Czarzasty: Mam donieść na chłopaka, który potem stał za radiowozem ze łzami w oczach?

Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu z Lewicy, przyznał w TOK FM, że w środę policja użyła wobec niego siły fizycznej. Jednak polityk nie zamierza składać skargi na funkcjonariusza. - Winni są Jarosław Kaczyński i Mariusz Kamiński, którzy mieszają tym policjantom w głowach - ocenił Czarzasty.
Zobacz wideo

Środowa manifestacja Strajku Kobiet miała dość burzliwy przebieg. Szczególne wątpliwości budzi zachowanie policji, która użyła wobec manifestujących gazu. Kilka osób zostało zatrzymanych. Policjanci blokowali też dojście do Sejmu wicemarszałkowi izby, Włodzimierzowi Czarzastemu.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Polityk Lewicy w TOK FM przyznał, że użyto wobec niego siły fizycznej, choć inni posłowie poświadczyli funkcjonariuszom jego tożsamość. - Zatrzymano mnie, rzucono na maskę samochodu, uderzono w plecy i przyduszono. Unieruchomiono mnie siłą. Żaden obywatel nie powinien być tak traktowany - wskazywał Czarzasty.

Podkreślił, że nie zamierza jednak w tej sprawie składać skargi na funkcjonariusza. - Wiem, że ten chłopak był spoza Warszawy. Mam donieść na tego policjanta, który potem stał za samochodem ze łzami w oczach, żeby go ukarano? Winni są Jarosław Kaczyński i Mariusz Kamiński, którzy mieszają tym policjantom w głowach, a sami są tchórzami i przy nich nie stoją - wyjaśniał polityk.

Przekonywał również, że nie chce z siebie robić bohatera, a ważniejszy jest szerszy kontekst incydentów z środowego protestu. - Posłanka Magdalena Biejat po pokazaniu legitymacji została potraktowana gazem. Policjanci zabrali koleżance Wielichowskiej legitymację i ją połamali. Gazem dostała Marta Lempart i Klementyna Suchanow. Policjanci pałkami teleskopowymi traktowali właściwie niewinnych ludzi. To jest ważne. Policja działała totalnie bez planu - podsumował Włodzimierz Czarzasty.

DOSTĘP PREMIUM