Wiceprezydent od zadań specjalnych. "Na pewno nikt Renacie Kaznowskiej teraz nie zazdrości"

Mając pod sobą jedną z najbardziej wymagających spraw - edukację, otrzymała kolejną, jeszcze trudniejszą, czyli zdrowie. Od polityków i jej byłych współpracowników słyszymy, że jest dobrze zorganizowana i cieszy się dużym zaufaniem Rafała Trzaskowskiego. Kim jest Renata Kaznowska, która od kilkunastu dni zdaje się być najbardziej zapracowanym wiceprezydentem Warszawy?
Zobacz wideo

Dymisja wiceprezydenta Warszawy zajmującego się kwestiami zdrowia - w środku pandemii - wydawała się trzęsieniem ziemi. Paweł Rabiej stracił stanowisko, bo okazało się, że wyjechał na urlop do Grecji, nie informując o tym swojego przełożonego.

Rafał Trzaskowski jeszcze tego samego wieczora zakomunikował, że zdrowotną "działkę" przejmie po Rabieju Renata Kaznowska. Ruch ten wydawał się dość zaskakujący, wszak w kompetencjach pani wiceprezydent znajdowała się już - i tak niezwykle wymagająca - polityka edukacyjna.

W "covidowych" czasach nie ma chyba gorszego połączenia niż zdrowie i edukacja w jednym pakiecie. Trzeba borykać się z brakiem sprzętu, kadry medycznej czy miejsc w szpitalach, a z drugiej strony - z zapewnieniem bezpieczeństwa tysiącom uczniów, nauczycieli i rodziców oraz przeorganizowaniem zajęć wedle zmieniających się, rządowych wytycznych.

Mimo to Trzaskowski - dokonując w tym tygodniu ostatecznych zmian w ratuszu - nie zdecydował się na zatrudnienie nowego wiceprezydenta czy nawet koordynatora właśnie od zdrowia. Nowe członkinie zarządu zajmą się sprawami społecznymi i kulturą (Aldona Machnowska-Góra) oraz rozwojem gospodarczym, współpracą z przedsiębiorcami i dialogiem z mieszkańcami (Karolina Zdrodowska). Zdrowie i edukacja zostaną przy Kaznowskiej.

"Jestem twardą babką"

Poradzi sobie? - Na pewno - mówi była prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która przyprowadziła Kaznowską do stołecznego ratusza w 2016 roku. - Przez dwa lata była moim wiceprezydentem. To bardzo pracowita kobieta i dobrze zorganizowana. Umie sobie zjednać ludzi, ale jednocześnie jest wymagająca i zasadnicza - podkreśla.

Do warszawskiego ratusza Kaznowska przeprowadziła się z Pałacu Kultury i Nauki, gdzie krótko - bo mniej więcej przez rok - była prezesem zarządu. Długo trzeba było ją wtedy namawiać? - Na pewno przede mną rozmawiał z nią ktoś z moich współpracowników i ją przygotował na tę propozycję, ale pamiętam, że i ja musiałam czekać na odpowiedź dzień czy dwa. Na pewno to nie była taka reakcja superoptymistyczna. Pani Kaznowska musiała wszystko przemyśleć - wspomina w rozmowie z nami Gronkiewicz-Waltz.

Ostatecznie ówczesna prezes PKiN propozycję przyjęła i objęła, po zdymisjonowanym Jacku Wojciechowiczu, sprawy związane m.in. z transportem, infrastrukturą i drogownictwem. Na pierwszej konferencji w nowej roli powiedziała wtedy: "Proszę nie dać się zwieźć, jestem strasznie twardą babką i myślę, że Warszawa na tym skorzysta". Powoływała się też na swoje ponad 20-letnie doświadczenie.

Z samorządem warszawskim Kaznowska związana jest bowiem od 1994 roku. Przez ponad dekadę kierowała Zarządem Terenów Publicznych. To miejska jednostka odpowiedzialna za zarządzanie przestrzenią publiczną w Śródmieściu (parki, place, skwery, obszar wpisany na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, w tym liczne inwestycje i remonty).

Przeprowadziła m.in. modernizację placu Grzybowskiego, remont uliczek Starego Miasta, a także modernizację Ogrodu Krasińskich. Ta ostatnia inwestycja wywołała w mieście sporo kontrowersji. Remont wiązał się bowiem z wycinką około 300 drzew i falą protestów miejskich aktywistów. Gdy Kaznowska obejmowała stanowisko wiceprezydenta w 2016 roku - jeden z najbardziej znanych - Jan Śpiewak stwierdził, że jest to "casus beli dla ruchów miejskich" i że Hanna Gronkiewicz-Waltz - tą decyzją - "idzie na dno".

