Polscy europosłowie o aborcji w PE. Biedroń opowiedział historię pani Ewy i jej zgwałconej córki

Kobiety powinny mieć dostęp do aborcji i same móc podejmować decyzję w tej sprawie - przekonywali europosłowie opozycji w dyskusji na ten temat jaka odbyła się w środę w Parlamencie Europejskim. Sylwia Spurek (Zieloni) powiedziała, że w PE można mówić "bez strachu", bo w Polsce można dostać gazem w twarz lub pałką.

- Każda kobieta powinna mieć prawo wyboru zgodnie ze swoimi wartościami i poglądami. Aborcja nie powinna być środkiem antykoncepcyjnym, ale jeśli kobieta się na nią zdecyduje, ja jako człowiek i polityk powinnam to uszanować - podkreślała europosłanka PO Elżbieta Łukacijewska.

Jak przekonywała, żaden polityk nie może sobie rościć prawa do bycia sumieniem drugiego człowieka i zmuszać kobiet do heroizmu. - Żaden polityk nie może zmuszać kobiet do rodzenia ciężko uszkodzonego płodu i do patrzenia na śmierć własnego dziecka w bólu i cierpieniu, bo to jest forma przemocy - oświadczyła.

Sylwia Spurek (Zieloni) mówiła, że Polska oddala się od Paryża, Berlina i Brukseli. Odnosząc się do protestów w Polsce, powiedziała, że PE jest miejscem, gdzie o aborcji można mówić bez strachu o to, że dostanie się gazem w twarz lub pałką. - W Polsce tłumione są brutalnie demonstracje, ale w Brukseli nie zamkniecie nam ust - dodała.

Szef Wiosny, eurodeputowany Socjalistów i Demokratów Robert Biedroń opowiadał historię jaką miała mu przekazać pani Ewa, matka zgwałconej dziewczyny, której odmówiono aborcji i musiała skorzystać z podziemia.

- Zrobiła to nielegalnie w tzw. podziemiu aborcyjnym przypłacając to poważnymi problemami zdrowotnymi. To dzisiejsza Polska, w sercu Europy, w 2020 roku. Piekło kobiet - mówił polityk, który podobnie jak niektórzy inni europosłowie wystąpił w koszulce Strajku Kobiet.

DOSTĘP PREMIUM