Poseł Lewicy o udostępnianiu wizerunków funkcjonariuszy: Policjanta, który wznieca burdę powinna widzieć cała Polska

- Jarosław Kaczyński dziś z polskiej policji i sił, które mają ochraniać obywateli zrobił sobie "kaczystan" - mówił w "Wyborach w TOK-u" poseł Lewicy Tomasz Trela. Działań policjantów bronił wiceminister z PiS Artur Soboń.
Zobacz wideo

Rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka poinformował, że kierownictwo policji rozważa "podjęcie kroków prawnych" w sprawie upubliczniania danych oraz wizerunków funkcjonariuszy uczestniczących w środowych protestach. Demonstracje te i działania policji wywołały w tym tygodniu szereg komentarzy. Zwracano uwagę m.in. na zachowanie nieoznakowanych funkcjonariuszy, którzy używali pałek teleskopowych wobec protestujących. 

Temat ten zdominował także pierwszą część sobotnich "Wyborów w TOK-u". Poseł Lewicy Tomasz Trela - pytany, czy jest za upublicznianiem wizerunków policjantów w internecie - powiedział, że "oczywiście, że tak". 

- Ta policja nie jest tam po to, by ochraniać, ale po to, by wzniecać pożary. Nigdy nikt z polityków nie pokazywał twarzy i nie dawał opinii publicznej informacji, kto to jest, ale w momencie, kiedy policjant nie wykonuje swojej pracy, tylko wznieca burdę, to tego policjanta powinna widzieć cała Polska - powiedział polityk Lewicy. Jak dodał, "mało go interesuje" fakt, że dany policjant może być z tego tytułu niezadowolony. - On jest funkcjonariuszem publicznym, opłacanym z naszych podatków - dodał.

Winą za zaistniałą sytuację poseł Trela obarczył m.in. wicepremiera i prezesa PiS. - Jarosław Kaczyński dziś z polskiej policji i sił, które mają ochraniać obywateli zrobił sobie "kaczystan" - stwierdził.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Równie krytycznie o działaniach funkcjonariuszy wypowiadała się Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej. Przekonywała, że uczestniczyła w wielu różnych protestach, ale "czegoś takiego, co działo się w środę w odniesieniu do spokojnej i pokojowej demonstracji" nigdy nie widziała. Nawiązała też do ostatniego Marszu Niepodległości i bójek, do których doszło przy rondzie De Gaulle'a. - Wtedy policja reagowała tak, jak powinna, chcąc chronić społeczeństwo. Natomiast w środę od samego początku widać było, że rządzący chcą eskalować konflikt. Tysiące policjantów z całej Polski przywiezionych zostało po to, by odgradzać Sejm - dziwiła się posłanka.

Jej zdaniem, gdyby policja reagowała na środowe protesty tak samo, jak na poprzednie demonstracje Strajku Kobiet - ich atmosfera byłaby równie spokojna. - A tak mieliśmy zadymę - skwitowała.

"Policja reagowała wtedy, kiedy dochodziło do łamania prawa"

Zachowania policji bronił z kolei poseł PiS i wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Przekonywał, że zgromadzenia, które miały miejsce w ostatnich dniach były "nielegalne". - Nie jesteśmy dziś w normalnej sytuacji, bo mamy epidemię i ograniczenia. To nie jest powód, by zawiesić swoje przekonania polityczne, ale to jest powód do tego, żeby zachowywać się w sposób odpowiedzialny - powiedział.

Jego zdaniem policja reagowała tam, "gdzie dochodziło do naruszenia prawa i zagrożenia porządku publicznego". - Nie zgadzam się z tezą, że w zależności od naszych poglądów politycznych, ocena działań policji ma być pozytywna lub negatywna - mówił. - Jestem też za tym, aby wszyscy ci, którzy uważają, że policja przekroczyła uprawnienia, składali skargi i żeby policja to wszystko wyjaśniała - dodał.

O tym, że ostatnie demonstracje "spełniały warunki zgromadzeń spontanicznych" i tym samym były legalne przekonywał z kolei senator PSL Jan Filip Libicki, zaznaczając, że z postulatami prezentowanymi podczas tych protestów się nie utożsamia. 

Bardzo krytyczny wobec władz był za to Michał Kobosko z inicjatywy Polska 2050. Przekonywał, że rządzący są "nieodpowiedzialni" i "mają za nic życie i zdrowie obywateli". Zwrócił też uwagę na zaangażowanie antyterrorystów, którzy - jak mówił - powinni być angażowani do walki ze zorganizowaną przestępczością, bandytami i realnym zagrożeniem terrorystycznym. - W tym przypadku nie było na ulicach bandytów, antyterrorystów czy mafii. Byli ludzie, którzy nie zgadzali się z politykami, a użyto antyterrorystów do robienia rzeczy strasznych - powiedział. 

W ocenie Koboski, obrazki, które mogliśmy oglądać z ulicznych protestów w Polsce w minionym tygodniu przypominają to, co dzieje się na Białorusi od kilku miesięcy. 

Słuchaj całej dyskusji!

DOSTĘP PREMIUM