"Nie zepsuła tego, co działało dobrze"

Kiedy prezydentem Warszawy w 2018 roku został Rafał Trzaskowski - Kaznowska utrzymała stanowisko wiceprezydenta, ale z nowymi kompetencjami. Zamiast infrastruktury, drogownictwa i transportu - przejęła wspomnianą edukację. Nie był to prosty czas. Byliśmy w przededniu reformy związanej z tzw. podwójnym rocznikiem. W warszawskich szkołach średnich trzeba było znaleźć miejsca dla ponad dwukrotnie większej liczby uczniów niż jeszcze rok wcześniej.

- Warszawa zapłaciła za tę reformę bardzo wysoką cenę, ale jakoś to wszystko się udało. Pani prezydent, mówiąc kolokwialnie, udało się pomieścić tych wszystkich uczniów w szkołach - mówi Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji.  

Pytana o ocenę działań Renaty Kaznowskiej w sferze edukacji, Kazimierczyk wypowiada się głównie w superlatywach. Konsekwentnie podkreśla jednak rolę miejskiego Biura Edukacji, na czele którego stoi Joanna Gospodarczyk. - Zdaje się, że pani prezydent pracę tych urzędników szanuje. Nie dokonała w tym biurze żadnych rewolucyjnych zmian. Ono pracuje w zasadzie w takim samym składzie od wielu lat, dzięki czemu polityka edukacyjna jest w stolicy bardzo spójna - mówi. 

Jako ważny aspekt w działaniach Kaznowskiej, oprócz przygotowań do reformy, wskazuje wdrożenie projektu eduwarszawa.pl, w ramach którego usprawnia się techniczne i metodycznie zaplecze do prowadzenia zajęć w ramach edukacji zdalnej. - Przygotowano nauczycieli, wyposażono ich w różne narzędzia - wylicza Kazimierczyk. - Kolejny ważny punkt to fakt, że Warszawa na początku września miała już opracowane swoje standardy pracy w czasie pandemii, kiedy podobnych opracowań nie mieliśmy wciąż z Ministerstwa Edukacji Narodowej - dodaje.

Chwali Kaznowską także za to, że obejmując nowe stanowisko - nie zepsuła czegoś, co działało dobrze już wcześniej, co w dzisiejszych czasach nie jest oczywistością. Kazimierczyk wymienia tu m.in. działanie WCIES-u, czyli Warszawskiego Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń. To samorządowa placówka doskonalenia nauczycieli. - Działa od kilkunastu lat i pani prezydent nie pozwoliła tam praktycznie nic zmienić - mówi Kazimierczyk. Zwraca też uwagę, że pani wiceprezydent jest "dobrze przygotowana do wystąpień publicznych", zawsze wyposażona w konkretne liczby i dane. Określa ją jako "sprawną, rzeczową i skuteczną urzędniczkę".  

Opozycja krytykuje

Zupełnie inaczej o działaniach zastępczyni Rafała Trzaskowskiego mówi Błażej Poboży, radny Prawa i Sprawiedliwości i wiceprzewodniczący komisji edukacji w radzie miasta. - Moja ocena pracy pani wiceprezydent jest jednoznacznie krytyczna - mówi. - Renata Kaznowska ma bardzo ograniczone pojęcie w sprawach oświaty. Ta sfera jest jej kompletnie obca i została całkowicie oddana w dowodzenie urzędnikom Biura Edukacji i pani Gospodarczyk - przekonuje.

Radny dziwi się więc, dlaczego to właśnie Kaznowska otrzymała kolejny tak trudny obszar. - Nie wystarczy być dobrym menadżerem, którym pani wiceprezydent być może jest. W takich sprawach jak zdrowie czy edukacja potrzeba znajomości materii. O ile z jej poprzednikiem Włodzimierzem Paszyńskim można było się nie zgadzać, to jednak nie da się ukryć, że był ekspertem i dyskusja z nim miała charakter merytoryczny. Z panią Kaznowską tego nie ma. Naprawdę wolałbym, żeby tak ważne stanowisko zajmował tzw. mocny zawodnik, który zna się na rzeczy - podsumowuje radny Poboży.

Wiceprezydent od zadań specjalnych

Od jednego z polityków warszawskiej Platformy Obywatelskiej słyszymy, że Trzaskowski Kaznowskiej ufa i wie, że "niczego nie zepsuje". - Renata, oprócz tego, że jest nieźle zorganizowana i ma doświadczenie, to jest ambitna. Nie pozwoli sobie, żeby coś, co nadzoruje, nie zostało zrobione albo niedopatrzone, żeby z czegoś musiała się tłumaczyć. Na pewno nie pozwoliłaby sobie na coś takiego, co zrobił Paweł Rabiej - mówi nasz rozmówca, proszący o anonimowość.

- Niektórzy komentują, że Kaznowska stała się takim wiceprezydentem od zadań specjalnych. Trochę jak Michał Olszewski w poprzedniej kadencji, którego wrzucano na wszystkie trudne odcinki. Nikt mu wtedy nie zazdrościł, tak jak na pewno nikt nie zazdrości teraz Renacie - dodaje polityk PO.

DOSTĘP PREMIUM