MSWiA potwierdza: Kończą się prace nad polityką migracyjną Polski. Będzie stworzona jedynie na rok

Tego właśnie obawiały się organizacje pozarządowe, które do prac nad polityką migracyjną dopuszczone nie zostały. Mimo że od od lat zajmują się pomocą migrantom, w tym uchodźcom w Polsce.
Zobacz wideo

Organizacje stworzyły konsorcjum, dlatego wspólnie potwierdzają, że nikt z nimi oficjalnie nie rozmawia i niczego nie konsultuje. O tym, że prace nad polityką migracyjną trwają, aktywiści dowiedzieli się kilka tygodni temu, przypadkiem, gdy zaproszono ich na konferencję online, poświęconą tej właśnie tematyce. Jak mówili w rozmowie z nami, przedstawiono im ustnie jedynie pewne, ogólne założenia. Nie mogli się do nich odnieść, bo niczego nie dostali na piśmie

MSWiA uchyla rąbka tajemnicy?

Ministerstwo, w przesłanej TOK FM odpowiedzi informuje, że rzeczywiście prace trwają, co więcej - są już na etapie końcowym. "Na podstawie diagnozy opracowany zostanie dokument wykonawczy, określający zadania organów państwowych. Coroczna powtarzalność diagnozy spowoduje weryfikację zadań, w zależności od zmieniającej się sytuacji" - czytamy w mailu, którego otrzymaliśmy.

Resort, którym kieruje obecnie minister Mariusz Kamiński, za pośrednictwem swojego biura prasowego wytyka przy tym, że tworząc poprzednią „Politykę Migracyjneą Polski” w 2012 roku ówczesny rząd popełnił błąd, gdyż "przyjęto kilkuletni horyzont czasowy na realizację ustaleń polityki migracyjnej, gdy tymczasem zachodziły istotne zmiany". Ministerstwo wymienia przy tym m.in. kryzys migracyjny w Europie czy intensyfikację zamachów terrorystycznych przeprowadzanych przez fundamentalistów religijnych (konkretów nie podano - przyp. red.). Zdaniem resortu spraw wewnętrznych, te wydarzenia "poddają w wątpliwość trwałość założeń ówczesnego dokumentu".

MSWiA informuje dodatkowo, że diagnoza dotycząca sytuacji migrantów w Polsce opracowywana jest na podstawie rejestrów państwowych, w tym wjazdów do Polski, wyjazdów, aktywności zawodowej, nauki cudzoziemców w naszym kraju. - Z uwagi na nietypową, specyficzną sytuację (Covid-19) Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zwrócił się do rektora Uniwersytetu Warszawskiego o opracowanie analizy, uwzględniającej różne scenariusze rozwoju sytuacji migracyjnej kraju pod wpływem pandemii. W efekcie, Ośrodek Badań nad Migracjami opracował analizę, która stała się istotnym elementem projektu diagnozy - czytamy w odpowiedzi resortu.

Ministerstwo przekonuje przy tym, że właśnie po to, by nie było zarzutów, że prace nad polityką migracyjną trwają "w tajemnicy" - kilka tygodni temu zorganizowano konferencję online, "której mogą przysłuchiwać się wszyscy zainteresowani". Dodatkowo do prac został włączony Ośrodek Badań nad Migracjami UW oraz organizacje międzynarodowe: Urząd Wysokiego Komisarza do spraw Uchodźców i IOM (International Organization for Migration).

Ministerstwo przekazało nam również, że organizacje pozarządowe, których przedstawiciele uczestniczyli w konferencji online w październiku -  "są zapraszane do indywidualnych rozmów, w trakcie których wyjaśniane są szczegóły dotyczące prac prowadzonych nad nową polityką migracyjną kraju i uzgadniane zasady dalszej współpracy administracji rządowej z organizacjami pozarządowymi".

Już wcześniej organizacje pozarządowe, które od lat pomagają uchodźcom - nie czekając na informacje z ministerstwa - przygotowały dla MSWiA wytyczne, jak powinny przebiegać prace nad tworzeniem polityki migracyjnej. Jak mówili nam aktywiści, taki dokument nie może być tworzony na rok, bo polityka migracyjna to dokument strategiczny, który powinien uwzględniać szeroką perspektywę czasową. Nasi rozmówcy zwracali też uwagę na to, że w prace nad polityką migracyjną powinny być zaangażowane właśnie organizacje pozarządowe, które temat migracji znają od podszewki, w tym organizacje skupiające samych migrantów. Z odpowiedzi z MSWiA wynika, że tak się jednak nie dzieje.

Organizacje pozarządowe obawiają się tego, co miało miejsce w roku 2019, gdy do mediów "wyciekł" kontrowersyjny projekt polityki migracyjnej. Zakładał m.in. ograniczenie prawa do pobytu i obywatelstwa tylko dla tych, którzy przyjmą "polskie wartości kulturalne i religijne" jako swoje. "Niepokój budzi już sam duch, w jakim utrzymany jest projekt. W dokumencie migracja cudzoziemców przedstawiona jest jako 'zło konieczne', na które Polska musi pozwolić ze względu na negatywne trendy demograficzne oraz potrzeby rynku pracy" - pisała wtedy Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Dowodziła też, że w projekcie "migranci potraktowani są z jednej strony w sposób instrumentalny, jako potrzebna siła robocza, z drugiej zaś jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i spójności społecznej państwa". Pojawiły się zarzuty o ksenofobię i o to, że rząd chce dążyć do asymilacji cudzoziemców, a nie wspierać ich wielokulturowość.

DOSTĘP PREMIUM