Cimoszewicz o wecie ws. unijnego budżetu: To jest po prostu chuligaństwo polityczne

- Groźba tzw. weta w sprawie unijnego budżetu wywiera wstrząsające wrażenie w Europie, ale nie w takim oczekiwanym przez PiS-owskich politykierów sensie, że Europa się bardzo tego boi - mówił w TOK FM Włodzimierz Cimoszewicz, były premier, a obecnie europoseł.
Zobacz wideo

Polska i Węgry jako jedyne kraje Unii Europejskiej sprzeciwiły się propozycji unijnego budżetu na lata 2021-2027 oraz funduszu odbudowy po "koronakryzysie". Straszą, że zawetują ustalenia w tej sprawie. W czwartek Sejm przyjął też uchwałę autorstwa PiS wspierającą rząd w unijnych negocjacjach. Były premier Włodzimierz Cimoszewicz, który był gościem piątkowego "Wywiadu politycznego" w TOK FM powiedział, że owa groźba tzw. weta "wywiera wstrząsające wrażenie w Europie".

- Ale nie w takim oczekiwanym przez PiS-owskich politykierów sensie, że Europa się bardzo tego boi i w związku z tym zrezygnuje z pilnowania swoich pieniędzy. Ludzie po prostu nie chcą wierzyć, że ktoś w czasie pandemii (...) ośmiela się postawić to wszystko pod znakiem zapytania - skomentował. - To jest po prostu chuligaństwo polityczne i ludzie aż nie chcą wierzyć, że Polska i Węgry mogą się tak zachowywać - dodał.

Zdaniem byłego premiera działanie polskich władz przyniesie naszemu krajowi "potwornie negatywny PR", który będzie trudny do odbudowania kiedykolwiek. W związku z tym - wedle jego opinii - Polska traci jakąkolwiek wiarygodność, a w zamian "zyskuje całą masę krytyków". - Opinia publiczna w wielu krajach europejskich będzie teraz patrzyła niezwykle krzywo na nasz kraj i będzie domagała się od swoich rządów twardej rozmowy z Polską - podkreślał gość Karoliny Lewickiej.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Z drugiej strony Cimoszewicz zwracał uwagę, że działania Prawa i Sprawiedliwości są "bezsensowne" także z innego względu. - Oni jakby w ogóle nie wiedzieli, co zostało zapisane w owym porozumieniu między Parlamentem Europejskim a Niemcami reprezentującymi w tym okresie Radę Europejską. To, co tam jest zapisane, jest dość odległe od polskiej rzeczywistości i polskiego bezprawia. Chodzi po prostu o ochronę interesów finansowych UE - powiedział. I doprecyzował, że głównym celem porozumienia jest to, aby unijne pieniądze (których w związku z funduszem odbudowy będzie więcej) były lepiej chronione i kontrolowane pod kątem tego, czy są sensownie wydawane. - Więc ci, którzy się tak wydzierają, nie bardzo wiedzą, o co w ogóle chodzi - stwierdził były premier.

Polska wetuje budżet - możliwe scenariusze

Dopytywany przez redaktor Lewicką, jakie są wyjścia z obecnej sytuacji i co wydarzy się, jeśli Polska unijny budżet rzeczywiście zawetuje - Cimoszewicz wskazał kilka możliwości. 

- Po pierwsze są pewnie opinie (…), że jeżeliby się oddzieliło fundusz odbudowy od wieloletnich ram finansowych, to można byłoby (...) przyjąć go kwalifikowaną większością głosów (a nie przez jednomyślność - red.) W najbliższych dniach będę znał wyniki ekspertyz w tej sprawie i będę mógł coś więcej powiedzieć - poinformował europoseł.

- Po drugie, możliwy jest wariant, że 25 krajów zawiera umowę międzynarodową, tworzy fundusz między sobą, zostawiając Polskę i Węgry na podwórku - podał.

Jako trzecie Cimoszewicz wskazał rozwiązanie, w którym to Unia Monetarna przejmuje cały projekt, wprowadza go w życie i zaprasza do niego kraje, które aplikują o przyjęcie euro, jak Rumunia i Bułgaria. - Wtedy poza tym funduszem i tymi pieniędzmi zostają Szwecja i Dania, które nie będą zmartwione oraz Polska, Węgry i Czechy. Zyskamy sobie dozgonną wdzięczność Czechów, jeśli oni w ten sposób znajdą się na zewnątrz, wrobieni przez Polskę i Węgry - przewidywał gość TOK FM.

Dopytywany, czy nie bierze pod uwagę scenariusza, że Unia Europejska - tak jak chce Polska i Węgry - zrezygnuje po prostu z mechanizmu praworządności - Cimoszewicz nie pozostawił wątpliwości. - Od co najmniej roku obserwuję w europarlamencie błyskawicznie rosnącą irytację i krytycyzm wobec Polski i Węgier, wobec nas nawet w większym stopniu - powiedział. - Stanowisko ogromnej większości eurodeputowanych w kwestii respektowania zasad praworządności jest dominujące - dodał.

DOSTĘP PREMIUM