Posłowie KO z kontrolą w komendzie stołecznej. "Mamy szereg pytań do policji"

Urszula Zielińska, Klaudia Jachira i Franciszek Sterczewski udali się z kontrolą poselską do Komendy Stołecznej Policji. - Nie jesteśmy tu po to, aby zdobywać i ujawniać nazwiska poszczególnych funkcjonariuszy. Jesteśmy dlatego, bo rzetelne wyjaśnienie tej sytuacji należy się obywatelom - mówił poseł Sterczewski.
Zobacz wideo

Kontrola posłów Koalicji Obywatelskiej w Komendzie Stołecznej Policji ma dotyczyć wydarzeń z 18 i 19 listopada. Wtedy to na ulicach Warszawy doszło do protestów, podczas których funkcjonariusze używali gazu łzawiącego wobec demonstrujących (w tym także posłów, jak np. Magdaleny Biejat z Lewicy). W akcję zaangażowano też antyterrorystów. 

- Jesteśmy z protestującymi na ulicach Warszawy od wielu tygodni i miesięcy. I najczęściej udaje nam się konstruktywnie współpracować z policją, łagodzić konflikty, wspierać dialog, zapobiegać eskalacjom.  Ale wydarzenia na ulicach Warszawy z nocy z 18 na 19 listopada, zwłaszcza na placu Powstańców Warszawy, zszokowały protestujących i wielu mieszkańców stolicy - mówiła na konferencji przed KSP posłanka Urszula Zielińska.

- Nieoznakowani Mężczyźni, uzbrojeni w gaz i metalowe pałki teleskopowe, atakowali pokojowo protestujących, w tym posłankę na Sejm i naszą koleżankę z klubu Lewicy. Z mediów dowiedzieliśmy się, że atakujący byli funkcjonariuszami policji, jej elitarnych oddziałów antyterrorystycznych - dodała.

"Mamy szereg pytań do policji"

Posłanka Klaudia Jachira przekonywała, że posłowie nie mogą otrzymać odpowiedzi na zadawane ws. wspomnianej interwencji pytania. Dlatego postanowili udać się bezpośrednio z interwencją do komendy, bo mają nadzieję, że osobista wizyta sprawi, że te informacje zostaną udzielone. - Jesteśmy tu dziś, bo mamy szereg pytań do policji, na które to pytania społeczeństwu, mieszkankom mieszkańcom Warszawy, należą się odpowiedzi - mówiła Klaudia Jachira. - Chcemy wiedzieć, dlaczego użyto oddziałów antyterrorystycznych do pacyfikacji pokojowych protestów - dziwiła się posłanka.

W podobnym tonie wypowiadał się także poseł Franciszek Sterczewski. - Nie jesteśmy tu po to, aby zdobywać i ujawniać nazwiska poszczególnych funkcjonariuszy. Jesteśmy dlatego, bo rzetelne wyjaśnienie tej sytuacji należy się obywatelom - powiedział. 

Posłowie poinformowali, że nie umawiali się z komendantem stołecznej policji na żadną konkretną godzinę, ale zapowiadali, że anonsowali pisemnie swoją wizytę. Podali, że kiedy otrzymają odpowiedzi na zadawane pytania - podzielą się nimi z opinią publiczną. 

DOSTĘP PREMIUM