traktat o Unii Europejskiej, później Traktat Lizboński, określały sposób, na zasadzie której państwa w unii funkcjonują - zauważała. 

 - Pan marszałek poruszył kwestię ustroju sądowego czy trójpodziału władzy, tego, w jaki sposób sądownictwo wygląda w Polsce - zwróciła się do Piotra Zgorzelskiego. - Chciałabym zaznaczyć, że kompetencją każdego państwa członkowskiego jest to, w jaki sposób ten system jest budowany - zauważyła. Dlatego, jak dodała, nie można "łamać traktatów przez wprowadzanie takich zapisów", czyli uzależniania wypłaty unijnych środków od praworządności. 

Dalej stwierdziła, że w lipcu premier Morawiecki zgodził się na połączenie kwestii budżetu z praworządnością, a Polska nigdy nie miała problemów z rozliczaniem unijnych środków. - Były również ustalenia, które mówiły o tym, że sposób tego podziału ostatecznie będzie głosowany jednomyślnie. Chyba zgodzą się państwo, że te zasady są zmieniane - oceniła. 

Jednak Dominika Wielowieyska zauważyła, że nigdy nie było publicznej obietnicy, że wprowadzenie tego mechanizmu odbędzie się jednomyślnie. A Magdalena Sroka zaznaczyła, że premier Morawiecki nie wskazał w swoim liście jednoznacznie, że zastosuje weto, choć tak jest to interpretowane. - Osobiście uważam, że te środki są jak najbardziej potrzebne, natomiast należy postępować zgodnie z pewnymi ustaleniami. Do tej pory praworządność nie była zdefiniowana w jakimkolwiek traktacie - stwierdziła. 

Leszczyna: PiS udaje, że nie wie, co się stanie

- Już nie dało się tego słuchać - skomentowała słowa rzeczniczki Porozumienia posłanka PO Izabela Leszczyna. - Każdy uczciwy i przyzwoity człowiek musi zgodzić się na przestrzeganie praworządności, tylko oszuści i krętacze się z tym nie godzą, bo to dla nich niewygodne - powiedziała. I dodała, że "dokładnie wiadomo", co się może stać, a tylko PiS "udaje, że tego nie wie". - Proszę nie kłamać, że miała być jednomyślność, a teraz jej nie ma - mówiła dalej.

Jak zauważała Leszczyna, w Radzie Europejskiej rozporządzenie, które łączy mechanizm praworządności i środków unijnych, będzie przegłosowane większością kwalifikowaną. - Takie jest prawo - stwierdziła. Dodała, że Mateusz Morawiecki właśnie na to zgodził się w lipcu. - Morawiecki pokazał twarz tchórzliwego przywódcy - oceniała. - Jak 25 premierów tupnęło nogą, to on powiedział, że zgadza się na ten mechanizm. Jak Kaczyński i Ziobro, w jakimś chocholim tańcu tupnęli nogą, to on napisał do tych samych przywódców, że to Sejm się na coś nie zgodzi - stwierdziła. 

Ostrzegała też, co może się stać, jeżeli Polska zablokuje unijny  Fundusz Odbudowy, który musi jeszcze zostać ratyfikowany przez Sejm. - Jeśli Polska zablokuje 750 miliardów euro dla całej Europy, gdzie ludzie tracą zdrowie, pracę i umierają z powodu COVID-19, to co wtedy zrobią normalne kraje? Podpiszą porozumienie na te nowe pieniądze, które są zaciągnięte z rynków finansowych. Polska zostanie na lodzie, a Unia Europejska sobie poradzi - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM