Szpital na Narodowym nadal bez umowy z operatorem. "Wszystko tu działa na gębę"

Szpital Tymczasowy w Warszawie nadal bez umowy z operatorem Stadionu Narodowego. - Wszystko jest "na gębę" - komentują posłowie opozycji, którzy prowadzą kontrolę w sprawie sytuacji w szpitalu.
Zobacz wideo

Podpisanie tej umowy zapowiadał parę tygodni temu szef KPRM, Michał Dworczyk, ale do teraz tak się nie stało. - To oznacza, że szpital działa jedynie na podstawie decyzji administracyjnej premiera. Bez trybu, bez finansowania. Ten szpital funkcjonuje tak trochę "na gębę" - mówił poseł Dariusz Joński. 

Kontrola poselska Michała Szczerby i Dariusza Jońskiego wykazała, że z obiecywanych na zeszły tydzień 500 łóżek na razie działa tylko 300. Według posłów szpital tymczasowy nie ma żadnej umowy z nadzorcą. - Dysponentem powierzchni jest szpital, a nie ma żadnej umowy prawnej z obiektem. To budzi niepokój. Druga kwestia dotyczy sprzętu medycznego. Wiemy, że jest tu kilkadziesiąt respiratorów, a ani jeden nie jest użytkowany - mówił Michał Szczerba.

Posłowie zwracają także uwagę, że NFZ każdego dnia płaci za jedno stanowisko respiratorowe 3700 zł. Tymczasem na Stadionie Narodowym znajduje się 25 pacjentów, w większości nie wymagających opieki respiratorowej.

Rzecznik rządu pytany przez reportera TOKFM Szymona Kępkę, w rozmowie telefonicznej przyznał, że nie orientuje się czy taka umowa została podpisana i sprawę zweryfikuje. Zapowiedział komentarz w tej sprawie.

Klub KO składa też wniosek o przeprowadzenia nadzwyczajnych posiedzeń czterech komisji sejmowych: komisji zdrowia, komisji administracji i spraw wewnętrznych, komisji obrony narodowej oraz komisji finansów. Pierwsze dwie komisje miałyby się zebrać, by wyjaśnić sytuację na Stadionie Narodowym. Komisja obrony miałaby zająć się tematem kolejnych szpitali tymczasowych, a komisja finansów odpowiedzieć na pytanie o środki przeznaczone na walkę z koronawirusem.

Szpital-prowizorka?

Dziennikarz "Polityki" Paweł Reszka w sobotę na Facebooku przedstawił rozmowę z doktorem M., który leczy pacjentów z COVID 19 na stołecznym Stadionie PGE Narodowy. Jak relacjonuje dziennikarz, spotkanie z jego rozmówcą odbyło się "w pięciogwiazdkowym Regent Warsaw Hotel (dawniej Hyatt Warszawa) - jednym z droższych w Warszawie".

"Tam właśnie zakwaterowano personel szpitala tymczasowego. Na Narodowym są nowoczesne respiratory, najdroższy sprzęt medyczny, ale prawie nie ma pacjentów. Niektórzy lekarze dyżurują w pustych sektorach. Zarobki personelu są wysokie, koszty funkcjonowania ogromne: - Chciałem panu o tym opowiedzieć, bo mi wstyd, że w tym uczestniczę" - takimi słowami rozpoczyna relację rozmowy w mediach społecznościowych.

Do zarzutów przedstawionych w rozmowie lekarza z dziennikarzem "Polityki" odniósł się w sobotę szef szpitala tymczasowego na PGE Narodowym dr Artur Zaczyński. Zapewnił, że lekarze pracujący w Szpitalu Narodowym mają co robić. - Każdy lekarz ma wydany zakres obowiązków zarówno po strefie skażonej jak i czystej. Są wyznaczone zadania w trakcie dyżuru. Jeżeli ktoś chciałby zaangażować się jeszcze mocniej w walkę z pandemią bardziej niż w szpitalu tymczasowym, ma możliwość i prawo udzielać pomocy na Wołoskiej 137 - stwierdził.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM